powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Balet, czyli piękno w podskokach

"Balety polskie" w choreogr. Roberta Bondary, Jacka Tyskiego i Jacka Przybyłowicza w Teatrze Wielkim-Operze Narodowym w Warszawie. Pisze Sylwia Krasnodębska w Gazecie Polskiej Codziennie.

Spektakl "Balety polskie: Świtezianka, Na pięciolinii, II Koncert skrzypcowy" to wzorcowy przykład kultu muzyki i tańca. W Teatrze Wielkim - Operze Narodowej wystawiono trzyczęściowy spektakl Polskiego Baletu Narodowego do muzyki trzech geniuszy: Eugeniusza Morawskiego-Dąbrowy, Aleksandra Tansmana i Karola Szymanowskiego. Kolejne przedstawienia w marcu przyszłego roku. Bilety znikają w okamgnieniu.

Potęga muzyki, finezja i precyzja tańca oraz oszczędna scenografia pozwalająca na wyeksponowanie tego, co najważniejsze. Wszystko to ułożyło się w zachwycającą całość. Na scenie Opery Narodowej podczas premierowego, piątkowego spektaklu zobaczyliśmy nowe prace trzech polskich choreografów, kolejno: Roberta Bondary, Jacka Przybyłowicza i Jacka Tyskiego. - Całemu wieczorowi przyświeca idea poszukiwania inspiracji twórczej w polskim dorobku muzycznym dwudziestolecia międzywojennego, u progu zbliżającej się 100. rocznicy odzyskania niepodległości - zapowiadali organizatorzy. W pierwszej części spektaklu pt. "Świtezianka" inspiracja czerpana z ballady Adama Mickiewicza w połączeniu z muzyką Morawskiego-Dąbrowy i baletem Bondary przynosi nam efekt zaskakujący. Mamy tu bowiem bardzo rozbudowaną psychologię postaci. Jak miłość może prowadzić na manowce, jak zazdrość i podstęp mogą obrócić w pył najpiękniejszą historię miłosną. W balecie "Na pięciolinii" również mamy historię miłosną, choć osadzoną w nieco przytłaczającej scenografii Olgi Skumiał. Prawdziwą wisienką na torcie była jednak baletowa interpretacja "II Koncertu skrzypcowego" Jacka Przybyłowicza do muzyki Karola Szymanowskiego. Zobaczyliśmy tu maestrię wykonania wymagającej choreografii przez pięćdziesięcioosobową grupę tancerzy Polskiego Baletu Narodowego. Bez wątpienia należy docenić scenografię Borisa Kudlicki. Stały współpracownik Mariusza Trelińskiego sprostał niecodziennemu wyzwaniu. Stworzył scenografię niezwykle oszczędną, nieznacznie obecną, a w punkt dopełniającą to baletowe widowisko.

Polski Balet Narodowy pod dyrekcją Krzysztofa Pastora napełnia dumą. Tak jak niezmiennie Orkiestra Teatru Wielkiego - Opery Narodowej pod batutą Łukasza Borowicza. Ktoś kiedyś powiedział, że dobry balet to taki, w którym najmniejszy palec wprawia w zachwyt całą salę. Jest okazja, by się o tym przekonać!