powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Laboratorium pozytywnych

"Pozytywni" Cezarego Harasimowicza w reż. Krzysztofa Czeczota z Fundacji Garnizon Sztuki w Teatrze Imka w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Na scenie oglądamy sesje terapeutyczne, podczas których ludzie pogubieni szukają wyjścia z trudnej sytuacji. Przypomina to zajęcia laboratoryjne, kiedy zagląda się do wnętrza preparatów. Tyle że preparatami są ludzie-postacie ze scenariusza Cezarego Harasimowicza, a przedmiotem badania ich stan ducha.

Psychoterapia to doskonały pretekst, aby wywracać na nice, wystawiać na widok publiczny ich wnętrza ku przestrodze i uciesze. Bo na pierwszy rzut oka nie są one miłe, raczej odstręczające. Kiepsko wykształcony gej z Mławy, skrywający swoją orientację, z całym zestawem typowych, nie tylko prowincjonalnych urazów (świetnie portretowany przez Łukasza Simlata), zalękniona kobieta uwięziona w ciele mężczyzny, nadrabiająca nonszalancją (kreacja Janusza Chabiora), pełna lęków i wątpliwości, rozkapryszona córka ultranarodowego polityka, która odkrywa jego i swoje żydowskie pochodzenie (Olga Bołądź jako zdetronizowana królewna), wreszcie poprawna politycznie psychoterapeutka (Grażyna Wolszczak, najpierw zasadnicza, potem coraz bardziej autentyczna) z niepoukładanym życiem osobistym i podręcznym zestawem sposobików na naprawę ludzkich dusz. Oto pejzaż, w którym jest współczesna Polska z jej resentymentami, uzależnieniami, hipokryzją, ale i tęsknotą za swobodą. Udaje się to pokazać w scenariuszu i na scenie bez nadęcia, z dużym poczuciem humoru, ale i bez łatwego prześmiewania. Powstał więc spektakl zaskakująco pozytywny, który wiąże komediowy genre z nienachalną misją. Warto na taką terapię się udać.