powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Chodzi mi o to, aby język giętki/ Napisał pięknie, jak zaśpiewała Fiorilla

"Turek we Włoszech", opera buffo w dwóch aktach, choć trwa ponad trzy godziny, nie powinna wywoływać znużenia czy patrzenia w napięciu na zegarek - o operze Gioachino Rossiniego w reż. Christophera Aldena w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej w Warszawie pisze Paulina Janas z Nowej Siły Krytycznej.

Ciekawą charakterystykę postaci i wyrafinowaną linię melodyczną gwarantują Gioacchino Rossini (muzyka) i Felice Romani (libretto). Resztę pracy dołożyli współcześni realizatorzy, międzynarodowy team, pod wodzą amerykańskiego reżysera Christophera Aldena. Spektakl miał premierę trzy lata temu na festiwalu w Aix-en-Provence, następnie grany był w Teatro Regio w Torino i w operze w Dijon. Przedstawienie w warszawskim Teatrze Wielkim - Operze Narodowej to koprodukcja z tym scenami.

Zanim widzowie i orkiestra zajmą swoje miejsca, wokół stołu ustawionego na proscenium krąży mężczyzna, przekładając papiery. Nie wiemy, czy to ktoś z obsługi czy aktor. Po kilku scenach dowiemy się, że to poeta Prosdocimo, który na żywo pisze operę buffa, którą właśnie oglądamy.

Neapolitańska plaża i wnętrza sprzed dwóch stuleci zostały przeniesione do współczesności, odnosząc się do głośnych dziś tematów (feminizm, imigranci przypływający do brzegów Europy). Stylistyka scenografii i kostiumów przypomina Włochy z filmów z lat 50. i 60. XX wieku, przy czym wszystkie miejsca akcji oryginału skupiają się tu pod jednym kafelkowym sklepieniem.

Akcja pierwszego aktu rozgrywa się w salonie i na plaży. Już na wstępie dostajemy sporą dawkę informacji. Małżeństwo - piękna Fiorilla (Edyta Piasecka) i zdradzany przez nią pantoflarz Don Geronio (Tiziano Bracci) - mieszkają elegancko i bogato: stół, kanapa, piękne stroje. Mąż zaabsorbowany swoją sytuacją prosi napotkane na brzegu Cyganki o szczęśliwą wróżbę. Mamy więc mężczyznę, który działa pod wpływem innych i silną, niezależną kobietę, pragnącą nowych doznań. Szuka ich na tej samej plaży. Tu też przybywa statek Turka o imieniu Selim (Łukasz Goliński). Spostrzega Fiorillę jeszcze z wody, cumując łódź, zaczyna aktywnie interesować się piękną Włoszką. Ona nie pozostaje obojętna na wdzięki przybysza. Wybucha między nimi uczucie. Kobieta zaprasza cudzoziemca na kawę do domu, gdzie zostają przyłapani przez męża. Nie brakuje tu też jej niedawnego kochanka, Don Narcisa (Pavel Kolgatin), który snuje się za nią jak cień. We czworo siedzą na kanapie i wylewają emocje w pełnym nieszczęścia, ale i nadziei ansamblu. Fiorilla z łatwością tłumaczy zaistniałą sytuację, odrzucając oskarżenia zdradzonych mężczyzn, a nawet obracając je przeciwko nim.

Edyta Piasecka po raz kolejny zachwyciła umiejętnościami wokalnymi. Nie tak dawno mieliśmy okazję słyszeć ją w "Strasznym dworze" Stanisława Moniuszki (Hanna) i w "Goplanie" Władysława Żeleńskiego (tytułowa rola). Znów zademonstrowała umiejętności od koloratury przez sopran liryczny do dramatycznego. Z niełatwej roli kokietki uczyniła subtelną, pełną wyrafinowania kobietę. Subtelnym śpiewem wyraziła zarówno uwodzicielski spacer po plaży, jak i spotkanie z nowym adoratorem. Prawdziwie dramatyczną sceną jest konfrontacja z Zaidą (Anna Bernecka).To jedna z Cyganek na plaży, była kochanka Selima, wciąż w nim zakochana, przez nieporozumienie została skazana na śmierć, przed karą sułtana schroniła się we Włoszech. Do rozpoznania dochodzi, gdy Fiorilla ściska się namiętnie z Turkiem. Scena ta pokazuje, z jaką łatwością Fiorilla wychodzi z niezręcznych dla siebie sytuacji, natomiast Selim, jak pozostali mężczyźni w operze, czuje się bezwolny, nie wie jak się zachować. Łukasz Goliński przekonująco zagrał mężczyznę nie wiedzącego, za którą kobietą podążyć - za pierwszą, wielką miłością, czy za dopiero co poznaną, olśniewającą.

Akt drugi otwiera scena przypominająca kawiarnię. Poeta chodzi między stołami i częstuje gości alkoholem, chcąc dodać otuchy skłóconym rywalom. Między konkurującymi o serce Fiorilli iskrzy nienawiść. Gdy Selim proponuje Don Geronio, że kupi od niego żonę, Włoch zachowuje się wreszcie jak prawdziwy mężczyzna, oburzony oznajmia, że w jego kraju kupcom żon daje się w mordę. Rozpoczyna się bójka na słowa (śpiew), w tle której rozgrywa się prawdziwa walka. Statyści w zwolnionym tempie obracają kanapy, krzesła i stoły, inscenizując harmider, jaki wywołują nieszczęśliwcy. Konfrontacja Zaidy i Fiorilli wyraża się w śpiewie o tym, że żadna wichura ani sztorm nie są gorsze od kobiet walczących między sobą o względy mężczyzny. W rytm kłótni pulsują światła ledowe na suficie, przebiegając wzdłuż sceny.

Akcja zatacza koło, kończy się w salonie Don Geronia i Fiorilli. Sytuacja uległa jednak znaczącej zmianie. Konfrontacja z Turkiem nauczyła Don Geronia pewności siebie i nie ulegania żonie. W wyniku wielopiętrowej maskarady Zaida i Selim wracają do Turcji, a Don Geronio żąda rozwodu. Odtrącona przez wszystkich Fiorilla, jako skruszona żona przeprasza męża w strachu przed powrotem w hańbie do rodziców. Narciso przypisuje wszystkie nieszczęścia Poecie, nawet próbuje go zabić, ale ostatecznie przeprasza wszystkich. Nie trudno wybaczyć zakochanemu do szaleństwa kochankowi, do tego z tak pięknym głosem. Wszyscy są pogodzeni.

Poeta Prosdocimo (Giulio Mastrototaro) to niezwykle ciekawy bohater. Obserwuje zdarzenia, sprzecza się z bohaterami, próbuje budować ich przyszłość według własnej wizji, jednak często przegrywa z ich kaprysami. Dzieje się tak przy spotkaniu Zaidy z Selimem, gdy byli kochankowie padają sobie w ramiona. Poeta przygotowuje krzesło, jednak nikt nie mdleje. Jest widzem, ale jednocześnie uczestniczy w akcji. Rozpiera go radość w chwilach klęski bohaterów, co przypomina zachowania dziennikarza łapiącego byle okazję do zrobienia materiału. Prosdocimo jest też narratorem, objaśnia sytuacje nie tylko widzom, ale też bohaterom, by odnaleźli się w sytuacji. To podnosi, to opuszcza kotarę, wymyśla maskaradę w strojach tureckich, która rozwiązuje intrygę. Postać ta przypomina Reżysera z filmu Federico Felliniego "Osiem i pół", stąd może też stylistyka inscenizacji rodem z planu filmu włoskiego sprzed półwieku.

Rossini specjalizował się w operze komicznej, co Christopher Alden oddał ze zrozumieniem konwencji. Tańce Albazara (młody tenor Przemysław Baiński), wróżące Cyganki, mąż pantoflarz, żona kokietka - to charakterystyczne elementy tego gatunku. Reżyser nie po raz pierwszy sięga po operę Rossiniego. Właśnie jego utworem ("Hrabina Ory") zadebiutował w nowojorskiej operze w 1979 roku, a "Turka we Włoszech" pierwszy raz wystawił w 1995 roku w Long Beach Opera. Interesuje go konfrontacja klasycznego dzieła z dzisiejszymi czasami, dlatego też Fiorillę charakteryzuje feministyczne spojrzenie, a przybycie Turka i miłość z kobietą innej kultury przypomina temat imigrantów, inaczej brzmiący dziś w Europie, inaczej w jego ojczyźnie.

***

Paulina Janas - studentką piątego roku filologii polskiej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Skończyła specjalizacje teatrologiczną i edytorską.