powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Dwa jajka

Jesteśmy dziwnym narodem. Najgorzej chyba w świecie opłacamy naszych aktorów, ale nie pozwalamy usunąć ich z teatru, nawet kiedy bardzo źle grają. Obrzucamy ich nagrodami, ale jeśli ktoś ośmieli się obrzucić ich jajkami, zamykamy go do więzienia - pisał Erwin Axer w książce "Kłopoty młodości, kłopoty starości".

Dwa jajka rozbiły się u stóp boskiej Marleny. Sprawca został pochwycony na miejscu zbrodni, w przeciwieństwie do wielu innych przestępców, których zdjęciami co drugi dzień częstują nas organa śledcze. Przemówiła niewątpliwie staropolska gościnność. A może kompleks niższości? Co też gwiazda opowie o nas za granicą? Ilu wrogów przysporzy Polsce Ludowej jajeczny złoczyńca?

Organa milicji nie wiedzą zapewne, bo wiedzieć nie mogą, inne przecież mając pojęcia o kulturze, że obrzucanie artystów jajkami nie jest znów na świecie taką rzadkością. Mimo że jajka są droższe niż u nas i stanowią artykuł importowy, nie eksportowy. Sądzę, że haniebny czyn osobnika z Sali Kongresowej nie ściągnie gromów na naszą ojczyznę. Czytelnicy gazet pokiwają głową - nie takie rzeczy czytali, paru reżyserów filmowych starszego pokolenia ze wzruszeniem i wdzięcznością pomyśli o Polsce, kilkadziesiąt koleżanek różnego wieku i autoramentu powie: "Dawno jej się to należało". Co do samej Marleny, można twierdzić z wszelką pewnością, że nie są to pierwsze jajka, które padły u jej stóp. I kto wie, może nie ostatnie.

Przykrą jest rzeczą oczywiście, kiedy aktor z jakiejkolwiek przyczyny nie zyskuje uznania widzów lub nawet pojedynczego widza. Nikt tego nie lubi. Jednakże ten, kto pochyla głowę pod wawrzyny, musi być przygotowany na ciosy i jeżeli - pod postacią gwizdów, wyzwisk, zgniłych jajek lub dotkliwych krytyk - spadają na niego, znosi je z godnością. Kto traci nerwy pod wpływem przeciwności, kto nie umie znieść ich z uśmiechem, chociażby bolały - bolą zawsze - ten traci prawo do szacunku, jeżeli wybrał zawód co dzień stawiający go przed sądem ogółu.

Dlatego nie ma się co martwić o Marlenę. Liczne pochwały stokrotnie osłodzą jej drobną przykrość. Prawdopodobnie zasłużyła na pierwsze i drugie. Jeżeli nie teraz, to kiedy indziej. Jak każdy z nas. Należy raczej ubolewać nad tym, że tak mało osób przychodzi do teatru z jajkami w kieszeni. Skutki tego niedopatrzenia widoczne są co dzień, co godzina na scenach naszych. Nieudolność krowient i szaleństwa gwiazd są ich wymownym świadectwem.

Co zaś do "złoczyńcy", przesadziliśmy nieco. Należy go natychmiast ułaskawić. I być może zaopatrzyć w passe-par- tout Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz telewizor.

PS Autor nie ogranicza swoich uwag do aktorów. Można i należy rzucać czymkolwiek również w reżyserów i dyrektorów.

***

kwiecień 1966

Erwin Axer "Kłopoty młodości, kłopoty starości", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2006, s. 17-18.