powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Futurystyczne widowisko o sile miłości

"Romeo i Julia - musical w 3D" wg "Romea i Julii" Williama Shakespeare'a w reż. Janusza Józefowicza w Teatrze Studio Buffo w Warszawie. Pisze Maciej Łukomski.

13 lat po światowej prapremierze musicalu "Romeo i Julia" na Torwarze, z muzyką Janusza Stokłosy w reżyserii i choreografii Janusza Józefowicza, twórcy spektaklu postanowili przygotować nową wersję przedstawienia. Od wczoraj na scenie Teatru Studio Buffo możemy oglądać pierwszy na świecie wodny musical w 3D "Romeo i Julia".

Z pomocą firmy Water Cocept specjalizującej się w tworzeniu show z użyciem wody i firmy Platige Image, tworzącej animacje w 3D, w teatrze przy Konopnickiej udało się stworzyć futurystyczne widowisko na miarę XXI wieku.

W spektaklu nie ma typowej dla teatru scenografii, a jej funkcję pełnią przygotowane przez studio Platige Image animacje, które są oglądane przez widownię w specjalnych okularach. Widzowie mają wrażenie, jakby wyświetlane na ekranie futurystyczne miasto, czy podwodny świat był na wyciągnięcie ręki. W połączeniu z żywym planem daje to niezwykłe efekty.

Dodatkową atrakcją przedstawienia jest kurtyna wodna, z prawdziwym deszczem, w którym tańczą i śpiewają aktorzy spektaklu. Całość dopełniają kolorowe światła i dynamiczna choreografia Janusza Józefowicza.

W musicalu reżyser tworzy widowiskowe teatralne obrazy, z elementami akrobatyki i tańca na linie. Ale nie brakuje też scen lirycznych, takich jak choćby w finałowej scenie, kiedy para tancerzy w półmroku tańczy w deszczu, pełen namiętności taniec.

Zachwyca scena, kiedy w powietrzu wisi prawdziwy motor z kierowcą, który w połączeniu z trójwymiarową animacją, sprawia wrażenie, jakby jechał w futurystycznym tunelu. Trudno nie uśmiechnąć się na widok tancerzy, którzy tańczą w strugach deszczu ochlapując widzów w pierwszych rzędach.

Siłą tego spektaklu są znakomicie poprowadzone główne role. Zachwyca swoją delikatnością i barwą głosu Nina Major jako Julia i Wojciech Paszkowski jako Pan Capuletti, który po raz kolejny udowadnia, że jest wytrawnym musicalowym aktorem. Słowa uznania należą się Pawłowi Orłowskiemu, który tańczy breakdance i robi salta w deszczu, na niebezpiecznej, mokrej podłodze i pokazuję również, że jest nie tylko świetnym tancerzem, ale też potrafi nieźle śpiewać.

Inspirowane Szekspirowskim dramatem współczesne widowisko Janusza Józefowicza i Janusza Stokłosy to opowieść o sile pieniądza, przyjaźni, opowiedzianej w rytmie klubowej muzyki i rapu. Ale to przede wszystkim opowieść o miłości i o tym, jak to uczucie potrafi wywrócić nasz świat do góry nogami. Zanim sami dacie się ponieść sile miłości, koniecznie wpadnijcie do Buffo, zobaczyć wzruszającą historię Romea i Julii.