Bydgoszcz. Teatr Polski najlepszy na R@Porcie

Bydgoski spektakl "Żony stanu, dziwki rewolucji, a może i uczone białogłowy" z kolejną nagrodą. W weekend wygrał główną nagrodę 12. Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@Port w Gdyni.

«R@Port jest najważniejszym polskim festiwalem prezentującym spektakle teatralne, których podstawą jest polska literatura współczesna. Jest, zgodnie z nazwą, "raportem" odnotowującym najważniejsze, najżywsze osiągnięcia w polskiej dramaturgii w ostatnim roku. Poprzez konkursową prezentację przedstawień teatralnych festiwal "składa raport" o kondycji współczesnego dramatu polskiego i odpowiada na pytania: - Jaką wizję świata odsłania nam dzisiejszy teatr, jakich dotyka problemów, jaki obraz Polski i jej mieszkańców prezentuje widzom i jakimi środkami to czyni.

Główny laur 12. Festiwal Polskich Sztuk Współczesnych R@port otrzymali twórcy spektaklu "Żony stanu, dziwki rewolucji, a może i uczone białogłowy" w reżyserii Wiktora Rubina na podstawie tekstu Jolanty Janiczak, zrealizowanego w Teatrze Polskim w Bydgoszczy.

Wręczająca nagrodę przewodnicząca jury, pisarka Dorota Masłowska, zwróciła podczas laudacji uwagę, że laur w wysokości 50 tys. zł trafia do całego zespołu, bo wszyscy jego członkowie na równych prawach współtworzyli produkcję.

To już kolejny festiwalowy sukces bydgoskiego spektaklu. Tydzień wcześniej zakończyła się 57. edycja najstarszego festiwalu teatralnego w Polsce - Kaliskich Spotkań Teatralnych. Przez 9 dni widzowie mieli możliwość obejrzenia aż 13 przedstawień najlepszych zespołów teatralnych z całego kraju. Podczas tej imprezy jury społeczne nagrodziło aktorki występujące w przedstawieniu "Żony stanu, dziwki rewolucji, a może i uczone białogłowy" - Beatę Bandurską, Magdalenę Celmer, Martynę Peszko, Sonię Roszczuk, Małgorzatę Trofimiuk i Małgorzatę Witkowską.

Inspiracją dla bydgoskiego spektaklu stała się postać Théroigne de Méricourt, która w czasie rewolucji francuskiej walczyła o prawa kobiet obywatelek. - Jej nazwisko nie pojawia się jednak obok Dantona i Robespierre'a, nie ma jej w podręcznikach i encyklopediach. Jej odwaga i zaangażowanie zostały przez historię przykryte diagnozą szaleństwa, fanatyzmu politycznego - zauważają twórcy spektaklu. Podkreślają, że kobiece rewolucje trwają do dziś, że nietrudno doszukać się analogii w postulatach kobiet współczesnych i kobiet oświecenia. - W spektaklu zastanawiamy się nad ideami, metodami, narzędziami, które mogłyby obudzić rewolucyjny zryw dzisiaj, teraz, w XXI wieku. Ważnym kontekstem stała się dla nas obecna sytuacja społeczna. W spektaklu śledzimy sześć kobiet. Są różnego pochodzenia, klas, a nawet kultur. Rewolucja stała się dla nich przestrzenią wspólnoty. Za przekonania, które głosiły, karą były więzienia, szpitale dla obłąkanych, a nawet gilotyna. Mimo to jednoczyły się i zabierały głos. Dlatego to tak ważne, by i w dzisiejszej rzeczywistości mówić o miejscu kobiet w debacie publicznej.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego