powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Warszawa. Wystawa "Obcy w domu. Wokół Marca'68" w POLIN

Wystawa "Obcy w domu. Wokół Marca'68" jest najważniejszą częścią znacznie większego programu, przygotowanego przez nasze muzeum na 50. rocznicę wydarzeń marcowych 1968 roku - powiedział w środę prof. Dariusz Stola, dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

- Naszą wystawą pragniemy przypomnieć wiosnę 1968 roku. Nie tylko kampanię antyżydowską, doświadczenia osób wówczas represjonowanych, walkę pomiędzy frakcjami władz komunistycznych, ale przede wszystkim bunt studentów, który był wtedy najważniejszym wydarzeniem. Z oczywistych powodów skupiamy się na żydowskim i antyżydowskim aspekcie Marca 1968 r. - mówił podczas konferencji w Muzeum POLIN prof. Dariusz Stola, dyrektor tej placówki.

- 50 lat temu zdjęto ze sceny Dziady" Adama Mickiewicza. Protesty studentów Uniwersytetu Warszawskiego, sprzeciw inteligencji przeciwko temu były początkiem niepokojów w mieście - mówił prof. Stola. - Kilka tygodni później, 8 marca, w obronie tych, którzy byli aresztowani, poddawani represjom, został zorganizowany wiec na Uniwersytecie Warszawskim. Ówczesne władze komunistyczne odpowiedziały na wiec wysyłając na Uniwersytet "bijące serce partii", czyli uzbrojonych w pałki ORMO-wców i milicjantów. To był początek buntu, który się rozlał po całej Polsce.

Jak mówił Stola, na wystawie pokazane są mechanizmy działania władz, które ogłosiły, że za buntem studentów stoi żydowski spisek. - Słowo Żyd nie padało, Żydów nazywano syjonistami. Zaczęto kampanię przeciwko syjonistom; otwartą, jawną kampanię, która trwała przez wiele tygodni. Jej efektem były zwolnienia i wyrzucanie z pracy, publiczne poniżanie, szkalowanie tysięcy ludzi, Żydów, Polaków żydowskiego pochodzenia a także osób, które oskarżano o syjonizm. Blisko 13 tysięcy osób wtedy wyjechało z kraju i przeważnie na zawsze zostało poza Polską - dodał.

Stola odniósł się także do tytułu wystawy "Obcy w domu", który jeszcze przed otwarciem ekspozycji bywa krytykowany. - Dyskutowaliśmy na ten temat. Chciałem nawet dodać do tytułu znak zapytania. Ale przekonano mnie, że ten tytuł dobrze oddaje dwie bardzo ważne kwestie - charakter kampanii prowadzonej przez władze PRL, której celem było przekonanie pozostałej części Polaków, że polscy Żydzi, nie są takimi samymi Polakami, że są obcy i nie mają prawa do ojczyzny. Bez względu na to, że się tu urodzili, znają polską kulturę, że swoje życie poświęcili na pracę na rzecz kraju. A drugą kwestią jest efekt tej kampanii. Wielu polskich Żydów poczuło się wyobcowanych, wypchniętych ze swojego kraju, poczuło się obcymi. I tytuł wystawy to oddaje - podkreślił.

Na temat tytułu wypowiedział się również Adam Gryniewicz, uczestnik wydarzeń marcowych, emigrant. - Jak poznałem tytuł wystawy, byłem przerażony. W 1968 r. kampania władz polegała na tym, żeby ukazać, że byliśmy obcy i teraz, po 50 latach powtarza się ten sam rytuał. Napisałem w tej sprawie list do z-cy dyrektora Muzeum. W dużej mierze zostałem przekonany. Skoro wystawa ma być przypomnieniem i ostrzeżeniem do jak strasznych sytuacji prowadzi traktowanie części społeczeństwa jako "obcych w domu", to przyjmuję ten tytuł - mówił.

- Marzec 1968 był jedną z najważniejszych dat w moim życiu, jak i w życiu wielu polskich Żydów w powojennej historii Polski. Mój świat się rozpadł. Do tego czasu byłem beztroskim, fajnym chłopakiem w X klasie liceum. Wiedziałem, że jestem Żydem, ale to nie miało znaczenia - powiedział uczestniczący w konferencji Piotr Wiślicki, przewodniczący Zarządu Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce. - Oskarżam Marzec o zniszczenie, zmielenie mojego życia i życia moich rodziców. Wtedy "ulica" mi powiedziała "jesteś tu obcy". Było dla mnie tragiczne, że byłem obcy w Polsce, a jeszcze bardziej tragiczne, że byłem obcy w mojej Polsce".

- To, co się obecnie dzieje - zaznaczył Wiślicki - jest gigantycznym kryzysem polsko-żydowskiego dialogu. Muzeum POLIN jest w tym potwornym kryzysie wyspą, gdzie w dalszym ciągu trwa dialog. Tu nie ma nienawiści. My, polscy Żydzi czujemy się w Muzeum jak w domu.

Kuratorki Justyna Koszarska-Szulc i Natalia Romik przybliżyły koncepcję przygotowywanej od dwóch lat wystawy.

Centralnym punktem ekspozycji jest instalacja inspirowana halą warszawskiego Dworca Gdańskiego, z którego pięćdziesiąt lat temu Żydzi wyjeżdżali z Polski. To symboliczna przestrzeń pożegnań, gdzie zwiedzający będą mogli posłuchać relacji osób zmuszonych do wyjazdu i tych, które pozostały w Polsce. Poszczególne części wystawy opowiadają o życiu po wyjeździe. W odrębnej przestrzeni prezentowane jest Archiwum Marca - rosnąca kolekcja pamiątek, zdjęć i dokumentów związanych z pożegnaniami i wyjazdami z Polski.

Obok materiałów historycznych o nastrojach i doświadczeniach związanych z wydarzeniami Marca' 68 opowiadają dzieła artystyczne, m.in. litografia Leszka Sobockiego "Otarci", prace Macieja Bieniasza czy obraz "Czas pogardy" Erny Rosenstein. "Doświadczenie Marca '68 jest dziś niezwykle aktualne. Stanowi ponadczasowe ostrzeżenie przed biernością wobec dyskryminacji, ksenofobii i naruszania praw człowieka - podkreśliła kuratorka Justyna Koszarska-Szulc.

Projekt przestrzeni wystawy opracował Kolektyw SENNA: Piotr Jakoweńko - grafika, Sebastian Kucharuk - architektura, Natalia Romik - design. Współorganizatorem wystawy jest Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny w Polsce. Mecenasem wystawy -Europejski Komitet Wspierania Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Patronatem objęła wystawę prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Wernisaż wystawy "Obcy w domu. Wokół Marca'68" - 8 marca. Ekspozycja będzie czynna od 9 marca - 24 września.