Polowanie na muchy, czyli cierpienia skołowanego inteligenta

Radiowy Teatr Twojej Wyobraźni, umocowany przy warszawskim Porcie Kultury, przypomniał słuchowisko Macieja Zembatego sprzed niemal czterdziestu lat - pisze Tomasz Misiewicz w miesięczniku Odra.

«Edek, opowiedz, jak dziadek uratował całe armię Andersa - prosi babcia. Dziadek skwapliwie przystaje na prośbę żony. Edek jest bardzo aktywny. Zwłaszcza w zwalczaniu much, komarów i pająków. Swoją pasję praktyczną podpiera teorią zaczerpniętą z telewizyjnych programów o zwierzętach, Edek niczym postać z "Tanga" Mrożka sukcesywnie dominuje swoje otoczenie. Jego zięć, Włodek, ma inne aspiracje. Studiuje rusycystykę. Wziął na warsztat twórczość Gribojedowa. W epoce przedodwilżowej niefortunnie nazwie go publicznie Szekspirem radzieckiej literatury i w efekcie tej dezynwoltury zostanie relegowany z uczelni. Teraz nadgania stracone semestry. Zostały mu przywrócone prawa uniwersyteckie, dlatego uzupełnia wykształcenie. W domu rodzinnym skromnej epoki gomułkowskiej Włodek spełnia się słabo. Podczas ukradkowego pożycia żona mityguje go, by wyegzekwował wreszcie w spółdzielni obiecaną asygnatę na mieszkanie. Włodek obiecuje, lecz nie wykazuje się konsekwencją. Z rodzinnej egzystencji wyrywa go przypadkowa znajomość z Ireną. Ta protoplastka obecnych feministek, a spadkobierczyni XIX-wiecznych sufrażystek umie sobie ustawić rozmemłanego mężczyznę, wykraczającego jednak ponad szarość małej stabilizacji. Irena przejmuje pieczę nad ambicjami Włodka oraz nad nim samym. Rozpostarty pomiędzy kobietami (przez jego życie przewija się jeszcze apodyktyczna teściowa) mężczyzna, któremu kochanka dała do wyboru samospełnienie osobiste przy swoim boku albo utyskiwania małżonki, gubi się przytłoczony świadomością własnych wad.

Radiowy Teatr Twojej Wyobraźni, umocowany przy warszawskim Porcie Kultury, przypomniał słuchowisko Macieja Zembatego sprzed niemal czterdziestu lat. Ciekawa ta inicjatywa dodatkowo okraszona została incydentalnym spotkaniem z żyjącymi twórcami audycji. Spektakl radiowy był oparty na scenariuszu sztuki "Polowanie na muchy" Janusza Głowackiego. W 1969 roku tekst ten zaadaptował Andrzej Wajda, przenosząc scenariusz na ekran kinowy. Audycja radiowa, nagrana dekadę później, ewidentnie wykazuje, jak bardzo pod ręką Wajdy ewoluował scenariusz filmu w kierunku satyry środowiskowo-snobistycznej. W Porcie Kultury przypomniano słuchowisko na okoliczność niedawnej śmierci Głowackiego, dla którego sztuka ta była wczesnym prologiem przed brodwayowskim etapem kariery. Wstępem dość udanym raczej, bo późniejszy autor "Kopciucha" czy "Czwartej siostry" trafnie odczytywał nadchodzące trendy. Głowacki chyba (może w sposób intuicyjny) celował feministyczną tematyką w gusta odbiorców Zachodu, choć u nas wówczas była to kwestia ledwie

raczkująca, lecz jakże nowatorska. Nawiasem mówiąc, radiowa Irena (Jadwiga Jankowska-Cieślak), wspominająca podczas spotkania w Porcie Kultury okoliczności nagrania audycji, jest szczególnym świadkiem twórczości Głowackiego; m.in. oprócz wzmiankowanego słuchowiska grała w filmie "Trzeba zabić tę miłość" opartym na scenariuszu stworzonym przez pisarza. Warszawskie spotkanie z realizatorami sztuki wydobytej z archiwów oprócz wartości czysto poznawczych współczesnemu odbiorcy nasuwa zgoła przewrotną konstatację. Mianowicie że Janusz Głowacki, facecjonista i prześmiewca, lew salonowy i lokalny playboy, nie był chyba nigdy postrzegany jako autor świadomy swoich celów pisarskich. Osiągał je raczej mimo woli niż na skutek przemyślanej strategii osobistej. A jednak umiał wyrobić sobie markę na zachodnim rynku teatralnym, gdzie sceny Nowego Jorku grają jego sztuki do dziś... Takiego paradoksu nie wymyśliłby nawet Janusz Głowacki - ironista jednoosobowej loży szyderców.

W "Polowaniu na muchy" stymulująca karierę Włodka (Jerzy Radziwiłowicz) Irena wysyła go na spotkanie z niejakim Ołubcem (Bronisław Pawlik), człowiekiem, który w środowisku literackim może sporo załatwić. Przed rozmową obu panów kobieta uczula kochanka, by w towarzystwie literata używał często słowa "skotłowany". Ołubiec ponoć ma słabość do tego terminu i poddany jego magicznemu dźwiękowi łaskawszym okiem spogląda na tego, kto owo słowo wypowie. Janusz Głowacki, pisząc te zdania, chyba sam nie zakładał, jak bardzo skotłowany jest los polskiego artysty-inteligenta, który nie zabiega o swoją wielkość, a ona i tak go w końcu dopada.

***

Port Kultury, TEATR TWOJEJ WYOBRAŹNI, "Polowanie na muchy" według opowiadania Janusza Głowackiego, 29 września 2017.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego