powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Jadwiga Dzikówna (10.05.1925 - 3.06.2017). Pożegnanie

3 czerwca 2017 roku odeszła z tego świata Jadwiga Dzikówna. Była solistką Opery Warszawskiej. A potem odbudowanego Teatru Wielkiego w Warszawie na placu Teatralnym. Znakomitą śpiewaczką. O dużych zdolnościach aktorskich. I nie mniej doskonałym pedagogiem. Sopranem lirycznym. O pięknej barwie głosu.

Przez 30 lat zachwycała warszawską publiczność, która nie szczędziła jej braw. Karierę śpiewaczki zaczynała w latach czterdziestych ubiegłego stulecia. Zniszczona Warszawa podnosiła się z ruin. Wyglądała żałośnie. Byliśmy biedni, ale szczęśliwi. Kochaliśmy się wzajemnie. Skończyła się wojna. Na przekór wszystkiemu, zadając szyku, ubieraliśmy się w amerykańskie ciuchy na Bazarze Różyckiego. W "najelegantszym" ówczesnym magazynie. Nie było luksusowych sklepów, hoteli, restauracji, samochodów, telefonów komórkowych, laptopów, telewizji i internetu oraz tych wszystkich dobrodziejstw, które mamy dzisiaj. Jedynym środkiem przekazu było Polskie Radio. Ono informowało o wszystkim. Życie kulturalne w Warszawie kwitło. Przeżyliśmy wojnę i okupację a wraz z nami ludzie wielcy. Zasłużeni dla kultury. Nasi mentorzy i profesorowie. O niepodważalnych autorytetach. Ludzie, od których czerpaliśmy wiedzę, szanując się wzajemnie.

Jadwiga Dzikówna urodziła się w Warszawie 10 maja 1925 roku. Od dzieciństwa obcowała z muzyką. Matka uczyła ją śpiewu i gry na fortepianie. Maturę zdawała w czasie okupacji niemieckiej. Była żołnierzem Armii Krajowej. Studia wokalne ukończyła po wojnie w roku 1948 w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej. W klasie prof. Adeli Wilgockiej-Comte. Potem szlifowała swoje umiejętności u profesorów Zofii Fedyczkowkiej i Wacława Brzezińskiego. Debiutowała na scenie Opery Wrocławskiej w roku 1948, śpiewając Hannę w "Strasznym dworze" Stanisława Moniuszki, a zaraz potem partię Micaeli w operze "Carmen" Bizeta.

W roku 1949 ściągnięto ją do Warszawy na stanowisko solistki w Operze Warszawskiej przy ul. Nowogrodzkiej. Dziś mieści się w tym gmachu Teatr Muzyczny Roma. Zaczynała od partii Aliny w "Goplanie" Władysława Żeleńskiego, w reżyserii Teofila Trzcińskiego i Tadeusza Laskowskiego. Znakomicie przyjętej przez publiczność i prasę. Następne jej partie operowe to Mimi w "Cyganerii" Pucciniego (1950) w reżyserii Jerzego Merunowicza i Bronia w "Hrabinie" Moniuszki (1951) z Ewą Bandrowską-Turską, w reżyserii Leona Schillera. Potem śpiewała tytułowa partię Jolanty w operze Czajkowskiego "Jolanta" (1955) w reżyserii Bolesława Jankowskiego, Małgorzatę w "Fauście" Gounoda w reżyserii Ludwika Rene (1956), tytułową "Madame Butterfly" w operze Pucciniego (1957) w reżyserii Karola Urbanowicza oraz Micaelę w "Carmen" Bizeta (1957) w reżyserii Wiktora Bregy.

W roku 1965 po uroczystym otwarciu odbudowanego Teatru Wielkiego i przeniesieniu się Opery Warszawskiej z ulicy Nowogrodzkiej na plac Teatralny. podziwialiśmy ją na tej scenie do roku 1978. Czyli do momentu, kiedy zdecydowała się na ostateczne pożegnanie ze sceną i zakończenie kariery. W swoim repertuarze poza wymienionymi partiami miała jeszcze Tatiannę w"Eugeniuszu Onieginie" Czajkowskiego, Zerfinę w "Don Giovannim" Mozarta i Ksenię w "Borysie Godunowie" Musorgskiego oraz inne partie w operach współczesnych. Niewiele pozostało z jej bogatego dorobku artystycznego. Bodajże jedna nagrana płyta. Szkoda. Ale były to inne czasy. Śpiewała wielokrotnie w krajach Demokracji Ludowych, odnosząc sukcesy. Dość wcześnie zajęła się pedagogiką. W latach 1956-1958 była asystentką słynnej śpiewaczki Olgi Olginy w Akademii Muzycznej a potem samodzielnym profesorem. Jej najsłynniejszy uczeń to znakomity baryton o światowej sławie Marcin Bronikowski .Była osobą dobrą ,serdeczną, uczynną i koleżeńską. W historii polskiej opery zostanie na zawsze. Żegnam ją z wielkim smutkiem.