powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Próba czytana

Reżysera "nowoczesnego" rozpoznawano niemal po sposobie prowadzenia próby czytanej lub - jak nie bez powodu mówiono - analitycznej. Reżysera "konserwatywnego" - po wzgardliwym stosunku do tej formy pracy scenicznej - pisał Erwin Axer w "Listach ze sceny".

Od lat co najmniej trzydziestu, aż do niedawna stosunek do kresu prób "za stołem" był ogólnie uznanym probierzem "konserwatyzmu" lub "radykalizmu" teatralnego.

Reżysera "nowoczesnego" rozpoznawano niemal po sposobie prowadzenia próby czytanej lub - jak nie bez powodu mówiono - analitycznej. Reżysera "konserwatywnego" - po wzgardliwym stosunku do tej formy pracy scenicznej.

Krótszy lub dłuższy okres prób czytanych był w okresie dwudziestolecia przez teatry polskie powszechnie przyjętym etapem pracy nad spektaklem.

Zagadnienie stało się znów żywe i podniosła się temperatura sporów, kiedy pod wpływem dyskusji toczonej wokół systemu Stanisławskiego w Związku Radzieckim, spopularyzowała się u nas koncepcja tzw. działań fizycznych i w związku z poglądami głoszonymi przez kierownika Teatru Artystycznego w Moskwie, Kiedrowa, zaczął się szerzyć pogląd o bezpłodności prób czytanych.

Był moment, kiedy w środowisku ludzi żywo interesujących się teorią gry aktorskiej i reżyserii, probierzem nowoczesności poglądów stawał się znowu stosunek do prób czytanych w sensie odwrotnym niż kilka lat temu.

Czy rzeczywiście sprawa zmieniła się tak bardzo? Czy dokonano odkryć, które każą nam zrewidować stosunek do stosowanych dotąd metod?

I tak, i nie.

Przede wszystkim sporo w całej sprawie nieporozumień. Kiedrow, mówiąc o częściowej eliminacji prób czytanych, myśli o skróceniu okresu tych prób do trzech, czterech tygodni, dawniej bowiem w Teatrze Artystycznym okres ten trał zazwyczaj pół roku i więcej. Tymczasem w Polsce, poza wyjątkowymi wypadkami, próby czytane nie przekraczały liczby czternastu dni, a i dzisiaj rzadko trwają dłużej niż miesiąc. Nie ma zatem mowy o likwidacji prób czytanych, jest natomiast mowa o nieco odmiennym charakterze tych prób. Tę właśnie "odmienność" ilustruje różnica ilości czasu poświęcanego dawniej i obecnie przez MCHAT na pracę "za stołem".

Czym była próba czytana w rozumieniu Stanisławskiego z czasów przed pierwszą wojną światową, próba przeszczepiona na naszą scenę przez "Redutę" i w zasadzie przyjęta przez czołowe teatry dwudziestolecia? Była to próba analityczna, której treść stanowiły głównie poszukiwania psychologiczne. Poszukiwania "Reduty" tym różniły się od prac MCHAT-u, że w okresie, kiedy Stanisławski w pełni wypracował już swój pogląd na akcję czy główny nurt utworu i przedstawienia, kiedy sformułował już swoją teorie o idei utworu i spektaklu, a zatem w okresie, kiedy Stanisławski przezwyciężywszy naturalizm, komponował spektakl wokół ideologicznej osi utworu, Osterwa i Limanowski, jak żartowano, analizując pierwszą stronicę tekstu, udawali przed sobą, że jeszcze nie znają drugiej i tyleż czasu poświęcali analizie trzeciorzędnych szczegółów, ile sprawom pierwszorzędnym.

Opisuję tu, rzecz jasna, krańcową formę próby analitycznej dawniejszego typu. W zasadzie jednak w teatrze dwudziestolecia identyfikowano próbę "czytaną" z procesem analizy psychologicznej postaci utworu.

Pierwsze próby innej analizy przeprowadzał, o ile mi wiadomo, Leon Schiller w pracach seminaryjnych PIST. Wprowadzając, poza kryteriami psychologicznymi, kryteria historyczne i socjologiczne, uczył poza analizą, również myślenia dedukcyjnego i torował drogę próbie czytanej nowego typu.

Co to za próba?

Trudno przeczyć, że właściwe formułowanie przedstawienia odbywa się na scenie i tylko na scenie. Próba czytana nie może zatem być rodzajem seansu spirytystycznego, na którym próbuje się łowić duchy zwane "kontaktem", "nastrojem" itp. Jednakże działania tak skomplikowane, jak te, które składają się w sumie na proces zwany przedstawieniem teatralnym, wymagają ścisłego sprawdzalnego planu. Okresem wspólnego wypracowania takiego planu przez zespół i reżysera jest właśnie nowoczesna próba czytana. Analiza tekstu, analiza historyczna, analiza psychologiczna, rozbiór akcji - to wszystko są podstawy planu. Jakkolwiek to się może wydawać paradoksalne, prowadzona wszechstronnie w sposób uporządkowany praca, zmierzająca do przyjęcia przez zespół wspólnej koncepcji spektaklu, trwa krócej, aniżeli drobiazgowa analiza psychologiczna prowadzona w sposób żywiołowy, tzn. bez uprzedniego wyznaczenia sobie zadań, bez sformułowania idei spektaklu.

Zatem nie może być mowy w naszym teatrze o rezygnacji z próby czytanej, bo to oznaczałoby ustąpienie z pozycji racjonalizmu przed intuicjonizmem, bezplanowością - przed kultem efektu teatralnego (efekt teatralny za wszelką cenę, choćby za cenę sprzeczności z ideą spektaklu, to przyczyna niechęci wirtuoza do próby czytanej, która stanowi wspólne zobowiązanie zespołu).

Powinniśmy natomiast mówić o próbie czytanej, która wychodzi znacznie poza krąg analizy psychologicznej i która pozwala nam przy pomocy całej wiedzy o zjawiskach literackich, o człowieku i świecie, formułować plan spektaklu ułatwiający pracę nad realizacją i dający się potem konfrontować z ostatecznym rezultatem w postaci przedstawienia.

***

Erwin Axer "Listy ze sceny", Czytelnik, Warszawa 1955, s. 44-47.