powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Udane debiuty

Tegoroczny "Pierwszy Kontakt" okazał się niezwykle udany - o toruńskim Festiwalu Debiutantów pisze Barbara Pitak-Piaskowska z Nowej Siły Krytycznej.

Tegoroczny Festiwal Debiutantów "Pierwszy Kontakt" organizowany przez Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu zgromadził zespoły z różnych zakątków Polski. Tematyka prezentowanych spektakli została zdominowana przez motywy przemocy, wojny, poszukiwania tożsamości i szeroko pojętej rewolucji. Wszystkie można z powodzeniem odnieść do aktualnej sytuacji społeczno-politycznej zarówno w kraju, jak i na świecie.

I tak przedstawienie "Żony stanu, dziwki rewolucji a może i uczone białogłowy" w reżyserii Wiktora Rubina z Teatru Polskiego w Bydgoszczy (aktorski debiut Magdaleny Celmer) kojarzyć się może z "czarnymi protestami" Polek. Zaskakiwało też odczytanie szekspirowskiej "Tragedii Coriolanusa" w reżyserii debiutującej w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu Marty Streker - historia wciąż niczego nas nie uczy, a człowiek pozostawiony sam sobie w starciu ze społeczeństwem z góry jest skazany na niepowodzenie.

Dwa z prezentowanych spektakli oparte były na tekstach laureatki Literackiej Nagrody Nobla - Swietłany Aleksijewicz. "Cynkowi chłopcy" w reżyserii debiutującego Jakuba Skrzywanka z Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu oraz "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" w reżyserii również debiutującej Elżbiety Depty z Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Przedstawienia nie oszczędzają widza, poruszając temat bezsensu wojny, jej bezlitosnych reguł i tragicznych historii z nią związanych. W obu przypadkach istotną rolę odgrywa warstwa muzyczna. W "Cynkowych chłopcach" świadectwa najbliższych, którzy odbierają ciała synów poległych na wojnie w cynkowych trumnach, są umiejętnie zmontowane z pieśniami patriotycznymi, ponadto przejmująco wykonane. Elżbieta Depta zdecydowała się natomiast na zabieg drastycznego przeciwstawienia powagi tematu z lekkimi piosenkami, za sprawą których bohaterki starają poradzić sobie ze stresem pourazowym. Nauka strzelania i zabijania miesza się z zabawą lalkami. Jednocześnie jest dobitnym dowodem na to, że należy zaprzestać stereotypowego myślenia o wojnie i zdać sobie sprawę, że nie jest ona sprawą wyłącznie męską.

Motyw wojennej przemocy jest też silnie obecny w spektaklu "Pogorzelisko" w reżyserii Cezarego Ibera z Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie (Sylwia Gola debiutuje w roli Jeanne). Poprzez skomplikowane dzieje bohaterów i swoistą zagadkę, którą udaje się rozwikłać w finale, twórcy zapraszają do zastanowienia się, gdzie zło ma początek: kim może okazać się ten, kogo postrzegamy jako kata. Obcy, inny, zły może niczym nie różnić się od nas. To opowieść o potrzebie zemsty, sile wybaczenia oraz poszukiwaniu tożsamości.

Motywy tożsamościowe odnaleźć można było też w "Scenach myśliwskich z Dolnej Bawarii" z Teatru Polskiego w Poznaniu, gdzie zadebiutowali Anna Biernacik i Konrad Cichoń, a także w "Pospolitych żywotach martwych Polaków", w których cała aktorska ekipa to debiutanci. Grażyna Kania, reżyserka "Scen myśliwskich" zamykając bohaterów w ciasnej przestrzeni ograniczonej zewsząd falistą blachą ukazuje mechanizmy rządzące małą wiejską społecznością. Kiedy dzieją się rzeczy odbiegające od powszechnie akceptowanej normy, jak na przykład obecność geja, mieszkańcy wsi są w stanie posunąć się do niecnych czynów, by bronić "dobrego imienia". Trudne pytania o tożsamość i przynależność do określonego miejsca postawione zostały przez Kolektyw Supernova z Częstochowy. Trwający prawie trzy godziny spektakl powstał z inspiracji reportażami Marcina Kąckiego, w których autor przygląda się historii Białegostoku. To opowieść o odpowiedzialności i pamięci o przodkach i wydarzeniach, które choć mogą się wydawać zapomniane, wciąż nas kształtują. Tekst Kąckiego ma radykalny i stanowczy wydźwięk, ale w ujęciu reżysera Marcina Wierzchowskiego nabiera relatywizującego charakteru.

Nie zabrakło też spektakli bawiących się konwencją. Do nich zaliczyłabym "Ślub" będący efektem współpracy Teatru im. Jana Kochanowskiego z Opola oraz Teatru Współczesnego w Szczecinie, "Coś pomiędzy" z tegoż samego teatru oraz "Piaskownicę" Teatru im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie. Twórcy bawią się w nich formą oraz mową. Język staje się bohaterem Gombrowiczowskiego dramatu (debiutująca Magdalena Żak jako Mania), oszczędnego w scenografii, opartej na czarno-białej kolorystyce. Język jest zarówno podmiotem jak i przedmiotem dyskusji, jest narzędziem aktywności człowieka. Natomiast bohaterowie "Coś pomiędzy" (debiutujący Małgorzata Biela i Karol Kossakowski) zapraszają do świata nieograniczonej wyobraźni. Nie wiadomo, czy to jawa czy sen. Strzępki wydarzeń z życia dwójki kochających się ludzi opowiadane są w formie muzyczno-śpiewanej z wykorzystaniem instrumentów oraz syntetyzatorów dźwięku. Wreszcie dramat Michała Walczaka w reżyserii Jewgieni Boginskiej, został oparty na grze światłem i stworzeniu dwóch równoległych narracji. To obserwacja społeczeństwa i niespodziewanie pojawiającej się patologii w związku, która staję się tym bardziej dojmująca, bo celowo obleczona w trywializującą formę, przypominającą dziecięce zabawy.

Nie sposób wypowiedzieć się na temat "Kumernis, czyli o tym, jak świętej panience broda rosła" z Teatru Muzycznego w Gdyni, gdyż po godzinie spektakl przerwano z powodu niedyspozycji aktorki. Niemniej to, co zdążyło na scenie wybrzmieć, było obiecującą zapowiedzią całości.

Autorska "Ewelina płacze" Anny Karasińskiej z TR Warszawa to eksperyment. Projekt, wyzwanie dla aktorów, polega na zatarciu granic między bohaterem a wykonawcą, aktorzy grają siebie samych za pośrednictwem wyimaginowanych postaci, uczestników eksperymentu. To refleksja na temat poszukiwania tożsamości aktora jako osoby publicznej i popularnej, a także odnajdywania siebie w nie zawsze prawdziwych narracjach. Eksperyment okazał się niezwykle udany, atrakcyjny w odbiorze.

Jury zdecydowało przyznać dwie równorzędne nagrody reżyserskie - Annie Karasińskiej i Jakubowi Skrzywankowi. Główną nagrodę aktorską otrzymała Anna Antoniewicz za rolę w "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" [na zdjęciu]. Wyróżnienia aktorskie otrzymali Ewelina Pankowska za rolę w "Ewelina płacze" oraz Karol Kossakowski występujący w "Coś pomiędzy". Przyznano także zespołową nagrodę specjalną dla Kolektywu Supernova z Częstochowy. Jury wyraziło uznanie dla wszystkich twórców oraz organizatorów festiwalu "stawiającego absolutnych debiutantów w centrum uwagi środowiska artystycznego". Tegoroczny "Pierwszy Kontakt" faktycznie okazał się niezwykle udany.

***

Barbara Pitak-Piaskowska - teatrolożka i kulturoznawczyni, członkini Polskiego Towarzystwa Badań Teatralnych, doktorantka na Uniwersytecie Warszawskim, autorka sztuk teatralnych, prac naukowych i recenzji.