powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Wysiadając na stacji Leszno

"Wyprawa" Piotra Jachowicza w reż. Jacka Sołtysiaka w Teatrze Miejskim w Lesznie. Pisze Andrzej Lis, członek Komisji Artystycznej XIII Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

Ta stacja jest w połowie drogi między Poznaniem a Wrocławiem. Leszno to dziś ponad sześćdziesięciotysięczne miasto. Na stacji zatrzymują się wszystkie pociągi, albowiem krzyżują się tu szlaki z Wielkopolski, Śląska, Ziemi Lubuskiej. Po wyjściu z dworca idzie się do najstarszej części miasta pamiętającej założycielskie czasy rodu Leszczyńskich czy Sułkowskich. Deptakiem, czyli ulicą Słowiańską, można dojść do Rynku, niby klasycznego, ale jakże nieregularnego. Nie sposób nie zauważyć Ratusza, którego kształt ulegał zmianie na przestrzeni wieków. Ten, który stoi teraz, zaprojektowany został na początku osiemnastego wieku przez słynnego w Wielkopolsce późnobarokowego architekta Pompeo Ferrari, znanego choćby ze stworzenia głównego ołtarza i portalu Fary Poznańskiej.

Przy odchodzącej od Rynku ulicy Narutowicza, pod numerem 69, znajduje się Teatr Miejski, działający od kwietnia 2016 jako najmłodszy profesjonalny teatr w Polsce. Repertuarowa scena owszem istniała przedtem w Lesznie, ale dokładnie siedemdziesiąt osiem lat wcześniej.

W drzwiach wita widzów dyrektor i współzałożyciel, Błażej Baraniak. Czuje się jego dumę, gdy opowiada, jak wyglądały początki. Jak Marszałek Wielkopolski przekazał miejscowy Pałac Kultury wraz z dotacją prezydentowi miasta, a ten zobowiązał się do wyasygnowania identycznej sumy, tak, aby mógł funkcjonować teatr zdolny do wystawiania własnych przedstawień. Zatrudniając własny zespół techniczny i organizacyjny zapewnia to co najważniejsze: systematyczną możliwość produkowania i grania zmiennego repertuaru przez cały sezon, z angażowanymi gościnnie aktorami. "Będzie to jedyny teatr w Lesznie - mówił dyrektor przed kwietniowym otwarciem - a to nakłada na nas pewne zobowiązania. Będzie to teatr powszechny, taki, jakim był przez kilkadziesiąt lat teatr uprawiany przez Erwina Axera w Warszawie. Teatr o bardzo szerokim i różnorodnym repertuarze, który trafi do różnych wrażliwości. Nasze spektakle będą musiały odznaczać się różnymi stylistykami". Teatr Axerowski należałoby pewnie charakteryzować trochę inaczej, ale nietrudno zrozumieć powód odwoływania się do tej akurat tradycji. Określając przyszłe cele dyrektor dodawał: "Pierwszą powinnością teatru, który powstaje w mniejszym mieście jest edukacja. Ludzi należy nauczyć teatru i jednocześnie przekonać do niego. Dlatego nie możemy od samego początku prezentować wysublimowanego teatru, krzyczącego awangardą, bo to może zrazić widzów, a nie o to nam chodzi. Trudniejsze, bardziej elitarne tytuły będziemy wprowadzać później. Przedtem jednak publiczność musi poznać klasyczną formę teatru". I poznaje. Najmłodsi mają bajki, starsi "Moralność pani Dulskiej", "Wiśniowy Sad", czy "Zagraj to jeszcze raz, Sam".

Na "Wyprawie", bajce Piotra Jachowicza w reżyserii Jacka Sołtysiaka, spektaklu dla młodszych dzieci był komplet; w dniu, gdy byłem w Lesznie, grano ją trzykrotnie. Tak żywej, emocjonalnej, radosnej reakcji widowni dawno nie oglądałem. Bajeczka była prosta. Rzecz działa się przed gwiazdkowymi świętami, więc Mikołaj wyznaczył Renifera i Elfa aby wyprawili się po skarb. Powiedzmy na księżyc, albo jeszcze dalej w kosmos. Para poszukiwaczy okazała się nie najlepiej dobrana. Znerwicowany, nadmiernie pobudliwy, drobny, z głosem delikatnego tenora Elf Toto (Daniel Mosior) wędruje z flegmatycznym, powolnym, lirycznym barytonem - Reniferem Ojo (Filip Milczarski). Przemierzą szmat drogi, przeżyją rozliczne przygody, będą się niemiłosiernie kłócili, co zdecydowanie nie ułatwi im zadania. Mikołaj najwyraźniej bardzo niefortunnie ich dobrał. Ale od czego są dzieci? Od początku najmłodsi widzowie włączają się aktywnie i głośno w przebieg podróży. Podpowiadają bohaterom co trzeba robić, przestrzegają ich gdy są w niebezpieczeństwie. Pomagają w kłopotach i nieporozumieniach, zabiegają, by wyprawa się udała. Uda się dopiero, gdy między bohaterami zapanuje zgoda; gdy wszyscy wreszcie to zrozumieją, radości nie będzie końca. Bohaterowie odnajdują skarb, widzowie mają satysfakcję, że do powodzenia misji się przyczynili. Być może takie porozumienie między aktorami a widzami to właśnie największy skarb, którego należy szukać zawsze, a znajduje się go tylko czasem.

Jeśli emocjonalna więź między sceną a dorosłą widownią będzie choć po części tak gorąca, jaka wytworzyła się na tej bajce, nie mam wątpliwości, że nie zabraknie teatralnych powodów, by wysiadać na stacji Leszno.

--

Piotr Jachowicz WYPRAWA. Reżyseria: Jacek Sołtysiak, scenografia i kostiumy: Aleksandra Szempruch. Premiera 24 września 2016.