"Niezapomniany rok 1919" w Teatrze Nowym (fragm.)

Ktokolwiek z naszych czytelników oglądał już na scenie Teatru Nowego wspaniałą sztukę Wsiewołoda Wiszniewskiego pt. "Niezapomniany rok 1919" musiał odczuć zarówno sam, jak i obserwując reakcję widowni, że sztuka wywiera głębokie wrażenie nie tylko jako całość, ale że i jej poszczególne sceny pełne napięcia wywołują raz po raz żywy oddźwięk wśród widzów.

«Już sam wstęp sztuka, ukazanie się w prologu na scenie wodzów Rewolucji - Lenina i jego wielkiego ucznia Stalina - wprowadza widza w atmosferę epokowych wydarzeń, w centrum dramatycznej i niebezpiecznej sytuacji, w której znalazło się młode państwo radzieckie zagrożone przez rodzime siły kontrrewolucji i sprzymierzone z nią armie interwentów.

Jeden z fragmentów sztuki, który widzowi polskiemu przywodzi na pamięć silne skojarzenie z aktualną sytuacją międzynarodową, to finał sceny rewizji w mieszkaniu zdrajczyni narodu, agentki interwentów - pani Butkiewicz. "Puście mnie... Ja - to Ameryka!... - woła amerykański obywatel Bob, aresztowany przez dokonywujący rewizji specjalny oddział Cze-Ka. Odpowiedzią na to wołanie drżącego ze strachu Amerykanina były lapidarne, krótkie słowa marynarza Szibajewa dowódcy przeprowadzającego rewizję oddziału: "Tsss... Ameryka - cicho!". W tym momencie, kończącym tę pełną realizmu a zarazem i humoru odsłonę, na widowni zrywa się grzmot oklasków.

Ameryka cicho!... Ostra aktualność tych słów i celność zawartej w nich politycznej aluzji pod adresem obozu imperialistów są nazbyt czytelne, by ich natychmiast nie odczuł i nie dostrzegł współczesny widz.

Sprawiedliwość dziejowa wymierzona przez rewolucyjne masy proletariackie kazała amerykańskim i wszelkiej innej maści imperialistom "być cicho".

Dlatego widz nasz w lot rozumie i solidaryzuje się z tą aluzją Wiszniewskiego skierowaną pod adresem współczesnych nam imperialistycznych podpalaczy świata, identycznych zresztą co do rodowodu z tymi, których w niezapomnianym 1919 roku - "uciszali" i miażdżyli pod genialnym dowództwem Stalina żołnierze i marynarze Czerwonej Armii i Floty - tacy jak Szibajew.

Dalsze i najsilniejsze bodaj akcenty politycznej aktualności sztuki Wiszniewskiego przynosi jej epilog. Zwłaszcza niezatarte wrażenie na widzu wywiera ostatnia scena zbiorowa. Tuż po zdobyciu przez oddziały radzieckie fortu Krasnaja Górka, będącego najważniejszym ogniwem w systemie obrony Petrogradu, i zbuntowanego wskutek zdradzieckich machinacji zamaskowanych burżuazyjnych oficerów - przybywa Stalin, aby powinszować sukcesu żołnierzom frontu petrogradzkiego i floty bałtyckiej. "Wroga odparliśmy - mówi wówczas Stalin do żołnierzy - ale czy należy stąd wnosić, że zaniecha on wszelkich prób. by nas napaść? Nie, takiej gwarancji nie mamy. Wrogowie chcieliby ujrzeć, że państwo radzieckie t jest bezsilne i bezbronne, że pada przed nimi plackiem, że broczy krwią. Nie, towarzysze!... Niech ci, którzy układają taki "program", zabierają się do wszystkich diabłów. Jeśli już mowa o broczeniu krwią, dołóżmy wszelkich starań, by rozgromiony i krwawiący okazał się obóz burżuazji nie zaś państwo radzieckie".

Te słowa Stalina toną w gromkim, żołnierskim okrzyku: "Hurra. W górę - jak by na znak zaprzysiężenia tych słów - unosi się las karabinów i rąk. Ta porywająca scena jest jedną z najbardziej dynamicznych i sugestywnych w sztuce, przemawia swą prawdą i mocą, wywołującą na widowni gorące oklaski.

Czym się ta reakcja widowni tłumaczy? Oczywiście tym, że słowa, które padły z ust Stalina brzmią jak memento, jak przestroga dla wszystkich "pretendentów" do panowania nad światem, dla dzisiejszych podżegaczy wojennych. I oto właśnie dlatego wydaje się rzeczą bezsporną, że "Niezapomniany rok 1919", mimo, że opisuje historyczne wydarzenie odległe już od nas o trzydzieści kilka lat, trzeba oceniać jako sztukę na wskroś aktualną. Jest ona bowiem epopeą bohaterstwa, patriotyzmu i wierności narodów radzieckich dla wielkiej idei komunizmu i jej genialnych wodzów - Lenina i Stalina.

* * *

"Niezapomniany rok 1919", ostatnie dzieło, jakie napisał wielka dramaturg radziecki Wsiewołod Wiszniewski - wysoko zostało ocenione przez radziecka naród i rząd. Sztuka ta odznaczona została Premią Stalinowską I stopnia, zdobyła sobie ogromną popularność i zajęła jedną z najbardziej poczesnych pozycji w radzieckiej dramaturgii. Grana była na scenach najwybitniejszych radzieckich teatrów, a m. in. wystawiał ją w Polsce bawiący gościnnie w naszym kraju zespół Teatru Leningradzkiego. W sercach ludzi radzieckich budzi ona gorący oddźwięk, gdyż przez całą sztukę przewija się, jak nić przewodnia, idea nierozerwalnej więzi łączącej masy ludowe z partią, idea bezgranicznej wierności i oddania ludzi radzieckich swej ojczyźnie, partii i jej wielkim wodzom - Leninowi i Stalinowi.

Wartką i żywą akcję swej sztuki oparł Wiszniewski na tle dziejów obrony Petrogradu, której kierownictwo wypełniając wolę partii objął Stalin. Z kart sztuki przebija głęboka znajomość wypadków i zdarzeń, wytłumaczalna tym, że Wiszniewski sam był ich naocznym świadkiem, lub brał w nich osobisty udział, najpierw w szeregach Czerwonej Armii, a potem jako członek oddziału marynarzy rewolucyjnego Pitra.

Bogaty język sceniczny Wiszniewskiego, rzadko spotykana umiejętność zwięzłego ujmowania dramaturgicznego (...).»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego