powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Kazimierz Gawęda. Pożegnanie (21.02.1934-24.11.2017)

Zmarł Kazimierz Gawęda. Wieloletni aktor Teatru Żydowskiego w Warszawie, ale także nauczyciel dykcji w warszawskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej (obecnie: AT) oraz w Studiu Aktorskim przy Teatrze Żydowskim

Urodził się w Nowym Mieście nad Pilicą 21 lutego 1934 roku. W 1961 roku ukończył wydział aktorski łódzkiej PWSFTviT. Przez pierwsze 11 lat swojej pracy często zmieniał teatry. Grał m.in. w teatrach: im. Bogusławskiego w Kaliszu, 7.15 w Łodzi, im. Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim i w poznańskim Teatrze Nowym. W tym okresie zagrał Dziennikarza w "Weselu", tytułową rolę w "Fantazym", Wojnickiego w "Wujaszku Wani", Ojca Laurentego w "Romeo i Julii" i Terezjasza w "Królu Edypie", i wiele innych ról.

W 1972 roku na dłużej zakotwiczył w warszawskim Teatrze Żydowskim. Występował tu do roku 1979. Zarówno w tym czasie, jak i w poprzednim okresie często pracował także jako asystent reżysera. W tej funkcji współpracował z Tadeuszem Kubalskim, Jitką Stokalską, Andrzejem Ziębińskim, Piotrem Paradowskim, Janem Błeszyńskim i Szymonem Szurmiejem.

Z czasem jednak zrezygnował z aktorstwa na rzecz uczenia dykcji. Wykładał ten przedmiot w warszawskiej PWST (obecnie: Akademia Teatralna) oraz w Studiu Aktorskim przy Teatrze Żydowskim.

"Był wrzesień albo październik 1993 roku, kiedy wraz z grupą młodych kolegów rozpocząłem naukę w Studiu Aktorskim i znany mi jako aktor Teatru Żydowskiego sprzed lat Kazimierz Gawęda stał się dla mnie profesorem Kazimierzem Gawędą, nauczycielem emisji głosu i dykcji. To, co utkwiło mi w pamięci to fakt, że miał bardzo słaby wzrok, odczytując listę obecności przytykał kartkę z nazwiskami dosłownie do nosa, mimo ogromnych okularów, które zawsze miał na twarzy. Był nauczycielem wnikliwym, przyglądał nam się bardzo uważnie, szukając tego, co trzeba w naszych gardłach i przeponach. Jako człowiek o tak słabym wzroku "uczył rękoma", przykładał dłonie do naszych czół i brzuchów, by sprawdzać, czy przy wydobywaniu głosu prawidłowo pracujemy, wibrujemy. Jestem mu za to wszystko niezwykle wdzięczny, ćwiczenia i dykcyjne wprawki profesora Gawędy towarzyszą mi przez całe aktorskie życie i są stałą pomocą w codziennej pracy. Cechą charakterystyczną pana profesora było także szkolenie swoich następców. W naszej grupie taką właśnie ulubioną uczennicą, której przekazywał arkana nauki dykcji i emisji głosu była Monika Kisła. A tak na co dzień był miłym, uśmiechniętym facetem. I bardzo fajnym nauczycielem" - wspomina aktor Teatru Żydowskiego, Piotr Sierecki.

Kazimierz Gawęda spoczął na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.