powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Wrocław. "Pidżamowcy" we Współczesnym

3 grudnia prapremiera sztuki Mariusza Sieniewicza, która została nagrodzona w II Konkursie Dramaturgicznym STREFY KONTAKTU organizowanym przez Miasto Wrocław i Wrocławski Teatr Współczesny. Reżyseruje Marcin Liber.

Sztuka "Pidżamowcy" to zbiorowe theatrum lęku przed reglamentacją "życia bez bólu". Największa nierówność społeczna, jaka nas czeka, a może już się dokonuje, to fizyczne cierpienie wobec terroru szczęśliwego, bezbolesnego życia, które oferuje współczesna kultura pod postacią zaawansowanej farmakologii. Jedni, zazwyczaj nieliczni, mają do niej dostęp, reszta - nie. Innymi słowy: bogatym - morfina, biednym - polopiryna. To zapis rewolty i utopijne marzenie o świecie, w którym możemy unieważnić, zniszczyć ból. To religia przyszłości. Bo przerastają nas nasze cierpiące, umierające ciała, a metafizyczna perspektywa już nie wystarcza. Chrystus cierpiał na krzyżu i nie znalazł się nikt, kto podałby mu znieczulenie. My, bez znieczulenia - pojmowanego i dosłownie, i w przenośni - nie umiemy wytrzymać w rzeczywistości, którą sami stwarzamy.

"Chciałem na nowo zmierzyć się z problemem, którym żyłem pisząc "Walizki hipochondryka" - mówi Mariusz Sieniewicz. - Pidżamowcami polemizuję ze swoją powieścią, doprowadzam bunt cierpiących do szczęśliwego, choć straceńczego końca. Postanowiłem steatralizować ból, cierpienie i farmakologiczny eskapizm, sprowadzić go do wyostrzonych relacji interpersonalnych, zewnętrznych. Jest jeden facet, który oferuje Elizjum zapomnienia, jest cały szpital, który o tym Elizjum marzy. Z tego powstało napięcie, tykająca bomba".

W spektaklu wykorzystano teksty Magdaleny Rigamonti "Niedługo sami się będziecie leczyć!" i Jakuba Sieczki "To ja Wam teraz opowiem, jak to jest być młodym lekarzem w Polsce" zamieszczonych na ich kontach na Facebooku.