powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Napoleon a realizm

Napoleona cytuje się w różnych okolicznościach i z różnych okazji. Stosunkowo rzadko w związku z teatrem. Wiadomo, że w czasie jednej ze swoich kampanii znalazł czas na ułożenie dla Comédie Française statutu, który obowiązuje po dzień dzisiejszy - pisał Erwin Axer w "Listach ze sceny".

Wiadomo, że cenił wielkiego Talmę i jakoby niejeden gest od niego zapożyczył. I tyle Ekonomia polityczna, strategia wojenna, prawodawstwo, zajęły tyle czasu w życiu wybitnego człowieka, że biografowie nie znajdują zbyt wiele miejsca dla omówienia jego upodobań teatralnych.

Tymczasem Eugeniusz Tarle w swojej popularnej książce cytuje przeznaczone dla Talmy uwagi cesarza o grze scenicznej, uwagi, które mogą nas zainteresować.

"Talma, pan przychodzi czasem do mojego pałacu w godzinach rannych. Widzi pan tutaj księżniczki, które straciły swoich ukochanych, panujących, którzy stracili swoje państwa, byłych królów, których wojna pozbawiła tronu, znakomitych generałów, którzy mają nadzieję otrzymać koronę lub żebrzą o nią. Naokoło mnie zbierają się ludzie, których ambicja i duma są podrażnione, którzy przeżywają w głębi serca straszliwy ból, nieszczęścia, które uzewnętrzniają się na ich obliczach. Wszyscy przeżywają tragedie. Mój pałac pełen jest tragedii. Ja sam jestem najtragiczniejszą postacią naszych czasów. Ale czy my podnosimy ręce do góry? Czy gestykulujemy? Czy przybieramy specjalne pozy? Prawda, że tego wszystkiego nie robimy? Mówimy zupełnie naturalnie, tak jak mówią wszyscy ludzie szczególnie czymś zainteresowani lub podnieceni. Ci wszyscy, którzy przede mną występowali na scenie światowej i odgrywali tragiczne sceny na tronie, też tak postępowali Są to przykłady, nad którymi i wy, artyści, powinniście się zastanowić."

Przed niedawnym czasem była w "Teatrze" mowa o umiarze. Wydało mi się wtedy, że zagadnienie umiaru poruszono w sposób niezupełnie słuszny. Nie można propagować umiaru "jako takiego" i nie ma w tym sensie w naszym teatrze zagadnienia czy też "sprawy" umiaru. W pewnych okolicznościach znajdzie uzasadnienie gwałtowny niepowstrzymany płacz, kiedy indziej zduszony. Czasem konieczny jest pełny śmiech, czasem uśmiech wystarczy. Nie ma sprawy umiaru w tym sensie, że zahamowane środki ekspresji lepsze są od innych. Jest natomiast zagadnienie realizmu. To znaczy zagadnienie proporcji między zdarzeniem a reakcją na to zdarzenie. I jeżeli reakcję najwłaściwszą, to znaczy najprawdziwszą, określić przez słowo "umiar" wtedy, rzecz jasna, istnieje "sprawa umiaru". O niej mówił Szekspir w "Hamlecie". Przeciwnikami tak pojętego umiaru są ci artyści, którzy sądzą, że plastyka wyrazu scenicznego polega na zasadniczo innym sposobie przekazywania uczuć i myśli, niż to się dzieje w naturze (stylizowany gest i tok mowy), nie zaś na kompozycji elementów wziętych z natury.

Jest jeszcze druga sprawa. Słusznie ktoś zauważył, że środki wyrazu aktorskiego pozostają nieco w tyle za życiem. Innymi słowy: zmiany w obyczajach wyprzedzają przemiany ekspresji scenicznej. Ludzie to zauważają i żądają od sceny zwiększenia realizmu. Czasem w kierunku umiaru, jak Szekspir i Napoleon. Czasem w przeciwnym kierunku, jak można by na przykład wnioskować z uwag Fryderyka Schillera na marginesie "Zbójców" i "Intrygi i miłości".

We wszystkich przypadkach mamy zapewne do czynienia z zestawieniem przez wymienionych reformatorów prawdy życia z przyzwyczajeniami sceny, które kiedyś były, ale już przestały być prawdziwe.

Niekoniecznie obowiązują nas dzisiaj zalecenia Napoleona. Chociaż wydają się zadziwiająco trafne. Na pewno jednak tak samo jak on powinniśmy obserwować proces życia i przyrównywać go do form scenicznych po to, żeby je w porę zmieniać i nie narazić się ze strony naszych widzów na przygany, których nie oszczędził wielkiemu Talmie cesarz Francuzów.

*

Erwin Axer Listy ze sceny, Czytelnik, Warszawa 1955, s. 52-54.