powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Wirtualne Muzeum Lalkarstwa

Wycofane z teatralnego życia lalki Alego Bunscha, Rajmunda Strzeleckiego czy Adama Kiliana dzisiaj przeżywają drugą młodość - o projekcie, którego pomysłodawcą jest Michał Tramer, dyrektor Teatru Tęcza w Słupsku pisze Tatiana Skumiał w Teatrze Lalek.

Scenografia w teatrze lalkowym jest niezwykle istotnym elementem. Niewątpliwie wpływa na całokształt spektaklu, jego rangę, interpretację, a więc i powodzenie wśród odbiorców. Niezależnie od wielkości, jakości czy wysokości środków na nią przeznaczonych stanowi mocny akcent warunkujący istnienie teatru lalkowego. Czy wobec tego scenografia teatru lalek jest wystarczająco doceniana? Czy poświęcamy jej wystarczająco dużo uwagi? Bywa różnie. Na szczęście na tego typu pytania odpowiedziały dwie słupskie instytucje - Teatr Lalki Tęcza oraz Miejska Biblioteka Publiczna. Znalazły sposób na przywrócenie światu fragmentów fascynujących scenografii, a dokładniej - dawno zapomnianych lalek. Napisały projekt utworzenia pionierskiego Wirtualnego Muzeum Lalkarstwa, zrealizowały go na przełomie lata i jesieni, a efekt udostępniły z końcem grudnia 2017 roku. Otworzył się nowy, fascynujący rozdział w dziedzinie teatru, nie tylko lalkowego.

Przecieranie szlaku

Pomysł na zainicjowanie internetowego muzeum lub choćby galerii lalek wyszedł od dyrektora słupskiego Teatru Lalki Michała Tramera. Od początku podkreślał, że powołujemy do życia "najprawdopodobniej pierwsze takie muzeum na świecie". Inspiracją były dotychczasowe osiągnięcia Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej (działającej w ramach Miejskiej Biblioteki Publicznej, której dyrektorka Danuta Sroka była otwarta na współpracę) i jej możliwości w kontekście zasobów i potrzeb teatru. Dofinansowanie projektu ze środków ministerialnych umożliwiło płynną realizację zamierzenia. I tak wieloletnie, wycofane z teatralnego życia lalki Alego Bunscha, Rajmunda Strzeleckiego czy Adama Kiliana dzisiaj przeżywają drugą młodość. W Muzeum odnajdziemy też inne dzieła, choćby te zaprojektowane przez Jana Zielińskiego i wielu innych scenografów. Warto w tym miejscu zauważyć, że przed scenografami tworzącym ponad pół wieku temu stało nie lada wyzwanie. Musieli korzystać jedynie z posiadanej wiedzy i wyobraźni. Wówczas nie posługiwano się komputerem, Internetem czy jakże ułatwiającym zadanie tabletem graficznym. Ich praca wyglądała zupełnie inaczej. Projektując scenografie, musieli najpierw doskonale przemyśleć swe wizje, nim je przełożyli na papier (zwykły lub milimetrowy) czy kalkę techniczną. Projekty z dawnych lat nierzadko stanowiły żmudnie dopracowane obrazy.

Cel

Już na etapie pisania projektu, który ostatecznie myślą technologiczną scalił Sławomir Żabicki, widzieliśmy wiele płynących z niego pozytywów. Podczas realizacji okazało się, że jest ich dużo więcej. Była to wartość naddana, która jest niepowtarzalnym i mocno wzbogacającym elementem wielu tego typu działań, zwłaszcza w jakimś stopniu pionierskich. Koordynator, jako specjalista od fotografii obrotowej i świata cyfrowego, miał przed oczami konkretny, pracochłonny proces technologiczny. Ja natomiast patrzyłam z perspektywy plastyka, teatrologa i pedagoga. Myślałam zatem w kategoriach utrwalania historii teatru, zachowania pięknych dzieł, archiwizacji osiągnięć przeszłości, docenienia wybitnych twórców (często już nieżyjących) i przekazania pewnej wiedzy scenograficznej obecnym i następnym pokoleniom teatralnych fascynatów (teatrologów, aktorów, reżyserów, scenografów, hobbystów itp.). Cały zespół projektowy miał na uwadze fakt, że lalki należące do zdjętych z repertuaru spektakli są przechowywane w nie najlepszych warunkach (od lat skromnych magazynach wymuszających kasację scenografii). Projekt był dla nich szansą na spotkanie z kolejnymi pokoleniami teatralnych badaczy, artystów, miłośników. Dla pozycji usuniętych ze stanu po zdjęciu spektaklu z afisza i z powodu braku miejsca w magazynie - co jest częstą praktyką w wielu teatrach - Wirtualne Muzeum Lalkarstwa stało się biletem powrotnym do teatru.

Realizacja

Zadaniem projektowym była digitalizacja (szereg działań, których celem jest doprowadzenie do postaci cyfrowej obiektów analogowych) i udostępnienie w Internecie 200 obiektów teatralnych w technice fotografii obrotowej 360 stopni. Realizacja procesu, o którym mowa, to obsługa skomputeryzowanego studia fotograficznego wraz z urządzeniem i oprogramowaniem Orbitvu do fotografii obrotowej. W praktyce oznacza to szereg powiązanych ze sobą procesów, polegających na: wyselekcjonowaniu lalek do digitalizacji, odnalezieniu ich w czeluściach magazynu oraz - niekiedy - przywróceniu majątkowi teatru, ocenieniu ich stanu, poddaniu renowacji i opisaniu zgodnie ze standardami opisu muzealnego. A następnie przetłumaczeniu opisów na język angielski i niemiecki, poddaniu procesowi fotografii 360 stopni (na platformie obrotowej, w wysokich rozdzielczościach), przygotowaniu postaci prezentacyjnej i zamieszczeniu w Internecie. Szczególnie czasochłonny był etap tzw. postprodukcji oraz przygotowanie tzw. cyfrowych plików wzorcowych, które jak najwierniej odwzorowują zdigitalizowane lalki, a w końcu przeniesienie do zabezpieczonego cyfrowego magazynu danych o bardzo długim okresie przechowywania (repozytorium). Tak więc droga do Wirtualnego Muzeum Lalkarstwa była długa i kręta.

Dzięki teatralnej wrażliwości emerytowanego już pracownika magazynowego Karola Szarego wiele lalek przetrwało w najodleglejszych, najciemniejszych kątach Teatru Tęcza. Musiały długo czekać, by w końcu trafić na sesję zdjęciową do skomputeryzowanego studia fotograficznego. Niemal symbolicznie z pomieszczeń piwnicznych wędrowały schodami na najwyższe piętro. Organizacja studia fotografii obrotowej zaczęła się we wrześniu 2017 roku; kolejne kilkadziesiąt dni niosło ze sobą walkę z materią przy osadzaniu i stabilizowaniu obiektów oraz setki błysków fleszy.

Teatr Tęcza obchodził niedawno 70 urodziny - dorobek sceny to około 230 premier i wznowień. Bez projektu Wirtualnego Muzeum być może nigdy nie byłby on w taki sposób uporządkowany i udostępniony. Wiele ze zdigitalizowanych w ubiegłym roku lalek mogłoby nie przetrwać. Wydobywane obiekty i tak niejednokrotnie były mocno zniszczone. Ponadto coraz mniej już przecież pracowników, którzy pamiętają historię słupskiego teatru czy jego założycieli - Czaplińskich. Braki w dokumentacji archiwalnej utrudniały odnalezienie właściwych nazw. Czasem tylko intuicja lub zbieg okoliczności pozwoliły wejść na właściwy trop. Niektórych lalek do tej pory nie udało się rozszyfrować, mimo intensywnej pracy z wieloma archiwalnymi źródłami i pragnienia pełnego odtworzenia historycznej przestrzeni teatralnej. Digitalizacja zasobów siłą rzeczy generowała podejście badawcze. Połączenie wiedzy i doświadczenia teatralnego zespołu niewątpliwie ułatwiło zadanie. To, co pozostało zagadką, być może w przyszłości rozszyfruje ktoś z odwiedzających Muzeum. Jest ono bowiem zamysłem rozwojowym.

Zespół

Dzięki wcześniejszym doświadczeniom koordynatora projektu Sławomira Żabickiego z Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej i wyraźnemu podziałowi kompetencji realizacja przebiegła bez większych komplikacji. Uczestniczyli w niej m.in.: Sławomir Żabicki, Tatiana Skumiał, Karol Szary, Barbara Wojtaniec, Iwona Gaweł, Barbara Walasik, Przemysław Kowalczyk, Maciej Brodacki, Piotr Grudzień, Krzysztof Przygoda. Każda osoba należąca do niewielkiego zespołu miała inny i niezbędny do realizacji projektu potencjał, znała swoje obowiązki i doskonale się w nich orientowała. Podczas realizacji poznawaliśmy się wzajemnie, uczyliśmy od siebie teatru i zasad rządzących digitalizacją. Codziennie dokonywaliśmy małych odkryć i podróży sentymentalnych. Wszystko to było dodatkową wartością dla całej ekipy pracującej nad Wirtualnym Muzeum Lalkarstwa.

Rezultaty kilkumiesięcznej pracy można od grudnia 2017 roku oglądać na stronie Państwowego Teatru Lalki Tęcza lub Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej (http://teatrlalkitecza.pl/, www.bibliotekacyfrowa.eu. W tych właśnie miejscach na prezentację czekają zdigitalizowane techniką 3D wybrane lalki o ponad siedemdziesięcioletniej tradycji. Najstarsza z nich to ponad półwieczny konik pochodzący ze sztuki "Jak dwa Michały kolędowały".

Projekt został dofinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu "Kultura Cyfrowa 2017".