powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Do Obywatela Ministra Kultury i Sztuki

Wielce Szanowny Panie Ministrze! Na wstępie pragnę Pana przeprosić za nietakt. Od kilku miesięcy toczy się w prasie polskiej żywa dyskusja o moralności, polityce, ideologii. Panuje wysoki ton. A ja chciałbym zająć uwagę Pana sprawami finansowymi. Po prostu pomówić o pieniądzach. To przykre - pisał roku Erwin Axer w "Listach ze sceny".

Od wczoraj jest pan Ministrem Kultury i Sztuki. Zaszczytne to stanowisko. Kulturą i Sztuką nie można wprawdzie rządzić, ale można administrować instytucjami i ludźmi, którzy się zajmują sztuką i kulturą. Nie będzie Pan rozporządzał dla swojej działalności zbyt wielkimi sumami. Pańscy Szanowni Koledzy, którzy dobrze wiedzą o tym, że dla zbudowania przemysłu lub armii potrzebne są pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze, nie wiedzą być może o tym, że doświadczenie Bonapartego ukształtowało się na bilansach Comdie Française. Sądzą, że dziedziny ducha samym duchem się żywią, a brzęk orderów sowicie wyrównuje dźwięk monet.

Nie czuję się powołany do udzielania Panu rad i pewnie wie Pan lepiej ode mnie, jakie pociągnięcia niosące za sobą rekonstrukcję w całym szeregu dziedzin mogą wyzwolić rezerwy kryjące się mimo wszystko w budżecie Ministerstwa Kultury i Sztuki.

Co do mnie, pragnę wystąpić pro domo sua, to znaczy w imieniu pracowników teatru, w obronie ich interesów finansowych, to znaczy w obronie warunków pracy artystycznej teatrów.

Społeczeństwo jest przekonane o tym, że aktorom dobrze się wiedzie. Od lat kursują fałszywe informacje o wysokości gaż aktorskich, panuje głuche milczenie o sytuacji pracowników technicznych. Od lat nie ma zmian w nominalnym uposażeniu pracowników technicznych sceny, którzy pracując w najcięższych warunkach znajdują się w gorszym położeniu od większości n i e w y k w a l i f i k o w a n y c h robotników fizycznych, od lat nie ma istotniejszych zmian w płacach aktorów, których praca jest połączeniem wysiłku umysłowego artysty z wysiłkiem fizycznym górnika. W płacach aktorskich panuje "urawniłowka" równająca niemal najlepszych z początkującymi, przy czym ani najniższe, ani najwyższe gaże nie wystarczają na utrzymanie aktora. Aktorzy zdobywają konieczne do życia kwoty dziesiątkami źle lub fatalnie (radio) opłacanych występów. Obniża to ich poziom pracy w teatrze, niszczy siły i radość życia konieczną do występowania, odbiera zdrowie przyczyniając się do wielu przedwczesnych zgonów.

Personel techniczny, którego średnia gaża kształtuje się koło tysiąca złotych (aktorzy - 1.600), uzupełnia zarobki oddając swoje wolne dni i sprzedając niejednokrotnie urlopy.

Oto pokrótce stan spraw. Sytuacja materialna artystycznej "elity".

Od roku z górą oficjalnie i uroczyście przyrzeczono aktorom "normy". Opłatę za dodatkowe występy. Normy te byłyby, rzecz jasna, tylko plastrem zaklejającym rany. Ale odmówiono nam i tego plastra. Przyrzeczenie zostało złamane.

Zmowa bonzów związkowych, zawiść równie źle i gorzej uposażonych, ale spełniających może łatwiejsze funkcje urzędników, brak zrozumienia dla warunków pracy artystycznej - uzupełniany frazesami - uczyniły z aktorów polskich pariasów wśród rzeszy aktorów wszystkich demokracji ludowych. Aktorzy czescy, niemieccy, rosyjscy, węgierscy itd. są trzy do dwudziestu razy lepiej uposażeni od polskich.

Oczekujemy od Pana nie tylko próby zmiany, ale realnej zmiany tej sytuacji, Panie Ministrze.

Proszę łaskawie zadbać o ciało, z duchem spróbujemy radzić sobie sami. To nasz zawód.

Łączę wyrazy szacunku

e. a.

maj 1956

***

Erwin Axer "Listy ze sceny. Seria druga", Czytelnik, Warszawa 1957, s. 112-114.