powiększwersja do drukupoleć znajomemu

AITA/IATA z duchem czasu

- Przede wszystkim chcemy otwierać się na nowych członków, takich jak chociażby Polska. Chcemy uprościć naszą strukturę członkostwa. Dotychczas każdy kraj miał ekskluzywną grupę przedstawicieli jako członka - mówi Rob van Genechten, światowy Prezese International Amateur Theatre Association, w rozmowie z Krzysztofem Gmiterem.

Krzysztof Gmiter: Czy był Pan wcześniej w Polsce? Jak podobała się Panu wizyta Warszawie?

Rob van Genechten: To była moja pierwsza wizyta w Polsce i niestety zdecydowanie za krótka, by móc cokolwiek powiedzieć. Ale bez wątpienia nie była to ostatnia moja wizyta w waszym kraju.

K.G.: Przyjechał Pan z okazji odbywającego się zjazdu Ogólnopolskiej Offensywy Teatralnej, który odbywa się w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego. Jaki jest cel Pana wizyty?

R.v.G.: Zostałem zaproszony przez Towarzystwo Teatralne im. Jędrzeja Cierniaka, w osobie Simona Blaschko, na spotkanie OOT w Warszawie, aby zrobić prezentację nt. IATA/AITA oraz procesu zmian, jakie będą zachodzić w najbliższej przyszłości w tej organizacji. Moim zadaniem jest przybliżyć profil naszej działalności, co, mam nadzieję, udało mi się w sposób czytelny przedstawić.

K.G.:Gdyby miał Pan powiedzieć jednym zdaniem, czym jest IATA, to jakby ono brzmiało?

R.v.G.: To platforma wspierająca sieciowanie się przedstawicieli amatorskiego ruchu artystycznego na świecie. Jest to cel, który nam przyświeca od początku.

K.G.:Jakie najważniejsze zmiany mają zajść w IATA?

R.v.G.: Przede wszystkim chcemy otwierać się na nowych członków, takich jak chociażby Polska. Chcemy uprościć naszą strukturę członkostwa. Dotychczas każdy kraj miał ekskluzywną grupę przedstawicieli jako członka. To, co chcemy osiągnąć, to możliwość, aby każda osoba, każde prawowite ciało czy organizacja mogły zostać członkami AITA/IATA z ważnym głosem przy Walnych Zgromadzeniach. Pracujemy też nad zmianą sposobu komunikacji między poszczególnymi krajami członkowskimi, co jest związane głównie z globalnymi zmianami w komunikacji.

K.G.:Ale może nie trzeba poddawać się mainstreamowym tendencjom?

R.v.G.: Nie jesteśmy jakąś "wyspą poza systemem". Jesteśmy częścią współczesnego świata, nowego poziomu komunikacji. IATA, założone w 1952 roku, nadal funkcjonuje w oparciu o model powojenny, inspirowany strukturą Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ta struktura opiera się w całości na reprezentacji narodowej. Jedna organizacja, jeden członek z każdego kraju i z tego właśnie wynika bardzo chroniona, hierarchiczna struktura. Ale świat nie funkcjonuje już w ten sposób. Musimy zacząć myśleć o większym "sieciowaniu się", aby móc szybciej komunikować się i filtrować informacje.

K.G.:Jaki jest na to sposób?

R.v.G.: Powinniśmy zainwestować w aktywację naszych "uśpionych" kontaktów, by dotrzeć do naszych konsumentów, pracowników, partnerów i donatorów i wymyślić, jak możemy współtworzyć z nimi nową jakość.

K.G.:Jak chcecie to osiągnąć?

R.v.G.: Wpadliśmy na pomysł "hubów" (łączników). Łącznicy są bardziej efektywni od przestarzałych reprezentacji narodowych. Łącznik będzie punktem ogniskowym i partnerem strategicznym funkcjonowania naszej organizacji, tak jak dziś są dobrze funkcjonujące Centra Narodowe. Łącznicy nie są związani ani zależnościami państwowymi ani geograficznymi. Takie centra łączące będą zachęcane do współpracy z innymi centrami i zawierania sojuszy z partnerami, z którymi łączą ich już relacje.

W ten sposób chcemy stworzyć naturalną, żywą sieć pomiędzy najbardziej aktywnymi centrami, które mogą zainspirować innych w regionie. Mam na myśli grupy teatralne, festiwale, szkoły, centra narodowe, inne organizacje rządowe, regiony - wszędzie tam, gdzie kontakty i połączenia mogą przybrać formę przyjaźni, współpracy, partnerstwa, przymierza czy po prostu przepływu informacji.

K.G.:Jak według Pana AITA/IATA może pomóc amatorskim grupom artystycznym w Polsce?

R.v.G.: Jest jedna prosta zasada, w którą wierzę: im więcej włożysz od siebie w daną sieć, tym cenniejszy stajesz się dla innych i tym cenniejsza staje się dla ciebie sieć. Mając w sieci polskich członków IATA rozwija sieć samą w sobie i jednocześnie da polskim członkom nowy potencjał partnerów oraz kontaktów na całym świecie.

K.G.: Środowisko amatorskiego ruchu artystycznego w Polsce nierzadko wskazuje na traktowanie przez dysydentów jako "artystów niższej kategorii", mimo iż często te tzw. "amatorskie grupy" mają na swoim koncie sukcesy międzynarodowe. Z drugiej strony ministerialne konkursy o dotację ogłaszane są jako programy otwarte, gdzie amatorzy konkurują z dużymi uznanymi teatrami zawodowymi, muzeami, galeriami itd. Nie posiadając tak rozbudowanej infrastruktury i zaplecza biurowego jak organizacje państwowe, już na początku tej konfrontacji startują z dużo trudniejszej pozycji. Jak te sprawy są rozwiązane w Pana ojczyźnie, Belgii? Jakie działania podjęliście, by wzmocnić znaczenie ruchu amatorskiego u siebie w kraju?

R.v.G.: W grudniu 2000 roku, kiedy federalizacja (Belgii - przyp. red) była właśnie wdrażana w życie, Flandria otrzymała nowego ministra kultury, który zbiegiem okoliczności nie przynależał do żadnej partii politycznej w kraju. Z małą grupą ludzi teatru zaczęliśmy lobbować u ministra i udało nam się go przekonać, że istniejąca sytuacja z dziewięcioma różnymi organizacjami teatralnymi, z których każda wspierana jest przez jakąś partię polityczną, nie jest modelem, który pozwalałby na efektywne wykorzystanie pieniędzy podatników.

Nowy dekret dotyczący amatorskich sztuk we Flandrii, który się wtedy ukazał, przyniósł drastyczne zmiany w świecie sztuki amatorskich w tym regionie.

To zaowocowało wytworzeniem się kilku organizacji z następujących dziedzin: foto/film/media, pisarstwo, taniec, muzyka wokalna, muzyka ludowa i jazz, teatr, muzyka pop i DJ's i muzyka instrumentalna.

Dość szybko te organizacje pokazały silną tendencję do zmian w kierunku sieci, centrów dla aktywnych praktyków amatorów. Niektóre z nich mają centrum dokumentacyjne, biblioteki otwarte publicznie przez sześć dni w tygodniu.

Artyści amatorzy mają dostęp do profesjonalnych coachingów i kursów na różnych polach artystycznych. Organizacje wspierają i organizują innowacyjne, interdyscyplinarne i międzynarodowe projekty.

Ponad 10.000 grup i/lub 225.000 Indywidualistów regularnie korzysta z usług tych dziewięciu organizacji. Ten model udowodnił, że jest dużo efektywniejszy niż ten sprzed fuzji.

W 2003 roku dziewięć organizacji zdecydowało się utworzyć Forum Sztuki Amatorskiej, organizację parasolową dla sektora, która stała się platformą kontaktu pomiędzy dziewięcioma organizacjami i flamandzkim rządem.

Wkrótce Forum podjęło kilka wypraw (ostatnia miała miejsce w 2013 roku), które ujawniły, że aż 65% populacji flamandzkiej praktykuje kreatywne hobby w czasie wolnym.

Ta wiedza doprowadziła do całkowitej zmiany podejścia urzędu finansującego sztukę amatorską i do zmiany relacji z praktykami sztuki amatorskiej i ich odbiorców. Czasami odnosiliśmy wrażenie, co potem znalazło potwierdzenie w faktach, że politycy nagle odkryli nowy elektorat.

W dokumencie strategicznym na lata 2017-2021 wydanym przez obecnego Ministra Kultury Flandrii Svena Gatz, można przeczytać:

"Sektor sztuki amatorskiej wykazuje przedsiębiorczość wyzwaniem jest nadal służenie obecnym członkom, przy jednoczesnym poszukiwaniu nowych grup docelowych, łącząc sektor sztuki z inicjatywami płynącymi od społeczności wokół nas [...] znalezienie równowagi pomiędzy artystycznymi ambicjami i szacunkiem do wymiaru społecznego sztuki amatorskiej. Przykładowe wylęgarnie dla nowych talentów, które integrują kulturalne różnice i kulturalne innowacje w sposób naturalny zasługują na naszą szczególną uwagę. "

K.G.:Podczas swojego wystąpienia na zjeździe OOT w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego wspomniał Pan, że problemy, z którymi boryka się środowisko niezależnych artystów w Polsce, są podobne do tych, jakie obserwował Pan w innych krajach m.in. w hiszpańskojęzycznej Ameryce Południowej. Czy może nam Pan przybliżyć, co miał na myśli?

R.v.G.: Nie tylko w tych krajach czy w Polsce, ale również w wielu innych krajach artyści niezależni stają twarzą w twarz z tym samym problemem: niemożność znalezienia pracy w biznesie... Spróbuję to wytłumaczyć.

"Robienie" teatru, tworzenie sztuki, jest pasją a dla niektórych również profesją. W wielu europejskich krajach, jak i w Ameryce Północnej czy Azji, artyści wybierają życie poza teatrem a decydują się na kreatywne zajęcia w czasie wolnym w biznesie teatralnym: jako aktorzy, reżyserzy, techniczni, a dość często, w managemencie w dużych profesjonalnych lub społecznych teatrach. Niektórzy ludzie łączą obie dziedziny, pracując po części profesjonalnie i po części jako wolontariusze w drugiej profesji i odwrotnie.

Czasem trudno jest nakreślić linie pomiędzy czyjąś pracą zawodową i zajęciami w czasie wolnym. Jest tyle wyborów, ilu ludzi w tym biznesie. Niestety podaż pracy w sektorze aktorskim, szczególnie w teatrze, jest w większości krajów dużo wyższa niż popyt. W rezultacie wielu ludzi nie znajduje pracy swoich marzeń i dlatego dość często dołączają do teatrów społecznych. Z naszego doświadczenia wynika, że z powodu tych właśnie okoliczności ludzie szukają nowych możliwości zatrudnienia w biznesie i często zmieniają pracę zawodową z zajętościami w czasie wolnym. W wielu krajach, organizacje z profesjonalną załogą pracującą dla społecznych lub amatorskich teatrów asystują artystom w wypełnianiu luki pomiędzy obiema miejscami. Podkreślić należy, że jakość produkcji nie różni się, czy to w profesjonalnym, półprofesjonalnym czy społecznym środowisku.

K.G.: I już zupełnie na koniec: co dla Pana będzie lub przypuszczalnie może się stać największym wyzwaniem w 2017 roku?

R.v.G.: Moim największym wyzwaniem jest przedstawić nowy model funkcjonowania na zjeździe delegatów w Monaco, w sierpniu tego roku. Prywatnie i w relacji do teatru? Pracowałem przez jakiś czas nad zbudowaniem produkcji teatralnej, bazującej na brytyjskiej historii między Ryszardem III a Elizabeth I. Brakuje ambicji do ukończenia tego pewnego dnia, im szybciej, tym lepiej.

K.G.: Dziękuję za rozmowę.

***

Rozmowa odbyła się 16 grudnia 2016 roku w siedzibie Towarzystwa Teatralnego im. Jędrzeja Cierniaka w Warszawie. W kolejnych dniach odbył się zjazd Ogólnopolskiej Offensywy Teatralnej w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego. Rozmowę prowadzi Krzysztof Gmiter, instruktor teatralny i Wice Prezes Towarzystwa z Robem van Genechten światowym Prezesem International Amateur Theatre Association.

Artykuł został opublikowane 16 lutego 2017 roku przez Towarzystwo Teatralne im. Jędrzeja Cierniaka.