Logo
3.04.2006 Wersja do druku

On pędzi przez świat jak otwarta brzytwa

Zaczyna się od ciszy. Na widowni zajmowanie miejsc, zwykły szum, chaos, rozmowy. Orkiestra stroi instrumenty. Odsłonięta scena jest wielka i chłodna - lśniąca podłoga, zamykająca przestrzeń ogromna metalowa krzywizna-zjeżdżalnia, wyznaczające główne pole gry metalowe ażurowe kolumny. Na lśniącej podłodze pary tańczące walca. Rozwiane falbaniaste sukienki, koki, makijaże, połyskująca biżuteria, spodnie w nienaganny kant, brylantyna na włosach. Taniec też jest pełen powagi, uroczysty: tancerze na wielkiej scenie wydają się maleńcy. Ten piękny, harmonijny na pierwszy rzut oka obraz balu bez muzyki jednak niepokoi; tancerzami są dzieci przebrane za dorosłych. I zachowujące się jak dorośli, a przynajmniej wykonujące ich gesty, powtarzające niestosowną dla ich wieku formę. Ten pierwszy obraz to delikatny sygnał chorego, pękniętego świata Wozzecka, w którym wszyscy chcą być kimś innym niż są. Za tańczącymi parami pojawia się mężczyzna w

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Didaskalia nr 71/02.2006

Autor:

Joanna Targoń

Data:

03.04.2006

Realizacje repertuarowe