powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Świadomość tańca czy taniec świadomości? KRoki - część II

Festiwal cechował się przemyślanym repertuarem, w różnorodny sposób ilustrującym hasło "Skonfliktowani?". Zmyślne rozłożenie akcentów przez kuratorkę Jadwigę Majewską i zaproszenie do Krakowa wielu indywidualności jest wyrazem starań o taniec, dziedzinę sztuki w Polsce nierozpieszczaną. To wydarzenie, na które zapraszani są artyści z ukończonymi pracami - pisz Michał Korda z Nowej Siły Krytycznej.

Choreograf Guilherme Botelho nie tyle poszukiwał w "Antes" uwarunkowań biologicznych tańca, związanych z badaniami etologicznymi, ile chciał dotrzeć do ruchu "sprzed emocji" i "przed społeczeństwem", jak wyjaśnił na spotkaniu po spektaklu.

Widzimy nagie ciała tancerzy, pozbawione seksualności. Przebiegi ruchowe wykonywane są bez dotyku - przejawia się w tym szacunek do ciała. "Antes" składa się z fragmentów choreografii grupowych. Indywidualne akcje odcinające się na chwilę ostrzejszymi przesunięciami, zostają delikatnie "nakryte" przez grupę. To odwrót od antropocentrycznych dyskursów, próba wyobrażenia w ciele ruchu roślin, skupienie na ruchu, który nie wyraża emocji, lecz obrazuje sploty mięśni, stawów, więzadeł. Brak tu narracji. Na spotkaniu Botelho pytał, czy w ludzkim tańcu istnieją elementy ruchu roślin. Taniec rozumiany jako abstrakcyjne malowanie ciałem zdaje się łatwo przyswajalną sztuką. Jednak dla widza swoiste "źródło" ruchu dostrzegalne jest na poziomie mięśni. Twórcy określili "Antes" mianem choreografii science-fiction, gdyż niemożliwością jest dostrzec impulsy ruchowe mające początek w tkankach, ruchach roślin.

Te najbardziej dostrzegalne są w ekspresyjnej sekwencji leżących i drgających ciał - tak zaczyna się spektakl. Zsynchronizowane ruchy, których źródło bierze się z pojedynczych drgań mięśni ud, przechodzą stopniowo w szybsze drgania coraz większych partii ciała. To ucieleśnienie kiełkowania roślin. Zachwycająca scena. Jej puenta nie prowadzi "od narodzin do śmierci", to co wydaje się śmiercią rośliny może być początkiem zwierzęcego bądź ludzkiego ruchu. "Ewolucyjnych" scen jest więcej. Jedna z nich, utrzymana w kanonie, prowadzi ciała w korowodzie ewolucji: animalistyczny bieg na czterech kończynach (ruchy psa połączone z pozycją człowieka, który ma wysoko uniesione pośladki) kończą się kontrolowanym upadkiem "wyprostowanego" człowieka.

Sporo tu cytatów z greckich rzeźb: "Szermierz Borghese", "Efeb z Maratonu"... W momencie, w którym przywoływany jest "Dyskobol" Myrona w męskiej i żeńskiej wersji, podkreślenie fizjonomicznych różnic płci służy pytaniu o kulturową recepcję nagości. W ostatniej scenie widzimy kaskadę ciał, przywodzącą na myśl orgiastyczne, pozbawione zmysłowości (bo mechanicznie powtarzane) gesty i ruchy, które zlewają się w splot nóg, pośladków i korpusów.

Contanza Macras| DorkyPark

"Electrodomestics" to spektakl argentyńskiej choreografki Constanzy Macras i jej berlińskiego zespołu DorkyPark. Macras wykorzystuje formy kultury masowej. Przedstawienie jest połączeniem telewizji śniadaniowej, rewii i show w stylu "gwiazdy tańczą i śpiewają". Rozrywkowe gagi opakowane kontekstami społeczno-politycznymi (globalizacja, wielokulturowość, komercjalizacja) tworzą napięcia formy i treści, podkreślają "realność nierealności społeczeństwa" (jak to ujął Guy Debord w "Społeczeństwie spektaklu"). Gotowanie, taniec i telewizyjne wywiady pozwalają artystom komunikować się między sobą i z publicznością. Podczas rozmowy dotyczącej skomplikowanych relacji islamskiej artystki z widzami w krajach europejskich, odbywającej się w konwencji telewizyjnego wywiadu, kilka osób ostentacyjnie wychodzi ze spektaklu. Nie brakuje wysmakowanych cytatów tanecznych, choćby z Merce'a Cunninghama, opakowanych w telewizyjny konkurs pod tytułem "jakie warzywo teraz tańczę?". Widownia odgadła prawidłowo tylko raz: marchewkę.

Projekty solo

Na KRoki zaproszono także projekty solowe, w których wykorzystywano różnorodne, często oryginalne praktyki ruchowe. Adi Weinberg pokazała intymne w wyrazie "Living Leaving", rzecz o tonącym człowieku. Izraelska tancerka zaczyna od sekwencji przy tylnej ścianie. Ruchy odmierza powoli, w końcu odrywa się od ściany a razem z nią jej cień. Cień rozszczepia się na trzy ściany. Dostrzegamy kilka sposobów frazowania ruchu: rodem z Batsheva Dance Company (wychodzący od napięć w ciele, momentami formułujący emocjonalne figury, momentami techniczne), uwrażliwione na przestrzeń, w której się tańczy. Spektakl jest cichy, emocjonalny, podkreślający paradoksy zwyczajności gestów i technicznych możliwości ciała, w którym dostrzegamy przepływające spięcia, a nie fizyczny wysiłek. Weinberg tonie: spięte ruchy, pełznie po podłodze wzdłuż tylnej ściany. Już bez cienia.

Daniel Belkin przyjechał z solo "Leaning on", w którym prezentuje technikę opartą na prowokowaniu i kontrolowaniu ruchowych ćwiczeń połączonych z cielesnymi drganiami. Celem, jaki sobie założył, była ucieczka od narracyjności i emocjonalności. W efekcie mamy wirtuozerski pokaz "czystego" ruchu bez skojarzeń, myśli i emocji. Widzowie doświadczają popisu olbrzymiej skali ruchu. Belkin świetnie niuansuje dynamikę i tempo. Wykazuje się świadomością każdej frazy ruchowej, gdyż dokładnie wie na jak szeroki ruch w danym momencie może sobie pozwolić. Często i szybko, bez pauz czy spowolnień, zmienia ruchy wydobywane z różnych mięśni. W nieoczekiwany sposób zmienia ruchy z wolnych na szybkie, z ciężkich na lekkie.

W "Back to Bone" [na zdjęciu] przyglądamy się technice improwizacji opracowanej przez Rosalind Crisp. Siedmioro tancerzy pozwala widzom analizować ruchy akumulowane w pamięci ciała, które "poprzedzają taniec" i które ewoluują w bardzo indywidualne linie. Przez dłuższy czas towarzyszą im pojedyncze, rzadkie dźwięki. W pewnym momencie wszystkie improwizacje wiąże utwór The Doors - "Break On Through (To The Other Side)". Rząd świateł w quasi-koncertowej aranżacji intensywnie oświetla scenę, którą widzowie współdzielą z tancerzami. To niesłychanie prosty i skuteczny zabieg dramaturgiczny, który porywa do tańca.

"Archive"

Odkryciem festiwalu był niepozorny spektakl Arkadi Zaidesa "Archive". Izraelski twórca pokazał projekt dotyczący łamania prawa człowieka na terenach okupowanych na Zachodnim Brzegu Jordanu. Zaides wyświetla filmy nagrane przez palestyńskich ochotników z organizacji na rzecz praw człowieka. W wyselekcjonowanym archiwum widzimy skrajnie nacjonalistycznych osadników izraelskich w sytuacjach konfliktowych: podpalają pola, w starciu z policją graniczną, podczas manifestacji lub w indywidualnych akcjach oporu (obrzucanie kamieniami, napady na palestyńskie domy), również w wykonaniu dzieci. Wyczuwa się napięcie wynikające z obecności palestyńskich wolontariuszy za kamerami, którymi rejestrują zdarzenia. Zaides co jakiś czas zatrzymuje klatkę filmu, aby wyłuskać pozy, gesty, ruchy, dźwięki i przenieść na własne ciało. Zadaje ważne pytania dotyczące konfliktów ujarzmiających ciało i ujarzmianych bądź wyzwalanych w ciele jednostki. Pyta o odpowiedzialność zbiorowości za podejmowany w ich imieniu nacisk na jednostki, pyta o reakcje widowni na estetyzację przemocy. Zwyczajność ruchów (poza interesującą kwestią różnic między ruchem codziennym a tańcem pojmowanym jako artystyczna ekspresja) podkreśla uniwersalne gesty z tak zwanego codziennego życia. Każe zastanowić się nad ich znaczeniem i pochodzeniem , problematyzując ich funkcję w powszechnych gestach podszytych przemocą. W sekwencji, w której Zaides naciera na widownie z głową owiniętą koszulką, rodzi się pytanie o przyzwyczajenia widzów związane z popularyzowanymi przez media obrazami zamaskowanego terrorysty (często uważanego za zamaskowanego uchodźcę). Przy czym zmienia kontekst ruchów. Gest z którego korzysta, to sylwetka biernego obserwatora, który przygląda się agresywnie manifestującym osadnikom. Tematyzuje to dwuznaczną pozycję tak zwanego gapia.

Prostocie wykorzystywanych w "Archive" zabiegów towarzyszy wiele odkryć ruchowych. Choćby skrząca zawadiacką poezją sekwencja rzucania kamieniem, czy fraza wydobywająca magiczny rytuał przeganiania owiec z wiejskiej drogi - to piękne linie ruchów, intensywne i niepokojące. Z nagrań podczas święta Purim Zaides wydobywa gest pijanego dziecka, który atakuje palestyński dom. Następnie "wkłada" gest do choreografii. Podkreśla, że jest ona wtórna wobec rzeczywistości. "Archive" jest nie tylko komentarzem do rzeczywistości, lecz właśnie rzeczywistością. Objęte postem, radosne święto na cześć oswobodzenia Żydów, staje się pretekstem fizycznej agresji, w dodatku w wykonaniu dziecka. Tkwi w tej scenie napięcie i wielowymiarowe oskarżenie obłudy religijnej, przekładającej się na nowe pokolenia przemocy, co podkreśla beznadziejność sytuacji, bez szans na zmianę. Jednocześnie "Archive" poszerza horyzonty tańca. Chłopiec na nagraniu stoi, Zaides kładzie się. Prostym przesunięciem perspektywy podkreśla kubiczny wymiar przestrzeni.

Polonika

Najciekawsza wydała mi się "Strategia (mimowolna reaktywacja)", wskrzeszony performans Leszka Bzdyla z 2003 roku. Spektakl charakteryzujący się swadą w ruchu był oskarżeniem wyhodowanego w Polsce po okresie transformacji hedonistycznego kapitalizmu. Bzdyl nie skupia się na konkretnych osobach. W krytycznym kontekście, ironicznie bądź afirmatywnie relacjonuje trzy "strategie" rewolucji. "Strategię clowna" - niesfornego, lecz pozbawionego realnego wpływu ideowca. Podkreślała to purnonsensowa scena głosowania widowni za pomocą białych bądź czarnych kartek za tym, czy spektakl jest "bardzo dobry" ,czy "barrrrdzo dobry". "Strategię psa" - wrzeszcząca tekstami jednego z najważniejszych twórców muzyki niezależnej w Polsce, Lecha Janerki. Oraz "strategię przetrwania" - oskarżenie o nonkonformizm i brak walki o tożsamość ludzi odpowiedzialnych za liberalno-konserwatywną formę ustroju w Polsce. Ekstrawagancja ruchu zaczepia i gra z widzem. Cwaniackie, jakby niedokończone i wykonywane od niechcenia gesty, mają ekspresję i szybkość. Ucieleśniają z jednej strony konformizm mieszczańskiej klasy, a z drugiej stanowią prowokującą próbę przełamania jej stagnacji na jej własnym "polu symbolicznym" (sformułowania Andrzeja Ledera).

KRoki 2017

Festiwal cechował się przemyślanym repertuarem, w różnorodny sposób ilustrującym hasło "Skonfliktowani?". Zmyślne rozłożenie akcentów przez kuratorkę Jadwigę Majewską i zaproszenie do Krakowa wielu indywidualności jest wyrazem starań o taniec, dziedzinę sztuki w Polsce nierozpieszczaną. To wydarzenie, na które zapraszani są artyści z ukończonymi pracami. Być może koprodukcja spektaklu Macras | DorkyPark z Teatrem im. Juliusza Słowackiego w Krakowie / Międzynarodowym Festiwalem Tańca Współczesnego KRoki oraz Nationales Perdormances Netz - Coproduction Fund for Dance jest zaczątkiem projektów o charakterze rezydencyjnym. Umożliwiłoby to artystom pracę na miejscu przyszłej premiery i zbliżyło Kraków do europejskich standardów, obecnych również w Polsce (Poznań, Lublin czy Gdańsk). Trzymam za ten pomysł kciuki.

**

V Międzynarodowy Festiwal Tańca Współczesnego KRoki, Małopolski Ogród Sztuki w Krakowie, 12-21 maja 2017.

*

Michał Korda - studiował prawo i filozofię, a obecnie teatrologię na Uniwersytecie Jagiellońskim.