powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Osiem aktorskich gwiazd Krakowa minionego sezonu

Dziesiątki znakomitych ról - w teatrze, telewizji, w lanie. Aktorski Kraków nie miał w tym sezonie powodów do narzekań - pisze krytyk Łukasz Maciejewski w Polsce Gazecie Krakowskiej. - Niniejszy ranking jest wyborem subiektywnym. Mogłoby znaleźć się w nim więcej cenionych przeze mnie nazwisk, jednak każdemu z opisanych artystów zawdzięczam największe tegoroczne olśnienia.

W ostatnim sezonie w aktorskim Krakowie było ciekawie: w Starym co najmniej kilka wybitnych przedstawień - z "Podopiecznymi" i "Płatonowem" na czele; świetne "Wszystko o mojej matce" w Łaźni; znakomity "Rytuał" w Teatrze im. Słowackiego. Stały, całkiem niezły poziom teatru tradycyjnego utrzymuje Bagatela i Scena ..

To był także rok zmian i pożegnań. W Teatrze Ludowym i im. Słowackiego zmieniła się dyrekcja, po wielu latach z zespołu Teatru Starego odeszła ikona tej sceny - Małgorzata Hajewska, pożegnaliśmy także przedwcześnie zmarłego Marcina Kuźmińskiego, oraz najwybitniejszego związanego z Krakowem twórcę filmowego i teatralnego, Andrzeja Wajdę, dzięki któremu wielu naszych aktorów, na scenie czy w kinie stworzyło życiowe kreacje.

1. MONIKA NIEMCZYK

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych była jedną z najjaśniejszych gwiazd Teatru im. Słowackiego i Starego, jednak po powrocie z emigracji, zdecydowanie częściej pojawiała się w Warszawie (głośne spektakle Warlikowskiego i Lupy) niż w rodzinnym Krakowie.

Powróciła z klasą. W uznanym za teatralne wydarzenie roku przedstawieniu Michała Borczucha "Wszystko o mojej matce" zagrała matkę zdziwioną i niespokojną. Zaskoczoną rozwojem wydarzeń i jej udziałem w procesie dojrzewania dziecka, a następnie odchodzenia od dziecka: dezercją z macierzyństwa. Jest w tym spektaklu matką z poematu "Matka odchodzi" Różewicza i z filmów Xaviera Dolana.

Jest także sobą, Moniką Niemczyk - niezależną, niespokojną aktorką, uparcie szukającą sensów. Aktorką niepokorną w tym sensie, że ciągle chce się jej iść pod prąd. Monika Niemczyk nigdy nie szukała łatwej popularności, kokieteryjnych wyborów artystycznych. Jest trochę jak tytułowa "Panna Julia" Strindberga z legendarnego Teatru TV, w którym stworzyła wybitną kreację tytułową. Dumna i nieokreślona - fascynująca.

2. JULIUSZ CHRZĄSTOWSKI

Dopiero za dyrekcji Jana Klaty w Starym Teatrze rozwinął skrzydła. Dzisiaj jest jednym z aktorskich symboli słynnego teatru, a ostatni sezon był chyba najlepszy w jego karierze.

Rozbija bank z nagrodami jako doktor Thomas Stockmann we "Wrogu ludu" według Ibsena. Zasłużenie, to rola fajerwerk, godna osobnej analizy. Stockmann jest postacią z klasycznego dramatu Ibsena, partyzantem idei walczącym z całym systemem, ale Chrząstowski rozsadza ramy literatury. Dzięki umiejętnościom improwizacyjnym i świetnemu poprowadzeniu przez Klatę, aktorowi udało się bardzo ryzykowne posunięcie. Będąc w roli, funkcjonuje równocześnie poza nią, staje się Julkiem Chrząstowskim. Artystą, obywatelem tego kraju, któremu nie jest wszystko jedno. Głośno pyta widzów o smog w Krakowie, o władzę lokalną i światową, o Nową Hutę i Aleppo.

Inaczej te improwizacyjne pasaże wyglądają podczas spektakli wyjazdowych, inaczej w Krakowie. Chrząstowski zawsze przemyca do improwizowanego monologu Stockmanna lokalne problemy. Stockmann mówi o Rzeszowie i mówi o Chinach. Reakcja widzów zawsze jest jednak podobna: mieszanina zachwytu i kontuzji. Zachwyt zwycięża.

3. MAŁGORZATA KOCHAN

W zespole nowohuckiego Teatru Ludowego nieprzerwanie od 1989 roku, ale dawno nie otrzymała propozycji tak ciekawej i wieloznacznej jak Elaine w "Sekretnym życiu Friedmanów" w reżyserii Marcina Wierzchowskiego. Spektakl inaugurujący dyrekcję Małgorzaty Bogajewskiej jest wydarzeniem - to również zasługa pierwszorzędnie dobranych i poprowadzonych aktorów. Na rozemocjonowanym aktorsko tle, Elaine Friedman w wykonaniu Małgorzaty Kochan zaskakuje powściągliwością. Aktorka obsadzana dotąd często w rolach komediowych, w "Sekretnym życiu..." pokazała skalę możliwości dramatycznych. Elaine to matka zmagająca się z rodzinną tragedią, tragedią przerastającą i ją, i resztę rodziny. Bohaterka Kochan nie posiada możliwości intelektualnych, żeby poradzić sobie z rodzinnym trzęsieniem ziemi. Nigdy by tego nie powiedziała głośno, ale czuje się winna za grzech perwersji niekochanego męża, za chorobliwe namiętności syna. Nie nauczyła się ich kochać należycie, ponieważ jej również nikt nigdy nie pokochał. Elaine nie zna także pojęcia czułości - co to jest czułość? Wie tylko, że bardzo się boi. Sekretne życie Friedmanów to również jej życie i jej sekret. Nic więcej nie ma.

4. BARTOSZ BIELENIA

Ma w sobie coś z dziecka, ale i z mężczyzny. Niebanalna, niejednoznaczna uroda predestynuje go do ról zagubionych nastolatków zmagających się z sytuacyjnym klinczem. Dzieciaków okrutnych, bo zagubionych. Taki był Janek w filmie "Na granicy" Wojciecha Kasperskiego, ale i świetnie formalnie poprowadzony członek zespołu "Funny Gamer" w "Disco Polo" Maćka Bochniaka. Bielenia kontynuuje karierę filmową - właśnie zagrał w "Człowieku z magicznym pudełkiem" Bodo Koxa - ale i intensywnie pracuje w Starym Teatrze. Był cudowną Saszą w "Platonowie" Czechowa w reżyserii Konstantina Bogomołowa, Hamletem w spektaklu Krzysztofa Garbaczewskiego, zagrał również w "Podopiecznych" w reżyserii Pawła Miśkiewicza według Elfriede Jelinek. Świetnie odnalazł się w gwiazdorskim zespole Starego, wnosząc doń coś z młodzieńczej fantazji, nonszalancji i niepokoju. Zwraca na siebie uwagę, nie pozostaje obojętny. Ciekawi.

5. PIOTR PILITOWSKI

Arnold Friedman w "Sekretnym życiu Friedmanów" to najważniejsza rola w długiej karierze cenionego aktora Teatru Ludowego. Na tę wyjątkową kreację zapracowały wszystkie wcześniejsze dokonania jednego z najchętniej obsadzanych artystów nowohuckiej sceny. Pilitowski perfekcyjnie odnalazł właściwy ton konieczny do odnalezienia tożsamości i charakteru postaci Friedmana. Najważniejszy jest bowiem rozsadzający scenę niepokój wewnętrzny bohatera maskowany twarzą trefnisia.

Twórcy "Sekretnego życia Friedmanów" nie przesądzają, czy oskarżony o przestępstwa seksualne Arnold był winny zarzucanych mu potwornych czynów, albo do jakiego stopnia był ich winny. Nie to jest tematem sztuki. Bohater Pilitowskiego staje się punktem odniesienia dla wszystkich wstydliwych sekretów ukrywanych w czterech ścianach wszystkich dobrych domów strasznych mieszczan. Wstrzymajmy się z osądem, nie rzucajmy kamieniem. Zbyt wiele wątpliwości. Arnold stoi przed nami w nietwarzowych okularach, z dziwnym grymasem, jakby zaraz miał się roześmiać. A może to łzy?

6. ANNA RADWAN

Nie pamiętam, czy kiedykolwiek w Polsce kobieta grała już Płatonowa. Nawet jeżeli takie wydarzenie miało miejsce, Płatonowem na pewno nie była Anna Radwan - a to, co tu kryć, w dużym stopniu przesądza o sukcesie...

W ryzykownym, ale przecież pięknym i spełnionym przedstawieniu Konstantina Bogomołowa w Narodowym Teatrze Starym, Anna Radwan na pewno nie gra Płatonowa "płcią". Czechow pisał role dla aktorów, i Radwan odnajdując w sobie Michaiła jest właśnie aktorką. Tylko i aż aktorką - istotą w zasadzie poza płcią, poza jednoznacznościami. Jej Michaił Płatonow jest jednak trochę inny od wcześniejszych znanych mi adaptacji. Nie chodzi o płeć, tylko charakter. Michaił jest najprawdziwiej znużony. Obawia się nie tyle finału, co kontynuacji życia, po którym niewiele się spodziewa. Jest także swego rodzaju mędrcem. Zobaczył już wszystko. I stracił smak.

Również w kinie i w telewizji Anna Radwan ma za sobą świetny sezon. Była znakomita jako dyrektorka CBŚ w udanym politycznym serialu "Pakt", a na premierę czekają dwie duże fabuły z jej udziałem: wystawny, kostiumowy "Kamerdyner" Filipa Bajona oraz "Reakcja łańcuchowa" debiutanta, Jakuba Pączka.

7. DANIEL MALCHAR

Kiedy wkroczył z impetem na szacowną scenę Teatru im. Słowackiego w świetnym spektaklu "Wyspiański Wyzwala" (przypominająca koncert część wyreżyserowana przez Małgorzatę Warsicką) pomyślałem, że nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby zapowiadane nowe rozdanie w Teatrze im. Słowackiego miało twarz tego aktora. Jego głos jest czymś więcej niż narzędziem aktorskim, a ciało - muzyką. Malchar to sam rytm: począwszy od muzykalności zaklętej w ciele, w ruchach, po melodyjność uśmiechu, zapis nutowy mimiki. Zapamiętałem go ze spektakli dyplomowych: "Niech tylko zakwitną jabłonie" Osieckiej w reżyserii Wojciecha Kościelniaka oraz "Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem" w reżyserii Krzysztofa Globisza. Rozśpiewany, promienny, obdarzony wdziękiem i witalnością. W Teatrze im. Słowackiego zachwycił mnie przede wszystkim jako tytułowy Pinokio w udanej adaptacji klasyka Carlo Collodiego.

Byłbym zadowolony, gdyby za nowej dyrekcji Krzysztofa Głuchowskiego i Bartosza Szydłowskiego, Malchar pojawiał się na scenie zdecydowanie częściej.

8. ELŻBIETA KARKOSZKA

Ona już wie, że to koniec. Zdaje sobie sprawę, że za chwilę już jej tutaj nie będzie. Jak w przejmującym wierszu Herberta - "Życiorys", "leży teraz w szpitalu i umiera na starość". Była aktorką, świetną aktorką, dostawała liściki od wielbicieli, całe życie miała świetne recenzje. Gdzie oni wszyscy teraz są? Gdzie są ludzie, którzy na dźwięk jej nazwiska kupowali bilety, przychodzili do teatru, którzy tak ją kochali. W szpitalu jest tylko młoda aktorka (Marta Ojrzyńska). Przyszła odwiedzić "starą" trochę z ciekawości, trochę z altruizmu. Przyniosła ze sobą pomarańcze. Z każdą oderwaną skórką odpada jakieś wspomnienie: dobre, złe, nijakie. Stara aktorka mówi, młoda milczy. Naprawdę nie wie, co powinna odpowiedzieć. Jeszcze kilka owoców zostało. Potem już nic. Puste szpitalne łóżko. Owoc zgnije.

Monika Strzępka z Pawłem Demirskim zrobili nam wspaniały prezent zapraszając do znakomitego serialu "Artyści" kilka pokoleń aktorów z Krakowa. O wielu rolach z tego serialu można pisać z największym uznaniem, ale to kreacja Elżbiety Karkoszki zrobiła na mnie największe wrażenie. Legenda Starego Teatru od lat niemal niepojawiająca się w teatrze czy w kinie, w roli "Seniorki" w "Artystach" udowodniła, że aktorstwa się nie zapomina.

Ta choroba nie mija. Grając odchodzącą artystkę pokazała, na czym polega nowoczesne aktorstwo. Kreacja!

**

Łukasz Maciejewski

(ur. 13 marca 1976 w Tarnowie). Dziennikarz, krytyk filmowy, krytyk teatralny Członek Europejskiej Akademii Filmowej, członek Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych Fipresci, członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych AICT Dyrektor programowy Festiwalu "Kino na Granicy" w Cieszynie. Wykładowca na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi