powiększwersja do drukupoleć znajomemu

So Good. So Emotional

Wszystko odbywa się w uduchowionym milczeniu lub przy akompaniamencie głębokiego basu. Przez większą część spektaklu Ziółek i Kamiński mają białe maski pozbawiające twarz ekspresji. Ten gest wydaje się szczególnie ciekawy. Zakrycie twarzy w sztuce, której celem jest - jak mówią twórcy - poszukiwanie współczesnej emocjonalności i tego w jaki sposób funkcjonuje ona w świecie, sprawia że widz skupia się na gestach i ruchach aktorów - o "So emotional" w choreogr. Marty Ziółek w Nowym Teatrze w Warszawie pisze Piotr Ziółkowski z Nowej Siły Krytycznej.

Wyjście na premierę "So Emotional" do Nowego Teatru w Warszawie to była jedna z najlepszych decyzji w Nowym Roku. Dużo lepsza niż wszystkie zastosowane sposoby na leczenie kaca znalezione w sieci 1 stycznia. Marta Ziółek, z trio twórców spektaklu, enfant terrible polskiej sceny, to jedno z najbardziej gorących obecnie nazwisk w teatrze. Jej wyśmienite "Zrób siebie" w Komunie// Warszawa nie tylko znalazło się w wielu zestawieniach najlepszych przedstawień roku Pańskiego poprzedniego, ale również za nie Ziółek otrzymała nagrodę w konkursie Młode Interpretacje na Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Reżyserskiej Interpretacje (ex aequo z "Drugim spektaklem" Anny Karasińskiej). Patrząc na zgromadzoną w małej sali Nowego widownię, wśród której dało się zauważyć przedstawicieli sztuk wizualnych (kuratorzy, artyści) czy teatru (reżyserzy, aktorzy), utwierdzałem się w przekonaniu, że jestem w dobrym miejscu.

Od pierwszych minut przedstawienia zaskakuje redukcja jako zasada budowy obrazu scenicznego. Działa tylko dwoje artystów (Marta Ziółek oraz Przemysław Kamiński) a scenografię tworzy jedynie białe plastikowe siedzisko i dwa biało-czarne kije bejsbolowe. Podobnie ze strojami. Czarne bokserskie spodenki Lonsdale, znak siły i agresji, kontrastują z białymi bluzami z kapturem. Inne kolory pojawią się tylko sporadycznie w postaci czerwonego lub niebieskiego światła oraz obrazów wideo. Redukcja rzeczywistości scenicznej postępuje. Tekst został ograniczony do kilku kwestii, krzykliwych zawezwań Ziółek. Wszystko odbywa się w uduchowionym milczeniu lub przy akompaniamencie głębokiego basu. Przez większą część spektaklu Ziółek i Kamiński mają białe maski pozbawiające twarz ekspresji. Ten gest wydaje się szczególnie ciekawy. Zakrycie twarzy (głównego przekaźnika niewerbalnych komunikatów) w sztuce, której celem jest - jak mówią twórcy - poszukiwanie współczesnej emocjonalności i tego w jaki sposób funkcjonuje ona w świecie, sprawia że widz skupia się na gestach i ruchach aktorów. "So Emotional" to przede wszystkim performans, teatr fizyczny, a nie po prostu teatr.

Zabieg założenia maski to nie tylko hommage złożony aktorom starożytnego teatru greckiego, ale przede wszystkim odniesienie do wizerunku aktywistów Anonymous i większości ruchów anarchistycznych działających w Internecie. I chociaż dostajemy intrygujące odwołania do źródeł kultury (nawiązania do Piety Michała Anioła czy radosna reinterpretacja Ekstazy świętej Teresy Giovanniego Berninigego to rewelacyjne dywagacje na temat antropomorfizacji rzeźby), to jednak spektakl jest najmocniejszy wtedy, kiedy twórcy odwołują się do współczesnych kodów kulturowych, przede wszystkim do sztuki postinterentowej.

To, że Ziółek w tej sferze czuje się jak ryba w wodzie albo rosyjski troll na serwerach Hillary Clinton, wiemy już co najmniej od "Zrób siebie". W "So Emotional" duet idzie krok dalej. Finałowa scena, w której Ziółek recytuje zaplątany werset z piosenki "So Emotional" Whitney Houston, a Kamiński tańczy jakby nie wyszedł z Berghainu, na długo pozostanie w pamięci. Twórcy osiągają w kulminacyjnym momencie założony cel. Wywołują afektywne reakcje widzów, pełne emocjonalnego zaangażowania. Choreograficzna dezynwoltura artystów wciąga publiczność we wspólne z nimi doświadczanie ulotnej radości zmieszanej z tęsknotą za przeszłością.

Co ważne, aktorzy w tej scenie czynią się jeszcze bardziej anonimowymi, choć już są bez białych masek: Kamiński tańczy tyłem do publiczności, Ziółek śpiewa, mając mocno zamknięte oczy. W redukcji środków odchodząc od budowania własnej tożsamości, sięgają do ekspresji, wyrażonej za pomocą ruchu (Kamiński) czy ruchu i głosu (Ziółek).

Na afiszu próżno szukać nazwiska reżysera. W świecie projektariatu to słowo z dawnego porządku. Są natomiast wymienieni autorzy koncepcji: Marta Ziółek i Przemysław Kamiński oraz Mateusz Szymanówka. Każde z nich kończyło szkołę w innym kraju. Szymanówka jest absolwentem między innymi kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim, Kamiński Inter-University Centre for Dance w Berlinie, a Ziółek School for New Dance Development w Amsterdamie. Koncepcja spektaklu powstała podczas rezydencji trio w Art Stations Foundation by Grażyna Kulczyk w Poznaniu, gdzie odbywała się wystawa "Let's Dance". Szymanówka współpracował z Kamińskim, Ziółek i Kamiński nie - i to widać, ich ekspresja wyraźnie się różni. Mam wrażenie, że teatr fizyczny bardziej pociąga Kamińskiego. Natomiast Ziółek lepiej się czuje, gdy może się wyrazić również w warstwie werbalnej. Pokazała to nie tylko w "Zrób siebie", w którym świetny tekst napisała Anka Herbut, ale również w "To". Ziółek przypieczętowuje w "So Emotional" status artystki z pogranicza teatru oraz sztuk wizualnych (w tym w jego najbardziej aktualnych przejawach - net czy glitch artu), a nie reprezentantki typowego teatru fizycznego. Może nawet jako jedyna w Polsce potrafi performować sztukę postinternetową, a jej zdolność do wywoływania "duchologicznego" nastroju lat dziewięćdziesiątych jest naprawdę imponująca.

***

"So Emotional"

koncepcja: Przemysław Kamiński, Mateusz Szymanówka, Marta Ziółek

choreografia i performans: Przemek Kamiński, Marta Ziółek

dramaturgia: Mateusz Szymanówka

produkcja: Nowy Teatr w Warszawie

premiera: 7 stycznia 2017 (spektakl oglądany na premierze)