Straszka pospolita obłaskawia lęk

Grupa Coincidentia na początku listopada pokazała swój nowy spektakl. W zaadaptowanej na potrzeby teatru stodole. Już drugi rok do Siedliska Kultury Solniki 44 ściągają dzieci, młodzież i artyści profesjonalni - pisze Jerzy Doroszkiewicz w Kurierze Porannym.

«Tuż przed premierą wielka budowlana nagrzewnica podniosła nieco temperaturę na widowni, a kiedy światła zgasły rozpoczął się spektakl. Dagmara Sowa i Paweł Chomczyk na scenie dwoili się i troili. Ich plastyczne ciała i niesamowita mimika czyniły z nich aktorów godnych zderzenia się z ulicą -w tym dobrym znaczeniu teatru ulicznego, a jednocześnie nie ujmowały niczego z prawdziwej dramaturgii spektaklu granego u siebie, na swoich warunkach. Bo takiego miejsca poszukiwali od wielu lat.

- Siedlisko znaleźliśmy w internecie i adaptowaliśmy budynek gospodarczy do naszych potrzeb - opowiada Paweł Chomczyk. To wspólna inicjatywa i inwestycja artystycznego małżeństwa. - Swoje marzenie doprowadziliśmy do takiego momentu, że możemy zdobywać fundusze na przeprowadzanie konkretnych działań. Kiedy zaczynali, latem 2016 roku, udało im się zdobyć pieniądze na wynajęcie autokaru, który na bezpłatne przedstawienia w głębi lasu przywoził chętnych z Białegostoku. W 2017 roku zdobyli pieniądze z Instytutu Teatralnego na program "Lato w teatrze". Idealnie utrafił w ich wizję pracy w Solnikach. To edukacja artystyczna. - Poszerza nam perspektywy, jest prospołeczny, daje szansę oddziaływania na dzieci - cieszy się Paweł Chomczyk. Kontakt z dziećmi był właściwie początkiem pracy nad jesienną premierą.

- Pisząc wniosek do Instytutu Teatralnego przewidywaliśmy, że w procesie grupo-twórczym, na który bardzo nastawiony jest ten projekt może pojawić się temat takiego pospolitego lęku, choćby przed samym wyjściem na scenę - wspomina współtwórca Coincidentii. Na początku warsztatów dzieci krępowały się, by wyjść na scenę i zaprezentować jakiś element pracy plastycznej, a zakończeniem "Lata w teatrze" był pokaz, którego elementem była 20-minutowa improwizacja sceniczna.

- Były jakieś reguły i założenia, ale dzieciaki i młodzież działały w sposób impulsywny - cieszy się Chomczyk. I uważa, że wspólnie z dziećmi przeszli długi proces osiągając zamierzony efekt. - Zobaczyliśmy do czego ten lęk jest potrzebny, dawał nam jakieś informacje i z perspektywy finału zdawaliśmy sobie sprawę z jego irracjonalności - mówi z satysfakcją.

Dlatego osoby, które zajmowały się letnimi warsztatami w naturalny sposób współtworzyły później premierowe przedstawienie. Szukali inspiracji w tekstach, które pomagały zrozumieć i zmierzyć się z lękiem. Od beletrystyki, po publikacje z zakresu neurologii. Przy okazji warto pamiętać, że choć Paweł Chomczyk mówi iż nie czuje się pedagogiem ani psychologiem dziecięcym, ma też dyplom wydziału pedagogiki i psychologii. - Staraliśmy się łączyć nasze doświadczenia z elementarną wiedzą i robić to w miarę uczciwie - mówi.

Grupa Coincidentia często podróżuje ze spektaklami. Na dłuższe wyjazdy zawsze zabierają ze sobą dzieci. Dwukrotnie byli razem choćby na festiwalu w Japonii z przedstawieniem "Krabat". Oprócz wersji polskiej mieli przygotowaną niemiecką i francuską i pięć ekip aktorskich. Na Okinawie zaproponowali im aktorkę japońską z którą mogli stworzyć wersję spektaklu komunikatywną dla widza japońskiego. -Okazało się, że język nie ma znaczenia, bo choć Japończycy są jednym z najlepiej wykształconych narodów świata to z językami obcymi bywa różnie - śmieje się na to wspomnienie Paweł Chomczyk.

Ze "Straszka pospolitą" pewnie nie byłoby tak łatwo. To właściwie kolaż wielu tekstów, zbiór skojarzeń, w dodatku okraszony piosenkami, czy niesamowitą recytacją "Abecadła" Juliana Tuwima.

- Nie chcemy uprawiać dydaktyki - zastrzegają twórcy przedstawienia. Jest skierowany do dzieci, ale artyści nie stawiają się w pozycji ekspertów takiej właśnie twórczości. - Postaraliśmy w zgodzie z tym co działo się na warsztatach, stworzyć kolaż złożony z naszych fantazji, czym jest strach i lęk, jak się budzi, do czego może posłużyć, jak można bać się mądrze, skąd się bierze i w jakie rejony nas prowadzi - tłumaczy główne przesłanie "Starszki pospolitej" Paweł Chomczyk. I dodaje, że sami sobie stawiją pytania. - Nie staramy się wyjść z morałem - podkreśla.

Wyrobieni teatralnie widzowie (niekoniecznie dzieci) zobaczą podczas spektaklu, że strach ma wielkie uszy, oczy, przerażeniem mogą napawać zwykłe przedmioty. Ale nie w konwencji horroru, tylko żartobliwego obłaskawienia. Bo straszyć nas mogą nawet wieczorne opowieści przy ognisku. Tak, podczas przedstawienia nie tylko płonie ognisko, na oczach widzów powstaje z drutu wielki mózg, ale też w pewnym momencie ożywa dywan!

- Zabawy techniką to rodzaj atrakcji, który też nas pociąga - przyznaje Paweł Chomczyk. - Ruszająca się podłoga przynosi wiele interpretacji. Od lat Grupa Coincidentia przyjaźni się i współpracuje z Figurentheater Vogel & Wilde. Odżegnuje się od porównań, ale przyznaje, że artystyczna osmoza jest nieunikniona. Pewnym elementem łączącym obydwa teatry jest duża ilość piosenek komponowanych na potrzeby spektakli i zamiłowanie do wprawiania w ruch elementów dekoracji ze zmyślnością jakiej pewnie pozazdrościłby aktorom legendarny Adam Słodowy z programów "Zrób to sam". U Niemców konstruuje i gra na najróżniejszych instrumentach Christine, Coincidentia do udziału w "Straszce pospolitej" namówiła wykonujących muzykę na żywo Bogusława Kasperuka i Roberta Jurćo. Ten ostatni szczególnie staje się ofiarą przejedzenia i zdaje się "śnią mu się Cyganie". Dobre sny musi łapać z kolei Kasperuk, a pomysł na odbicie jego fizis w powiększającym szkle i łapaczach snu to udana konstrukcja Małgorzaty Tarasewicz - Wosik. Podobnie jak świetna i aktorsko i wizualnie sekwencja z opowiadaniem o konsekwencjach przejadania się.

- W dzisiejszym świecie większość kreatywnych osób nie jest przywiązana do jednego miejsca - przypomina Paweł Chomczyk, tłumacząc udział gości w nowym. - To naturalne, że ludzie angażują się w takie projekty, bo chcą robić coś kreatywnego. Grupa Coincidentia to profesjonalny teatr, który zwyczajnie musi wynagradzać ludziom ich pracę.

- Niestety, mimo stworzonej przez nas rekordowej ilości wniosków, niewielka część dostała dofinansowanie. Ale podsumowanie sezonu artystycznego 2017 wypada całkiem bogato. Grupa zagrała kilka spektakli, wspomniani przyjaciele artystów z Figurentheater Wilde & Vogel pokazali u nich swoją najnowszą produkcję -"Frankensteina", grali z koproducentami z Kielc spektakl "Monstrum Band", przeznaczony dla dzieci spektakl "Słoń i kwiat" i przygotowali premierę "Straszki pospolitej". - Teraz będziemy walczyć, żeby zdobyć pieniądze na uzupełnienie wyposażenia tego miejsca - deklaruje Paweł Chomczyk. Żeby nie musieli przed każdym pokazem drżeć, czy dojadą światła i odpowiednie nagłośnienie. - Nie ukrywam, że chcielibyśmy prezentować w Solnikach nie tylko swoje rzeczy, ale też zapraszać teatry które są warte pokazania w tego typu okolicznościach - dodaje Chomczyk. Najbliższy spektakl -11 grudnia w BTL.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego