powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Interaktywna gra

Michał Znaniecki wpisał "Opowieści Hoffmanna" w wirtualną rzeczywistość, przypominającą świat gry komputerowej. Zawarta w dziele Jacques'a Offenbacha fantastyka objawia się dzięki cyfrowym obrazom, a więc nie jest nieuchwytną materią, ale nadany jej został, w pewnym sensie, realny wymiar - o przedstawieniu Opery Krakowskiej pisze Justyna Wota z Nowej Siły Krytycznej.

Akty opery zaprojektowano jako części interaktywnej gry, z którą musi zmierzyć się tytułowy bohater. Ruchoma, biała ściana odsłania Hoffmannowi (Tomasz Kuk), znajdującemu się na proscenium, kolejne poziomy zbudowane z jego dawnych historii miłosnych. Poeta nie powraca do minionych wydarzeń realnie, ale poprzez wspomnienia, które zdolny jest przywołać jedynie w wirtualnym kształcie.

Winiarnia Lutra z pierwszej części przypomina współczesne puby - podświetlany bar i krzesła. Na otaczającej aktorów białej ścianie z ekranami brakuje tylko transmisji z rozgrywek piłkarskich. Kelnerzy-tancerze w eleganckich koszulach i muszkach uświetniają balladę o Kleinzachu. Humor i rytm sceny podkreśla musicalowy charakter choreografii. Jednak, gdy opowieść o karle niespodziewanie przeistacza się we wspomnienie o Stelli - dawnej miłości Hoffmanna, ich taniec wydaje się zabawny i rozsadza powagę sytuacji. Partie wszystkich kochanek poety wykonuje ta sama solistka - Katarzyna Oleś-Blacha.

Po epilogu tancerze wyrzucają głównego bohatera za drzwi knajpy, rozpoczynając kolejny "level" gry. Następną stacją podróży jest laboratorium fizyka Spalanzaniego (Vasyl Grokholskyi), przypominające pracownie z filmów science-fiction. Bar zmienia się w centrum dowodzenia, gospodarz jeździ na elektronicznej deskorolce, a Hoffmann otrzymuje okulary 3D, dzięki którym ma zobaczyć córkę naukowca - Olimpię. Gdy bohater niecierpliwie oczekuje na wybrankę, na zasłaniającą ją przezroczystą zasłonę, projektowane są zdjęcia Marylin Monroe, Audrey Hepburn i innych ideałów kobiecej urody z ubiegłego wieku. Lalka nie jest już słodką kukiełką, ale przerażającym robotem, połączonym wielkimi przewodami z mechanizmem sterowanym pilotem przez jej ojca. Oleś-Blacha w pierwszej części arii mechanicznie gestykuluje, odtwarzając choreografię towarzyszącą większości popularnych wykonań partii Olimpii. Później jej ruchy stają się płynne, a przez to niepokojąco uwodzicielskie, demoniczne. To ważne odniesienie dotyczące kreowania wzorów kobiecego piękna za pomocą komputerowej grafiki. Za "idealną" kobietą kryje się nigdy nie istniejący potwór wyimaginowanych pragnień.

Kolejny poziom gry nosi nazwę "Antonia" - od imienia drugiej miłości Hoffmana. W scenografii,wzorowanej na warszawskim Muzeum Chopina, najważniejsza jest interaktywna wystawa przyciągająca tłum turystów. Crespel - ojciec młodej śpiewaczki - występuje jako przewodnik wycieczki. Cytaty zaczerpnięte z kultury masowej pojawiają się w arii służącego Frantza w entuzjastycznie przyjętym wykonaniu Janusza Ratajczaka. Naśladuje on Luciano Pavarottiego, Marię Callas, śpiewaków opery krakowskiej, a także Zenona Martyniuka. Jego wyczyny przypominają zabawę w karaoke, znanej z konsoli gier wideo. Frantz żali się brakiem talentu do śpiewu i poszukuje odpowiedniej "metody". Jednak nie interesuje go odnalezienie recepty na prawidłowe wydobywanie dźwięku, ale kariera w show-biznesie i sława. W drugim akcie reżyser mierzy się z istotnym problemem popularyzacji muzyki klasycznej, ale głębszą refleksję uniemożliwia przytłoczenie atrakcjami wizualnymi, wkomponowanymi w strukturę spektaklu.

W trzeciej części Gulietta prowadzi romans z Hoffmannem, stojąc w ogromnym kieliszku, charakterystycznym dla burleskowych numerów. Zarówno Olimpia, jak i wykreowana na obiekt muzealny Antonia i wyizolowana Gulietta są niedostępnymi i nierealnymi wyobrażeniami o kobiecym pięknie. Zawarta w operze krytyka produkowanych "standardów" zostaje zdominowana przez wizualną warstwę inscenizacji. Odwołanie do kultury popularnej jest w ostatniej części tylko kontynuacją obranej estetyki.Czerwień kostiumów tancerek, tłum aktorów i zbyt duża ilość bodźców może przytłaczać widza i sprawić, że zgubi przedstawione problemy.

Wizję reżysera rozbijała atrakcyjna forma wizualna. Jednym z niepotrzebnie wprowadzonych do opery elementów był taniec wykonywany przez cztery kurtyzany, rozpoczynający część Gulietty, który nie pełnił istotnej funkcji w akcji. Do nieudanych pomysłów można zaliczyć również zwracanie uwagi widza na nieistotne czynności, takie jak płacenie za okulary za pomocą terminala, czy bezsensowne czołganie się Hoffmanna wzdłuż sceny, mające podkreślić zaawansowany stan upojenia alkoholowego. Eksponowanie tak drobnych zabiegów niepotrzebnie rozprasza uwagę publiczności. Tak gęstej partytury działań nie da się śledzić w skupieniu przez niemal cztery godziny.

Energię i dynamikę opery podtrzymywała Monika Korybalska kreująca postać Muzy i Niclausse'a, a także partie chóru przygotowanego przez Jacka Mentela. Na szczególne uznanie zasługuje Mariusz Godlewski, który wciela się w czarne charaktery - Lindorfa, Coppeliusa, Doktora Miracle i Dapertutto. Jego rola to tak naprawdę jedna postać, jest przewodnikiem i reprezentantem złych mocy, wpływających na życie Hoffmanna. Główny bohater decyduje się ostatecznie na porzucenie miłosnych przygód i oddaje się pisaniu, co sprawia, że zakończenie opery nie jest zrozumiałe. Hoffmann zatacza błędne koło - najpierw ucieka od sztucznie wykreowanych pragnień, żeby następnie powierzyć swoje myśli klawiaturze komputera. Ważne jest, że komputer przynosi Lindorf, co sugeruje, że w finale zwycięża zło, a nie pasja, miłość do tworzenia. Czy to świadomie zaplanowany błąd w oprogramowaniu, wynikający z graficznego obciążenia systemu?

**

Jacques Offenbach

"Opowieści Hoffmanna"

libretto: Jule Barbier i Michel Carré, oparte na opowiadaniach E.T.A. Hoffmanna

reżyseria i kostiumy: Michał Znaniecki

kierownictwo muzyczne: Tomasz Tokarczyk

premiera: 9 czerwca 2017 (spektakl oglądany 11 czerwca 2017), Opera Krakowska

występują: Marta Abako/Agnieszka Cząstka, Monika Korybalska/Iryna Zhytynska, Katarzyna Oleś-Blacha/Marcelina Beucher, Krzysztof Dekański/Jerzy Wójcik, Mariusz Godlewski/Grzegorz Szostak, Vasyl Grokholskyi/Tomasz Jedz, 3Krzysztof Kozarek/ Marcin Kotarba, Tomasz Kuk/Dominik Sutowicz, Wołodymyr Pańkiw/Remigiusz Łukomski, Adam Sobierajski/ Janusz Ratajczak/ Krzysztof Kozarek, Jacek Wróbel/Stanisław Zyskowski

*

Justyna Wota - studentka czwartego roku teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim