powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Marsjanie atakują, czyli wojna światów

"Wojna światów" wg Herberta George'a Wellsa w reż. Weroniki Szczawińskiej w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu. Pisze Agnieszka Dróżdż w Teatrze dla Was.

Tacy doskonali, tacy wspaniali, a jednak polegli. My, ludzie (oczywiście Europejczycy) posiadający niezwykle wielką wiedzę, sądzimy iż jesteśmy w stanie władania całą Ziemią. Jednak co się może stać, gdy nagle pojawia się jakiś obcy i inny? W adaptacji powieści Herberta Georga Wellsa przylatują Marsjanie, którzy w sporej mierze są w stanie zawładnąć ziemskimi terenami. Nagle w powietrzu coś zaczyna drżeć, jakaś skorupka pęka. Okazuje się, że ludzka wiedza i władza niewiele znaczą.

Realizacja zaproponowana przez Weronikę Szczawińską przybiera nieoczywistą formę. Początkowo pojawiają się elementy pantomimy, przekształcające się w dialogi, aż po ruchowo-głosowy chaos. Bohaterowie spotykają się w epokowym, eleganckim saloniku na zwyczajowej herbatce, każdy z własnym zasobem wiedzy. Wyższość Europejczyków nad ludami Tasmanii czy krajów Afrykańskich jest oczywista. Tymczasem gdy w pokoiku prowadzone są wymiany zdań, za oknami spadają liczne meteoryty. Atak Marsjan stał się rzeczywistością.

Głowy, pojawiają się same głowy, a w nich mózgi. Rozwój technologiczny jak i ewolucyjny przybyszom z innej planety pozwolił na zmniejszenie liczby organów i dojście do niemal idealnej formy. Wojna między światami trwa. Wszelkiego rodzaju ludzka broń niestety nie jest w stanie pokonać obcych istot. Człowiek staje po stronie przegranego i budzi to w nim nagły lęk. Konfrontacja z obcym prowadzi do spojrzenia na własny świat z innej perspektywy. Europejczycy zostali potraktowani tak, jak traktowali inne ludy uważane przez siebie za niegodne miana człowieka. Rozwinięci przybysze z kosmosu rozpoczęli rzeź między ludźmi. Ratunek przychodzi nieoczekiwanie ze strony natury. Niewielkie bakterie sprawiają, że Marsjanie nie są w stanie sobie z nimi poradzić i umierają. Zachwianie poczucia bezpieczeństwa i hierarchii społecznej prowadzi do przemyśleń, nie tylko sceniczne postaci.

Przedstawienie Szczawińskiej obejmuje aktualne tematy. W "Wojnie światów" ludzkość zostaje zaatakowana przez bardziej zaawansowanych technologicznie Marsjan, dziś my sami tworzymy wysoko rozwinięte roboty i humanoidy, które wkraczają między nas. Jedni się cieszą z postępu i zdobywania coraz większej wiedzy, lecz budzi to także strach. Co będzie gdy roboty staną się bardziej inteligentne od ludzi i opanują świat niczym Marsjanie? Wciąż przemyka się również kwestia obcego, którego wszyscy się boją. Obcego i strasznego, bo nieznanego. Żyjąc w przekonaniu, że tylko nasz sposób myślenia jest jedynym prawidłowym zamykamy sobie drogę do poznania odmiennych kultur i cywilizacji. Dopiero spojrzenie na siebie z innej perspektywy może pokazać niedoskonałości jakie posiadamy.