Michał Zadara chyba nie sypia. Ledwo machnął ciekawego "Księdza Marka" w Starym Teatrze, zaraz zrobił kontrowersyjne "Wesele" w Teatrze Stu. W przerwach jeździ na próby wznowieniowe spektakli "From Poland with Love" i "Wałęsa. Historia wesoła, a ogromnie przez to smutna" do Teatru Wybrzeże w Gdańsku. Jutro ma premierę Fedry" w Krakowie, a już chodzą słuchy, że zabiera się do "Kartoteki" Różewicza w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu. Pozazdrościć kondycji - pisze Teat w Pulsie Biznesu.
"Fedra" Racine'a rzadko gości na deskach, bo... trudna, klasyczna, tragiczna. Warto więc wybrać się do Starego, bo... jest. Wybory repertuarowe młodego reżysera wyraźnie odcinają się od gustów i preferencji jego rówieśników. "Fedra" Jeana Racine'a wystawiana jest tak rzadko, jak tylko się da, głównie ze względu na niewdzięczny dla współczesnego teatru deklamatorski język i silnie skodyfikowaną poetycką frazę. To także duże wyzwanie dla aktorów, szczególnie młodych, którzy mają coraz większe kłopoty z klasycznym wierszem - zarówno z perfekcyjną artykulacją, jak i z interpretacją. Słowem - same przeciwwskazania. Tym większą ciekawość i nadzieje budzi entuzjazm Zadary. A temat miłosnego zaślepienia, zakazanej miłości, tragicznego końca dla wszystkich bohaterów wydaje się szczególnie dojmujący właśnie w klasycy stycznym ujęciu Racine'a. W tytułowej roli wystąpi Agnieszka Mandat, znakomita aktorka Starego Teatru, której talent umi