powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Myszy szaleją, gdy kot śpi

"Skok w bok" Donalda Churchilla i Petera Yeldhama w reż. Andrzeja Rozhina w Teatrze Capitol w Warszawie. Pisze Merwan w portaliku24.pl.

W sobotę (10.02) na scenie teatralnej Hotelu Gołębiewski w Karpaczu zaprezentowany został gościnny spektakl "Skok w bok"" ("Fringe Benefits") Donalda Churchilla i Petera Yeldhama w reżyserii Andrzeja Rozhina, zrealizowany przez Teatr Capitol w Warszawie. Pomysłodawcą i koordynatorem wydarzenia była firma EMY.

Po komedii "Przekręt (nie)doskonały, czyli kto widział Pannę Flint?" ("My Friend Miss Flint"), to druga realizacja autorstwa Donalda Churchilla i Petera Yeldhama w tłumaczeniu Klaudyny Rozhin, przygotowana przez warszawski Teatr Capitol w reżyserii Andrzeja Rozhina. "Skok w bok" powstał w 1977 roku i cieszył się popularnością na londyńskim West Endzie, a także we Francji, Niemczech i RPA.

Isobel (w tej roli Dorota Chotecka) i Colin (Jacek Kopczyński), Brenda (Joanna Moro) i Jim (Michał Milowicz), czyli dwie zaprzyjaźnione pary małżeńskie, jak co roku mają wyjechać na wspólne wakacje. Ale żadne z nich nie ma to najmniejszej ochoty. Jim proponuje Colinowi przygodę na boku z dwiema atrakcyjnymi koleżankami z pracy: Fioną (Delfina Wilkońska) i Doreen (Magdalena Wróbel). Colin stawia opór, nie ma zamiaru zdradzać Isobel, ale zachęcany przez Jima w końcu ulega. Proponują swoim żonom oddzielne spędzenie urlopu. Panie przystają na to z lekkim ociąganiem, stwarzając pozory zaskoczenia. Brenda bowiem marzy o dwóch upojnych tygodniach z 21-letnim przystojnym hydraulikiem Rysiem (Adam Fidusiewicz). Już dawno wpadli sobie w oko. Isobel natomiast chciałaby po prostu zostać w domu, włożyć nogi do miski z gorąca wodą, na powieki nałożyć plasterki ogórka i nie ruszać się przez dwa tygodnie.

Brenda i Jim na miejsce cielesnych uciech wybrali dom Isobel i Colina. Trzeba więc upozorować wyjazd, by po jakimś czasie wrócić do pustego już domu i oddać się radosnej rozpuście. Taki właśnie mają "chytry" plan... A kiedy karuzela idzie w ruch, jest już nie do zatrzymania. Gra w rozbieranego, nagłe powroty, absurdalne kłamstwa, rozpaczliwe ucieczki... Jednak Isobel odkrywa w końcu prawdę i z satysfakcją pozwala brnąć obu panom w kolejne, coraz głupsze łgarstwa.

"Skok w bok" zbudowany na schemacie typowej farsy wyróżnia się rzeczywiście dowcipnym dialogiem. Duża w tym zasługa błyskotliwego przekładu Klaudyny Rozhin. Sztuka obfituje nie tylko w zabawną grę słów. Sporo w niej także humoru sytuacyjnego, akcji i radosnej energii. Stąd można się było spodziewać spontanicznego, żywiołowego odbioru. A im bardziej serio - tym śmieszniej...