powiększwersja do drukupoleć znajomemu

D.N.A.

"Do dna" wyróżnia się spośród propozycji festiwalowych. Przedstawienie jest kolorowe - zarówno jeśli chodzi o scenografię, światło, projekcje i kostiumy, jak i symboliczny wymiar. W opowieści o początku i końcu życia człowieka, pracy przy zasiewie i zbiorach, w chwili rodzenia się uczucia między kobietą a mężczyzną, ceremonii ich zaślubin i wesela, każdy moment egzystencji ujęto w porządek natury - o spektaklu w reż. Ewy Kaim z Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie na IX Międzynarodowym Festiwalu Szkół Teatralnych ITSelF w Warszawie pisze Katarzyna Bekielewska z Nowej Siły Krytycznej.

Dyplom studentów IV roku Wydziału Aktorskiego, specjalności wokalno-aktorskiej, Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie wydaje się być luźną opowieścią o życiu człowieka mieszkającego na wsi, jednak bardzo szybko przekonujemy się, że niesie ukryte sensy na temat tak natury ludzkiej, jak i porządku świata. Folklor, jaki serwują nam krakowscy twórcy, jest w formie i treści fantastycznym popisem ich umiejętności aktorskich, wokalnych i ruchowych. Przez sto minut słowo mówione pojawia się na początku i końcu przedstawienia, z rzadka w toku akcji, cała historia jest w zasadzie wyśpiewana.

W opisie czytamy: "W spektaklu "Do dna" młodzi aktorzy próbują wrócić do źródeł śpiewu ukrytych poza chaosem naszej codzienności, jej mało znaczących, pustych, a często agresywnych brzmień, i odpowiedzieć na pytanie: czy rzeczywiście zatarła się potrzeba śpiewu? [] Nie chodzi jednak o śpiewanie opowieści, lecz o sięgnięcie do śladów pozostawionych na dnie istnienia". Wydaje mi się, że już sam akt przedstawiania historii za pomocą śpiewu jest istotny. Muzyka towarzyszy ludziom od zarania dziejów. Właśnie dlatego jest świetnym sposobem wyrażenia otaczającego nas świata. Pozwala sięgnąć do zakamarków duszy człowieka, który pragnąc żyć w zgodzie ze sobą i naturą, poznać samego siebie, zwraca się ku muzyce, by poznać to, co ukryte, tajemnicze, niepoznane.

"Do dna" wyróżnia się spośród propozycji festiwalowych. Przedstawienie jest kolorowe - zarówno jeśli chodzi o scenografię, światło, projekcje i kostiumy (Mirek Kaczmarek), jak i symboliczny wymiar. W opowieści o początku i końcu życia człowieka, pracy przy zasiewie i zbiorach, w chwili rodzenia się uczucia między kobietą a mężczyzną, ceremonii ich zaślubin i wesela, każdy moment egzystencji ujęto w porządek natury. Podejmowane wątki rozpatrywane są osobno, poświęca się im tyle uwagi, ile potrzeba by publiczność zrozumiała mechanizmy wiejskiego życia, ale również przesłanie kryjące się za takim rytmem życia. Sam tytuł już jest znaczący. Sformułowanie "do dna" przywodzi na myśl toast wznoszony przy okazji uroczystości, lecz tutaj sięga dna człowieczeństwa, pierwocin, w których zapisany jest sens życia. Wyraża się on w obrzędowości, ceremoniach zaślubin, chrztu, pogrzebu Spektakl przywraca ład w świecie, pokazuje uniwersalne wartości, przypomina proste a zapomniane mądrości ludowe. Choćby smutna pieśń o umieraniu - mówi o tym, że śmierć dotyka również młodych ludzi, ledwo dojrzałych do korzystania z uroków życia.

Aktorzy z pomocą akompaniatora Dawida Suleja Rudnickiego stworzyli niepowtarzalny nastrój. Duża dawka humoru dodaje przedstawieniu lekkości, rozbudza widzów, a w sprzężeniu z muzyką nadaje mu głębszej mocy. Przypowiastki i anegdoty zaserwowane w prostej formie niepostrzeżenie przemycają prawdy dotyczące zachowań społecznych, jak ten gdy dziewczęta skarżą się na uwodzących i niedotrzymujących słowa chłopców.

Dynamizm to słowo klucz tego przedstawienia. Energiczny taniec stanowi uzupełnienie treści przekazywanych w pieśniach ludowych. Studenci PWST w Krakowie są świadomi ciała i ufają sobie w stu procentach. Przykładem scena mycia w blaszanej misie jednej z bohaterek. Dominika Guzek poddaje się działaniom kolegów (Jan Marczewski i Łukasz Szczepanowski), stając się instrumentem w ich rękach. Gdy jeden z nich "czyści" jej brzuch, dziewczyna zmienia artykulację i sposób wydobywania dźwięków. Wykorzystanie skrzypiec, akordeonu, bębnów, drewnianych pudeł, na których aktorzy siedzą, ma funkcję plastyczną i akustyczną. Scenografia przypomina jaskinię, kamienny dom, w pewnym momencie wydobywa się z niej huk, to wyładowanie frustracji jednej z postaci a zarazem wyraz narastającego napięcia.

Folklor polski został w "Do dna" przepracowany na nowo. Ewa Kaim, reżyserka i autorka scenariusza, wraz z dramaturgiem Włodzimierzem Szturcem, pokazali go w sposób przystępny, pozbawiony nadęcia, mądrze przekazując ukryte wartości. Młodzi krakowscy aktorzy wypadli bardzo obiecująco. Ich pomysł na wykonanie ludowych utworów pokazał piękno rodzimej literatury obrzędowej. Może zainspirować innych twórców do spojrzenia na kulturę tradycyjną jako źródło nie tylko muzyki, ale też pierwotnych prawd o człowieku i świecie.

***

IX Międzynarodowy Festiwal Szkół Teatralnych ITSelF w Warszawie, 30 VI - 6 VII 2017, nurt konkursowy

"Do dna"

scenariusz i reżyseria: Ewa Kaim

dramaturgia: Włodzimierz Szturc

Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna im. Ludwika Solskiego w Krakowie, premiera 12 XI 2016

występują: Dominika Guzek, Agnieszka Kościelniak, Weronika Kowalska, Jan Marczewski, Łukasz Szczepanowski, Dawid Sulej Rudnicki (fortepian, basy)

Katarzyna Bekielewska - studentka V roku polonistyki na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, studiuje specjalizację edytorską i teatrologiczną.