powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Jak namieszać widzom w głowach

Premiera w Teatrze Lalek Pleciuga inspirowana "Snem nocy letniej" uzmysławia, że teatr formy może stwarzać większe możliwości połączenia sfery duchów i ludzi, przedstawienia psot oraz czarów chochlików niż teatr dramatyczny. O "Tłumaczu snów" w reż. Aleksieja Leliawskiego pisze Maria Maczuga z Nowej Siły Krytycznej.

Aleksiej Leliawski, reżyser "Tłumacza snów", przełożył tekst Szekspira na język lalek, ruchu i muzyki, nie ujmując poetyckości tłumaczenia Stanisława Koźmiana. Komedia nabrała poważnego charakteru, wykwintnie stapia plastyczność słowa, formy, ciała i dźwięku.

Już przed spektaklem na pozbawionej kotar kameralnej scenie znajdują się wszystkie elementy, które zostaną w nim wykorzystane. Z tyłu stoi skośna platforma. W pobliżu niej obręcz obciągnięta białym materiałem. Po bokach wzdłuż ułożono maski. Obok nich instrumenty. Dodatkowo po lewej stronie zostały ustawione kosturowate konstrukcje wyobrażające drzewa. Z przodu sceny zwisają symetrycznie dwa mikrofony.

Brakuje tylko aktorów. Wychodzą na rozświetloną na zielono scenę. Stają po boku w rzędzie w białych uniformach i butach przypominających lekarskie. Jeden z nich nakłada czerwoną rękawicę i zapowiada, że będzie mącił. Rozbrzmiewa niepokojąca muzyka. Tekst jest znany, wszystko wiadomo, jednak w każdej scenie zaskakują kombinacje użytych środków teatralnych.

Lalki są obecne od drugiej do ostatniej sekwencji. To karykaturalne maski. Animowaną formę stanowi też księżyc - okrągły przedmiot podświetlany od tyłu. Jest wtaczany bądź spychany z platformy, większą część spektaklu tkwi jednak tam nieruchomo. Animatorzy prezentują ciekawy sposób pracy z maską - trzymając w dłoni, zasłaniają swoją głowę, czasem odwracając do twarzy. W niektórych epizodach przekazują sobie maskę, ale kwestie wypowiada nadal ta sama osoba. Zdarzają się sceny, gdy aktor operują w każdej ręce inną maską, czyli postacią. Maski duchów są podświetlone. Gdy animator odgrywa Oberona i ma dojść do dialogu z Pukiem, zmienia położenie drugiej ręki. Okazuje się, że przez długą sekwencję skrywał za tułowiem drugą maskę, będąc cały czas w ruchu.

Sposób poruszania się aktorów nie odzwierciedla ludzkiej motoryki. Zespół wypracował oryginalny język ciała, którym sugestywnie buduje postaci. Aktorzy konsekwentnie wykorzystują te same gesty i ruchy, więc zaczynają wydawać się one naturalne. Sceny związane ze snem rozgrywają na leżąco - przemieszczają się na plecach. Wiele namiętności jest w sekwencji, w której Lizander chce zasnąć jak najbliżej Hermii, a ona się wzbrania. Nieustanny ruch aktorów sprawia, że choć ich jest zaledwie pięciu, wypełniają scenę i generują złudzenie tłumu. Tym bardziej, że kroki budują warstwę dźwiękową spektaklu.

Akcji przez cały czas towarzyszy niespokojna muzyka. Nakładają się na nią melodie tworzone przez aktorów, którzy korzystają z instrumentów przeszkadzajek. Są to również odgłosy tupania, dreptania, pomruki, sapanie, szepty, wyrazy wychwytywane i powtarzane z kwestii. W scenie usypiania Tytani duchy akompaniują sobie wydobywając dźwięki z drzew. W tak kreowanym hałaśliwym świecie widz jest zmuszany do zachowania czujności, bycia w napięciu. Chwila rozproszenia grozi zgubieniem wątku, pomyleniem postaci. Przedstawienie wymaga niemałej koncentracji aktorów - nietrafienie ze słowem w punkt, gdy rozkołysany mikrofon zbliża się do twarzy, może prowadzić do rozsypania się misternie składanej mozaiki.

Publiczność ma chwilę wytchnienia w sekwencjach prób do spektaklu o Piramie i Tyzbe. Aktorzy nie, ponieważ wtedy budują radosny nastrój innymi środkami niż w pozostałych scenach. Ubierają fartuchy rzemieślników. Kołyszą się w rytm wesołej melodii. Do taktu potrząsają maskami. Widzom przypada do gustu ten pomysł realizacji konwencji teatru w teatrze. Śmieją się, gdy zwisający między nogami w rozkroku fartuch wyobraża scenę pudełkową.

Duchy mieszają na scenie, a artyści w głowach widzów. To jest siłą spektaklu Pleciugi. Zespół nie przekonuje żartem, zabawą, frywolnością, że teatr lalek to teatr także dla dorosłych, chociaż tekst Szekspira świetnie się do tego nadaje. Prezentuje dojrzałą sztukę dla kompetentnej publiczności. Uwodzi estetyką. Czaruje przyjemnie wymagającym przedstawieniem.

**

"Tłumacz snów"

według "Snu nocy letniej" Willama Szekspira

reżyseria: Aleksiej Leliawski

premiera: 23 marca 2018 roku, Teatr Lalek Pleciuga w Szczecinie (spektakl recenzowany)

występują: Paulina Lenart, Grażyna Nieciecka-Puchalik, Rafał Hajdukiewicz, Krzysztof Tarasiuk, Przemysław Żychowski

*

Maria Maczuga - ukończyła kulturoznawstwo, specjalność teatrologia, na Uniwersytecie Łódzkim. Pisze dla: www.kulturapoznan.pl, www.qlturka.pl, półrocznika dla rodziców i dzieci "Fika".