powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Zalety nie-wychowania

Wiele jest rodzajów wychowania: dworskie, rycerskie, złe, "spod Verdun", sportowe, delikatne, żołnierskie i inne. Chcemy mówić o tzw. "dobrym" wychowaniu. Nie w aspekcie wieczności ani pod kątem przemian w toku dziejów, a tylko w związku z dziedziną teatru. I to zresztą byłby zakres nazbyt szeroki dla naszego pióra. A więc tylko o użyteczności wychowania w życiu aktorskim, w życiu zawodowym aktora, na scenie - pisał Erwin Axer w "Listach ze sceny".

Tyle zastrzeżeń, aby nie być posądzonym o propagandę dobrego wychowania w ogóle. Na co dzień i w życiu prywatnym. To by zresztą zanadto obowiązywało autora, który stałby się może przedmiotem niepożądanej obserwacji i nie zawsze zapewne mógłby się wykpić twierdzeniem, że "drogowskaz sam przecież nie musi zdążać w kierunku, który wskazuje".

Obawa nasza przed propagandą wychowania ukazuje jasno, że mamy do czynienia ze zjawiskiem mało popularnym, nieatrakcyjnym i coraz bardziej wypieranym z teatralnego życia, tak jak powozy i parowozy wypierane są przez samochody i samoloty.

Podobnie jak w komunikacji doskonale obchodzimy się bez powozów zastępując je tramwajami i trolleybusami, tak i w życiu doskonale obchodzimy się bez wychowania, zastępując je byle czym.

Likwidacja skomplikowanych form "savoir vivre'u" niezmiernie upraszcza stosunki i ułatwia prowadzenie wszelkiego rodzaju prób, dyskusji, zebrań, w ogóle codziennej pracy w sposób pozbawiony wszelkiej biurokracji. Zwłaszcza młodzież, otaczana szczególną opieką i uwagą, dobrze się czuje zwolniona od balastu najrozmaitszych obowiązków, w poufałych stosunkach koleżeńskich z osiwiałymi w bojach weteranami sceny.

Indywidualne, coraz na szczęście rzadsze wypadki ulegania przestarzałym formom piętnujemy jako przejaw chwiejności, niepewności ducha i słabości charakteru, starając się przyświecać własnym przykładem. Nie brak w życiu teatralnym budujących, ożywionych zupełnie nowym tchnieniem wzorów bezprzykładnej szczerości i otwartości we wzajemnych stosunkach. Wpływa to w sposób niezawodny na cementowanie się zespołów, których członkowie częstokroć nie tylko wszystko o sobie wiedzą, ale nawet to, co myślą, zdążyli otwarcie i bezkompromisowo powiedzieć. To, co zanika w życiu, wbrew przysłowiu, zanika również na scenie. I tutaj obserwujemy wiele budzących radość przejawów prawdziwej swobody ducha i ciała. W proch padają przesądy, znikają hamulce, rozsypują się bariery rozdzielające środowiska i epoki. Coraz więcej artystów uwolnionych na co dzień od przykrych więzów konwenansu, cieszy się i na scenie nowo uzyskaną wolnością. Na cóż bowiem wskrzeszać w sztuce obyczaje, których wyrzekliśmy się w życiu? I czy potrafilibyśmy je wskrzesić? Tak więc podziwiamy królów, którzy zrównali się z kupcami, i kupców, którzy udają monarchów. Nie odróżniamy bankierów od sprzedawców szelek, lordów od szoferów, markizów siedemnastego wieku od sportowców dwudziestego Signoria wenecka wygląda jak zebranie studenckie, senat rzymski - jak dyskusja w rzymskiej łaźni. Rysunek środowiska, logika utworu, prosty sens wreszcie, giną pod gruzami padających przesądów. Zdarzyło nam się bywać na przedstawieniach, gdzie w ultrarealistycznych dekoracjach, realistycznych strojach, na terenie realistycznej literatury uprawiano najczystszy formalizm, krańcowo wyrafinowany, wchodzący w dziedzinę pure nonsensu. I to wszystko dzięki szczęśliwemu odrzuceniu skomplikowanego ceremoniału, którym ludzie z dawien dawna utrudniali sobie wzajemne obcowanie.

Od czasu do czasu ginące formy próbują odzyskać utracone obywatelstwo. Przykład wykształconych w swoim zawodzie aktorów, usiłowania niektórych reżyserów - grożą nawrotem choroby.

Próżno jednak i darmo. "Przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia". Na szczęście nie można odczuwać i odtwarzać żadnych obyczajów na scenie, o ile się nie poznało i nie praktykuje jakichkolwiek obyczajów w życiu. Wrażliwość bowiem w stosunku do innych, wyczuwanie cudzych reakcji i odczuć, takt - te podstawy dobrego wychowania są nieodzowne dla zrozumienia i opanowania wszelkich obyczajów w ogóle.

Ponieważ szkoły dramatyczne zbyt mało zajmują się tym zagadnieniem, ponieważ aktorstwo nie pielęgnuje idących w zapomnienie zasad, mamy błogą nadzieję, że ze śmiercią starszego a potem średniego pokolenia stopniowo nastąpi całkowite wyrównanie pojęć o obyczajach i cała dziedzina środków wyrazu teatralnego ulegnie likwidacji znacznie upraszczając sztukę aktorską.

lipiec 1955