powiększwersja do drukupoleć znajomemu

O kontynuacji systemu Stanisławskiego

Zdaje mi się, że słowo "system" spowodowało pewne nieporozumienia. Stanisławski używa go mówiąc o rezultatach swoich przemyśleń sformułowanych w piśmie, jak i przede wszystkim w związku ze swoją praktyką sceniczną. Przyjęło się mówienie o "systemie" pisał Erwin Axer w kolejnym Liście ze sceny.

Spróbujmy na całą, ogromną twórczość Stanisławskiego w dziedzinie teorii scenicznej spojrzeć jak gdyby z lotu ptaka. Co najistotniejszego dostrzegamy w niej dzisiaj? Wydaje się, że podstawę poglądów Stanisławskiego na sztukę aktorską określa to, co zarazem stanowi reformę dokonaną przez MCHAT w początkach naszego stulecia: przeniesienie uwagi z zewnątrz do wewnątrz, z elementów ekspresji na pobudki wewnętrzne działania. Trzeba sobie uprzytomnić, w jakim stopniu pedagogika tradycyjnego teatru zajęta była zewnętrznymi, technicznymi sprawami wyrazu, żeby w pełni docenić doniosłość dokonanych przez MCHAT przemian sceny rosyjskiej.

W jakim stosunku pozostają te przemiany do bardzo istotnych poglądów wyrażonych w końcowym etapie życia i rozwijanych przez kontynuatorów Stanisławskiego we współczesnym MCHAT-cie, poglądów związanych z tzw. "działaniami fizycznymi"? Czy te myśli stanowią zasadniczy przewrót w spojrzeniu Stanisławskiego na sztukę aktorską? Sądzę, że nie. Oddalając się od psychologizm, z którym wiąże się pojęcie "wewnętrznych pobudek działania", Stanisławski rozszerza zakres zmuszających człowieka do akcji impulsów i dostrzega obfite źródło podniet w otoczeniu, w świecie otaczającym człowieka. Niemniej zasada pozostaje ta sama: u podstaw sztuki aktorskiej są pobudki działania, one decydują i stanowią przedmiot uwagi aktora i reżysera w pierwszym rzędzie. Środki ekspresji są na drugim miejscu.

Dlaczego te sprawy wydają mi się tak ważne i dla oceny Stanisławskiego podstawowe?

Sposoby ekspresji starzeją się. Są to w gruncie rzeczy dość złożone "sposoby zachowania się" w danych okolicznościach, nie zaś "wieczne" elementy. Złożonym sposobem zachowania się wydaje mi się nawet śmiech, płacz, krzyk radości lub rozpaczy, westchnienie. Te sposoby i z drugiej strony sposób ich odbierania przez widza zmieniają się i powinny się zmieniać wraz ze społeczeństwem. Dziedziczenie zatem całych "kompleksów" ekspresji jest czynnikiem konserwatywnym i arealistycznym. (Wystarczy przypomnieć sobie niektóre przedstawienia Comédie Française lub nap. Habimy, żeby uznać bezsporność takiego stwierdzenia). Skupienie uwagi na impulsach działania pozwala na poszukiwanie odpowiednich środków wyrazu i sprzyja odkrywczości aktorskiej w tej dziedzinie. Jest więc fundamentem realistycznego aktorstwa.

W zakresie reżyserskim najistotniejszym osiągnięciem Stanisławskiego wydaje mi się sformułowanie elementarnych zasad kompozycji przedstawienia. Myślę o tym, co kontynuatorzy Stanisławskiego nazywają "nauką o swierchzdaczy". Określone przez Stanisławskiego pojęcia stanowią właściwie zastosowanie zasad kompozycji utworu literackiego, bardzo szeroko ujętych, do dzieła scenicznego.

Doniosłość zasad Stanisławskiego w tej materii polega na żelaznej dyscyplinie w stosunku do merytorycznych, ideowych wartości tekstu, do której zmusza reżysera i aktora posługiwanie się pojęciami "nadrzędnego zadania" i "linii akcji".

Jest więc "nauka o zadaniu nadrzędnym" fundamentem takiego teatru, który na naczelnym miejscu stawia merytoryczne - to znaczy ideowe, myślowe wartości.

Przytoczone wyżej elementy teorii scenicznej Stanisławskiego i niektóre inne tworzą w moim pojęciu całość związaną wspólnym poglądem na teatr. Jednak nie wszystkie poglądy wyrażone w ciągu wieloletniej, zrodzonej pod wpływem różnorodnych impulsów, twórczości mieszczą się w ramach jednolitego systemu.

Pisałem kiedyś w tym miejscu, że niejednokrotnie przejawiamy jakiś zbyt magiczny stosunek wobec poszczególnych ogniw "systemu". Wobec ćwiczeń, które ułożył Stanisławski, wobec terminologii, którą się w pracy posługiwał, wobec związanych z okolicznościami chwytów pedagogicznych, które stosował. Studiowanie tych metod jest niewątpliwe pożyteczne, ślepa w nie wiara - nierozsądna, mechaniczne stosowanie - szkodliwe. Zdobyć się na samodzielność i kontynuację będziemy mogli wtedy, kiedy ustalimy, co przede wszystkim należy kontynuować. Chciałbym, żeby moje w najwyższym stopniu nie wystarczające impresje stały się impulsem w tym kierunku.