powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Brwinów. Przypomniano twórczość Stanisława Kowalewskiego

17 marca w Brwinowie odbył się uroczysty wieczór teatralno-filmowy zorganizowany przez Stowarzyszenie Teatr Na Pustej Podłodze pamięci Tadeusza Łomnickiego (TNPP). Burmistrz Gminy Brwinów objął to wydarzenie honorowym patronatem - pisze

Miało ono miejsce w setną rocznicę urodzin pisarza tutaj urodzonego - Stanisława Kowalewskiego (1918 - 2003) - przypomnianego ostatnio przez TNPP znakomitym monodramem Jacka Zienkiewicza, opartym na opowiadaniu "Donna Kamelia". Z racji przygotowania tego spektaklu czuliśmy się zobowiązani i uprawnieni do uczczenia setnych urodzin Autora, wielkiego brwinowianina.

Tym razem twórczość Stanisława Kowalewskiego została przypomniana w formie czytania scenicznego (inni wolą określać tę formę teatralną "czytaniem performatywnym") - innym jego (dotąd nie publikowanym) opowiadaniem pt. "Portret starca". Zaprezentował je w tej formie wychowanek Tadeusza Łomnickiego - Marek Prażanowski (na zdjęciu). Autorką aranżacji scenicznej była Barbara Batyra, opracowania muzycznego - Adam Gzyra. Nad całością, literacko i reżysersko, czuwał Waldemar Matuszewski.

Aktor trzymał w ręku luźne kartki z tekstem opowiadania Stanisława Kowalewskiego, i po przeczytaniu każdej rozrzucał je na scenie (jak drzewo tracące liście), właściwie: nie czytał, ale grał, mówiąc pewne partie tekstu z pamięci. Konwencja czytania scenicznego przez aktora, który działa w przestrzeni scenicznej, powodowany wyraźnie zarysowanymi intencjami i emocjami, wciąga widownię bez reszty. Widzowie traktują ten rodzaj prezentacji tekstu jako spektakl - trzymane przez aktora w ręku kartki z tekstem, do którego od czasu do czasu zagląda, siedzącym na widowni nie przeszkadzają w przeniesieniu się w świat przez niego kreowany (doświadczyliśmy już tego w czytaniu scenicznym "Trzech listów prababki" Zygmunta Bartkiewicza przez trójkę aktorów TNPP.) Ta forma teatralna - szczególnie w wypadku jednorazowego uroczystego wieczoru, doskonale się sprawdza.

Drugą część tego wieczoru wypełniła projekcja filmu biograficznego - o innym wielkim brwinowianinie - Janie Prosnaku (1904 - 1987), muzykologu, kompozytorze, badaczu i popularyzatorze polskiej muzyki dawnej. Twórcami filmu są dwaj mieszkańcy Brwinowa, członkowie Stowarzyszenia TNPP: muzyk i filmowiec Adam Gzyra i reżyser teatralny Waldemar Matuszewski.

Takie zestawienie dwóch bohaterów wieczoru - muzykologa i pisarza - nie było dziełem przypadku. Dla obydwu punktem wyjścia była literatura, a muzyka stanowiła drugą (w wypadku pisarza) albo najważniejszą (w wypadku muzykologa) życiową fascynację. Panowie byli powiązani ze sobą rodzinnie, także wspólnym brwinowskim adresem - willa "Janina" i stojące w niej pianino łączyło artystyczne drogi szwagrów Jana i Stanisława. Stanisław Kowalewski wspomina: "W moim domu rodzinnym często muzykowano, grywała na pianinie moja matka, obie moje siostry. Było to oczywiście granie amatorskie, ale mój szwagier był muzykiem profesjonalistą i kompozytorem. Stąd zapewne moje obeznanie z muzyką, a także w niej upodobanie". ("Twórczość" nr 2 z roku 1995)

Specjalnie dla potrzeb filmu profesor Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina Ewa Iżykowska oraz jej studentki i studenci z roku akademickiego 2016/17 wykonali prapremierowo pieśni z muzyką Jana Prosnaka skomponowane w latach 40. XX wieku - dając tym samym smak jego twórczości kompozytorskiej. Twórcy filmu, podążając wiernie drogami i ścieżkami badawczymi brwinowskiego muzykologa, dotarli do aktualnych autorytetów w dziedzinie dawnej muzyki polskiej i polskiej kultury muzycznej, przekonując się - i zarazem zgromadzoną na uroczystej projekcji publiczność - że ten nadzwyczaj skromny mieszkaniec podwarszawskiego miasteczka był gigantem w swojej dziedzinie zawodowej.

Wielka może być kulturotwórcza moc spektaklu teatralnego czy filmu, gdy w ich centrum znajdą się twórcy, którzy bez reszty podążali za swoją artystyczną pasją, a społeczność małego miasta, w którym się urodzili, bądź zamieszkiwali przez całe swoje życie, uświadamia sobie nagle, że powinna pielęgnować pamięć o nich i być z nich dumna - wzbogacając swoją własną tożsamość.