powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Gaga superstar

Gaga jest językiem tańca, nie stylem, co oznacza, iż służyć ma tak komponowaniu rysunku ruchu, jak i komunikowaniu się tancerzy między sobą i z widownią. Wynika z tego wiele dobrego: bezpretensjonalne kompozycje są wyprowadzane z indywidualnych predyspozycji ruchowych tancerza - o "Projekcie twórczym Mixer" Natalii Iwaniec w Krakowskim Teatrze Tańca pisze Michał Korda z Nowej Siły Krytycznej.

Życie pisze, jak wiadomo, najlepsze scenariusze. Znajomej, która została odrzucona na egzaminach w Państwowej Wyższej Szkole Tańca w Bytomiu, studenci tej uczelni powiedzieli na pociechę: Iwaniec też nie przyjęli, ale ona się nie załamała i od razu wyjechała do Izraela. Nie weryfikowałem czy to prawda, czy "folklor", bowiem "życiowość" tej historii pasuje do scenariusza tej recenzji.

Biografia Natalii Iwaniec, potraktowana jako scenariusz, mogłaby brzmieć następująco: odrzucona przez komisję w Bytomiu tancerka udaje się po sprawiedliwość aż do Izraela, gdzie pod okiem Ohada Naharina, jednego z najwybitniejszych choreografów i tancerzy, kształci się na certyfikowaną instruktorkę stworzonego przez niego języka ruchu i objeżdża Europę (w tym Polskę), ucząc Gagi. Idąc dalej tropem tego scenariusza, Iwaniec, nie roszcząc sobie większych pretensji o medialną aurę wokół swojej osoby, przyjechała do Krakowa, gdzie z dziewiętnastoma wyselekcjonowanymi osobami poprowadziła trzydniowe warsztaty oraz "projekt twórczy Mixer", zakończony pokazem.

Gaga jest językiem tańca, nie stylem, co oznacza, iż służyć ma tak komponowaniu rysunku ruchu, jak i komunikowaniu się tancerzy między sobą i z widownią. Wynika z tego wiele dobrego: bezpretensjonalne kompozycje są wyprowadzane z indywidualnych predyspozycji ruchowych tancerza. Kwestia indywidualności wydawać się może równie banalna jak opinia, iż w sztuce wszystko zostało już powiedziane. Język Gagi może nawet i przystanie na nią, bowiem nawet jeśli wszystko zostało już powiedziane, to jeszcze nie wszystko zostało zatańczone. Z założenia język Gagi otwiera się na wymianę nowych myśli i obrazów.

Na pokaz "Miksera" składały się trzy części. Bazą pierwszej były trajektorie chodu człowieka i grupowe przebiegi według tych rysunków. Na początku tancerka wykonuje sekwencję gestów niby to chodzenia, niby odpychania się od ziemi. Ruch upłynnia się i powiela, bowiem kolejni tancerze stopniowo dołączają do niej, tworząc układ grupowy.

Ruchy marionetkowe - główny koncept projektu "Mixer" - zdominowały drugą część, najbardziej muzykalną, tańczoną do ciszy między muzyką. Tancerze przemieszczają się grupowo, utrzymując frazy ruchu przypominające ludzki chód (wyraźna inspiracja izraelską poetyką tańca współczesnego). Jest on hamowany i osadzany w mechanicznych pauzach, zastyga w pozach. To czytelny komunikat choreografki, która odcina się od myślenia o ruchu jako scalaniu i upłynnianiu sekwencji. Jednocześnie podkreśla nie tyle elementy tańca, co dziwność ruchu nieprzystającego do codzienności, a przecież tak bliskiego ciału. Na tej opozycji zasadza się dominanta choreografii Iwaniec: ruch pozwala wyrazić się tancerzom, choć jego abstrakcyjność wydaje się nie do rozczytania.

Trzecia część składała się z duetów i jednego trio, stworzonych metodą improwizacji. Nim dojdzie do podziału na duety i trio, artyści wciąż tańczą unisono, raz po raz zdobywając się na ruchy wykonywane nie tylko do ciszy, ale i do muzyki. Coraz klarowniejszy staje się koncept marionetkowości. Podział grupy na tancerzy rozstawionych w linii po dwóch końcach sali naprzeciwko siebie, stopniowo ulega zaburzeniu - ruchem znanego już chodu wymykają się tej figurze na stałe. Widzimy działania z drugiej części, lecz coraz bardziej "twardniejące" w mechanicznych marionetkowych ruchach. Przyspieszają one w automatycznych prawie zgięciach nóg, rąk i korpusów, metodą rodem z contact improvisation, uruchamiając duety i zamykające projekt trio. Przeważnie każda z miniatur trwa tyle samo, jednak choreografka stworzyła idealną przestrzeń czasową, w której akcent kładzie się na rubato w obrębie każdej sekwencji ruchowej. Dana tancerzom wolność objawia się dużą świadomością ciała i szerokim spektrum tanecznych umiejętności. W jednym z duetów widzimy drobienie nóg na zmianę z ruchami wykonywanymi szerokimi jak wachlarz ramionami. W trio, w niedokończonej miniaturze ślizgów i krótkich cięć ruchowych, uwypuklony został gest stawania na nogi i upadania, gdzie indziej zaś widzimy ekwilibrystyczne podnoszenie się. Marionetkowość stanowi jednocześnie puentę, która - jak się okazuje - zdeterminowała całość. Tkwiła ona w tańcu od początku, stając się z biegiem pokazu coraz bardziej zauważalna.

Iwaniec interesuje coś jeszcze: praca grupowa w pełnym skupieniu, w obserwowaniu się tancerzy nawzajem. Nie ma tu oceniających min, a indywidualność nie oznacza wykluczenia, hierarchizowania czy wywierania presji na innych. Formułę ruchową cechuje bezpretensjonalność i uwrażliwienie na specyficznie ujęte gesty codzienności. Widzowie doświadczają prostych, podanych z wyczuciem działań, oswajających z abstrakcją, zatajonych w ciele i raz po raz skrzących się poetycką bądź codzienną pozą, co bywa przyjemnie niejednoznaczne i sprawia, że ich cel momentami wydaje się zwyczajnie nieistotny.

Pokaz zachował warsztatowy i performatywny charakter. Świadczyły o tym krótki, bo dwudziestominutowy przebieg i wybór miejsca - mocno oświetlona sala ćwiczeń z otwartymi na oścież oknami, wychodzącymi na parking. No i bzycząca w tle mucha. Przydało to pewnej wrażliwości na ruch, która przypomina nieco rejestry myślenia o tańcu Arkadiego Zaidesa, z którym Iwaniec zetknęła się na prowadzonych przez niego warsztatach GaGi, a którego spektakl "Archive" zachwycił mnie na tegorocznym festiwalu KRoki w Krakowie.

Projektowi Natalii Iwaniec zabrakło zapowiedzi na portalach tanecznych, być może klipu reklamowego. Cisza medialna wokół tancerzy jest cokolwiek metaforyczna wobec ich wysiłków. Ale młodzi uczestnicy projektu niewątpliwie postawili w "Mikserze" krok w swych tanecznych życiorysach. Dla Gagi istotna jest nieprzewidywalność ruchowa. Zaskoczenie samego siebie w tańcu staje się gwarancją wzbudzenia zainteresowania widza. Może na tym polega sukces metody i jej medialnego oblicza, którego wyrazem jest film dokumentalny "Mr. Gaga"? I jeśli zbliżenie "życiowości" do medialnego wizerunku pomaga w osiągnięciu sukcesu, to zbliżenie codziennych ruchów i gestów do abstrakcji tańca wychodzi wykonawcom na dobre, czyli zaskakująco.

***

projekt twórczy Natalii Iwaniec - "Mixer"

Krakowski Teatr Tańca, pokaz 27 lipca 2017, Hurtownia Sztuki w Krakowie

--

Michał Korda - studiował prawo i filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie obecnie studiuje teatrologię.