powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Zwrot do nadawcy

Są lektury obowiązkowe i spektakle, które obejrzeć trzeba. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz czytałem "Listy z Rosji" markiza de Custine'a, czyniłem to z wypiekami na twarzy. Była jesień 1989 r. i dzieło to nareszcie mogło ukazać się u nas drukiem. Rzadko można spotkać się z dziełem równie przenikliwym, profetycznym, dogłębnym. Obraz Rosji z roku 1839 w niczym się nie zestarzał przez dwa wieki, "Listy z Rosji" pozostają dziełem, które pasuje do każdej epoki. Rosji carskiej, do bolszewii czy Putinlandu Marcin Wolski w tygodniku Do Rzeczy.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».