powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Zaangażowany, nieuwikłany

"The Blind Poet" - traktat o wolności, tożsamości, inności. A przede wszystkim o tym, jak na przestrzeni wieków ludzkość, ciągle na nowo, konstytuowała znaczenie tych pojęć, poddając się autocenzurze i autoograniczeniom. Była to jednocześnie wzruszająca i bawiąca do łez opowieść zarówno o różnorodności, jak i przenikaniu się kultur - o spektaklu Needcompany z Belgii na XXXIX na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu pisze Klaudia Kasperska z Nowej Siły Krytycznej.

Obchody 57. Międzynarodowego Dnia Teatru ściągnęły na Plac Wolności we Wrocławiu aktorów oraz widzów Teatru Polskiego w Podziemiu. Zebrani wysłuchali z tej okazji orędzia Mai Kleczewskiej oraz Piotra Rudzkiego. Kierownik literacki Teatru Polskiego we Wrocławiu z jego poprzedniej epoki przypominał o dążeniu sztuki do uczynienia przez jej odbiorcę świata "otwartym dla wszystkich", egalitarnym, nie wykluczającym. Reżyserka z kolei wspomniała o prawie do oburzania się i egzekwowania swojej wolności. Wspaniałym komentarzem do problematycznego dziś odbioru hasła "wolność" proklamowanego na Placu Wolności, które stało się w polskiej kulturze i mentalności bardziej katalizatorem męczeństwa niż wartością, był spektakl międzynarodowego kolektywu twórczego Needcompany. Zaledwie dwa dni wcześniej i kilkaset metrów dalej, na dużej scenie Teatru Muzycznego Capitol, zespół pokazał "The Blind Poet" - traktat o wolności, tożsamości, inności. A przede wszystkim o tym, jak na przestrzeni wieków ludzkość, ciągle na nowo, konstytuowała znaczenie tych pojęć, poddając się autocenzurze i autoograniczeniom. Była to jednocześnie wzruszająca i bawiąca do łez opowieść zarówno o różnorodności, jak i przenikaniu się kultur.

Grupa Needcompany, założona w 1986 roku przez Jana Lauwersa oraz tancerkę Grace Ellen Barkey w Brukseli, w Polsce wystąpiła po raz pierwszy dopiero w roku 2009 na Krakowskich Reminiscencjach Teatralnych. W ciągu kolejnych lat dwukrotnie gościli na festiwalu Malta w Poznaniu. Ich twórczość i poszukiwania polskim widzom przybliżyła Anna Brzezińska, w 2012 roku realizując film dokumentalny "I Want (No) Reality: Needcompany on Life and Art". W 2015 roku grupa przyjechała do Lublina, by w ramach Konfrontacji Teatralnych pokazać najnowszą premierę - "The Blind Poet". Z tym samym (choć nieco zaktualizowanym przedstawieniem) wystąpiła we Wrocławiu, by zwieńczyć tegoroczną, 39. edycję Przeglądu Piosenki Aktorskiej.

Twórczość Needcompany niezwykle trudno przyporządkować jednej strategii czy gatunkowi. To przedsięwzięcie oscylujące na granicy teatru, tańca, koncertu i performancu, krążące między sztuką wizualną, skupioną na doznaniach estetycznych, a sztuką zaangażowaną, bezpardonowo komentującą aktualną sytuację polityczną i społeczną na świecie. Zespół nieustannie poszukuje nowych metod nawiązania artystycznego dialogu z publicznością.

"The Blind Poet" to spektakl patchworkowy, któremu towarzyszy muzyka grana na żywo przez twórców. Grace Ellen Barkey, choreografka od początku związana z Needcompany, przedstawia się widzom. Autoprezentacja jednak przeradza się w performowanie własnego imienia i nazwiska, które artystka zaczyna to wykrzykiwać niczym doping sportowy, to wypłakiwać jak największą traumę, by po chwili unieść się dumą nad jego brzmieniem. Kim jest Grace Ellen Barkey? Jaka jest Grace Ellen Barkey? Artystka staje przed nami w procesie poszukiwania tożsamości, którą próbuje odtworzyć na podstawie wspomnień i drzewa genealogicznego. W Barkey płynie krew wielu narodów i kultur, a swoją wieloetniczność artystka zaczyna przedstawiać jako największą zaletę. Przerywa jej Mohamed Toukabri, młody tancerz, przekornie podkreślając wyjątkowość swojego czystego, tunezyjskiego pochodzenia oraz muzułmańskiego wyznania.

Needcompany to projekt międzynarodowy, zrzeszający ludzi wielu kultur. Ramię w ramię występują chrześcijanie, muzułmanie, ateiści, Azjaci, Amerykanie i Europejczycy. Każdy z członków grupy staje przed widzami, przedstawiając się z imienia i nazwiska. Oglądamy siedem portretów członków kolektywu. Każdy jest próbą odtworzenia własnej genealogii i pochodzenia, celem zbudowania i wytłumaczenia tożsamości. Oglądamy ciąg etiud, monologów i monodramów odwołujących się do różnych strategii inscenizacyjnych oraz gatunków scenicznych, jednak funkcjonujących jako całość prowadząca do konkluzji: to ludzie sami sobie ograniczyli prawa do wolnego wyboru wyznania, idei, poglądów, wyrażania płci i przynależności kulturowej. Sami sobie narzucamy ograniczenia, o wolność walczymy więc sami ze sobą. Reżyser, Jan Lauwers, przywołuje imiona słynnych niewidomych poetów, udowadniając, że pamiętanie tylko o Homerze jest ograniczeniem kulturowym, które sami wybraliśmy. Abu al-Ala al-Ma'arri, niewidomego arabskiego poetę z przełomu X i XI wieku cytuje na scenie jeden z aktorów.

Jeśli szukamy winy za kształt świata, to nie w świecie należy jej szukać, ale w nas samych. Jakkolwiek banalnie brzmi przesłanie artystów, namawiających widzów do regularnego ćwiczenia wypowiadania zdania "I feel safe in Sudan", właśnie ta twórcza wolność granicząca z infantylną zabawą, w piękny, bezpretensjonalny sposób buduje samoświadomość społeczną i napawa optymizmem. Serdeczność, dobro, piękno to słowa kojarzące się z "The Blind Poet" oraz jego twórcami, a zespół jako siła sprawcza w miejsce reżysera-dyktatora i demiurga, kolektywizm i wspólnota jako siła i nasza podstawowa potrzeba, nie tylko teatralna - to wartości, których stęsknieni byli wrocławscy widzowie.

Wielokrotnie manifestowali w ich obronie w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Dlaczego więc nad występem Needcompany przeszli w większości obojętnie? Widownia Capitolu raziła pustymi miejscami (nawet w pierwszym rzędzie). Widzowie wychodzili w trakcie spektaklu, lub - mniej ostentacyjnie - nie wracali na widownię po przerwie. Ilość tych, którzy na oklaskach wstali, nieproporcjonalnie odstawała od tego, jak huczną owację artyści Needcompany powinni byli otrzymać. Co się wydarzyło we Wrocławiu? Dlaczego widzowie chętniej udają się na manifestacje niż na przedstawienie zespołu, który w piękny i mądry sposób realizuje to, za czym tęsknimy w polskim teatrze - rozbitym, oziębłym, bardziej uwikłanym niż zaangażowanym? Zastanawiam się, czy przypadkiem nie przeoczyliśmy subtelnego przekierowania dyskursu, w wyniku czego dotychczas oburzająca się (jak chce Kleczewska) wrocławska publiczność stała się widzami oburzającymi teatr. Czy będąc tak zawzięcie uwikłanymi, nie potrafimy się już zaangażować?

"The Blind Poet"

scenariusz, scenografia i reżyseria: Jan Lauwers

Needcompany, pokaz 25 marca 2018 na 39. Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu

występują: Grace Ellen Barkey, Anna Sophia Bonnema, Elke Janssens, Jules Beckman, Hans Petter Mel Dahl, Benoît Gob, Jan Lauwers, Maarten Seghers, Mohamed Toukabri

- studentka Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, absolwentka studiów I stopnia Wiedzy o teatrze na Uniwersytecie Jagiellońskim, współautorka projektu www.projekt-jarocki.blog.pl.