powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Zbigniew Rymarz: 90-lecie urodzin i 70-lecie pracy artystycznej

Jubileusz Zbigniewa Rymarza - pianisty, kompozytora, dokumentalisty i wielkiego przyjaciela wszystkich artystów - opisuje gość wieczoru - Witold Sadowy.

W poniedziałek, 25 września br. w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego świętowano hucznie i uroczyście 160-lecie Zbigniewa Rymarza. Ale nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Oficjalnie to Jubilat skończył dopiero 90 lat i świętuje swoje 70-lecie pracy artystycznej. Zbyszek Rymarz to tytan pracy. Pianista, kompozytor, reżyser, kolekcjoner wszystkiego, co związane jest z muzyką, filmem i teatrem. Chodząca encyklopedia polskiego kabaretu i przedwojennego kina. W latach 50-tych ubiegłego stulecia gwiazdor i współtwórca słynnego telewizyjnego Teatrzyku dla dzieci "Wiolinek". Człowiek legenda. Lubiany, kochany i rozrywany. Dobry i szlachetny człowiek. Wielki społecznik i działacz ZASP-u. Na jego wieczorze Jubileuszowym w Instytucie Teatralnym sala wypełniona była po brzegi. Przyjaciele, znajomi i wielbiciele Zbyszka. Część oficjalną prowadziła szefowa Instytutu Teatralnego Dorota Buchwald.

Wieczór rozpoczął się filmową sekwencją, w której Zbyszek mówi o swojej młodości. Potem były kwiaty i przemówienia. W imieniu Związku Artystów Scen Polskich życzenia Jubilatowi złożył osobiście Prezes ZASP-u Olgierd Łukaszewicz. List z gratulacjami od Pani Prezydent miasta stołecznego Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz odczytał przedstawiciel magistratu. Przyjechali goście z Poznania, którzy pracowali z Jubilatem oraz liczna grupa przyjaciół z Wielkiej Brytanii. Z Polskiego Ośrodka Kultury POSK w Londynie i przedstawiciele londyńskiego ZASP-u, z którymi Zbyszek utrzymuje długoletnie kontakty. W części artystycznej wieczoru, którą prowadził Wojciech Machnicki, wystąpili: Grażyna Brodzińska, Ewa Makomaska, Ewa Mikulska, Krystyna Starościk, Ewelina Chrobak- Hańska, Marek Rawski i Maciej Klociński. Na zakończenie na stojąco śpiewaliśmy Zbyszkowi tradycyjne już nie 100 lat tylko 200 lat niech nam żyje. A kapelusz ofiarowany mu przez Ewę Kwiecień-Gogolewską posłużył mu na zbiórkę pieniędzy na pomoc potrzebującym kolegom. Potem było przyjęcie i długie przyjacielskie rozmowy.