powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Twórca czy odtwórca

Oto jest pytanie. Padało nieraz przy różnych okazjach i nieraz odpowiedź stawała się przyczyną burzliwej dyskusji - fragment książki Erwina Axera "Listy ze sceny".

Pytanie brzmi właściwie inaczej: Kto p o w i n i e n być uważany za twórcę, a kto za odtwórcę? Kto jest czy bywa uważany za twórcę, to zagadnienie natury raczej socjologicznej. Wiadomo, że w różnych środowiskach bywa różnie. Na ogół, potocznie nazywa się twórcami kompozytorów, plastyków i pisarzy, podczas gdy instrumentaliści, śpiewacy, tancerze i aktorzy uważani są za odtwórców.

Zagadnienie nie jest akademickie i nie sprowadza się do spraw terminologii. Chodzi o rangę społeczną niektórych zawodów artystycznych. Ranga ta pociąga za sobą szereg zjawisk społecznych, między innymi następstwa natury prawnej.

Nie jest zatem dla ludzi teatru rzeczą obojętną, czy stan aktorski zalicza się do szeregu "twórców", czy też wlicza się go w rzeszę "odtwórców".

Wiadomo, że takie określenia, jak "twórca", "odtwórca", określenia, które mają znaczenie wartościujące, nie bywają udzielane w konsekwencji obiektywnych badań nad istotą danego zawodu czy zajęcia. Są one w niemałej mierze wyrazem szacunku dla tego zawodu i pojęć społeczeństwa o tym zajęciu w danym okresie historii.

Nie ulega wątpliwości, że również u nas dość rozpowszechnione potoczne mniemanie o "odtwórczym" charakterze zawodu aktorskiego stanowi pozostałość pewnych w tej dziedzinie tradycji, nie zawsze zgodnych z istotą tego zawodu i z zadaniami, które aktorowi wyznacza ludowe społeczeństwo.

Nadmieńmy, że w zestawieniu z tradycją sąsiadujących z nami wielkich narodów o bogatej kulturze teatralnej, Niemiec i Rosji - nasza własna tradycja jest dla aktora mniej korzystna. Innymi słowy, pozycja aktora w dziewiętnastowiecznej Rosji i w Niemczech była lepsza niż u nas.

Warto więc pofilozofować trochę na ten temat.

Jakie są cechy twórczości?

Przede wszystkim nie będziemy mówili "twórca", "odtwórca", lecz "zawód twórczy", "zawód odtwórczy". Można być twórczym kowalem, szewcem, stolarzem. Można być nietwórczym poetą, aktorem, rzeźbiarzem. Zawód jednakże poety i rzeźbiarza w zasadzie wymaga elementu twórczości. W zawodzie stolarza i krawca ten element nie jest konieczny.

Które zatem zawody są "twórcze"?

Ścisła odpowiedź na to pytanie jest niezmiernie trudna. Słowo "twórczy" oznacza, że dzieło jest jak gdyby wynalazkiem artysty, produktem jego własnej, oryginalnej inwencji. No, dobrze. Ale wiemy przecież doskonale, że twórczości całkowicie "własnej", "oryginalnej" nie ma i być nie może. Zatem pojęcie twórczości oznacza raczej s t o p i e ń inwencji artysty włożony w dzieło. Jaki stopień? Ile trzeba "własnej" wyobraźni, intelektu i uczucia, żeby dzieło mogło być uznane za "twórcze"? Ile "oryginalnej" wynalazczości wymagać będzie zawód artystyczny, który uznamy za "twórczy"?

Nie sposób odpowiedzieć na te pytania bez zanalizowania i rozwiązania całego szeregu poważnych i złożonych problemów. Jaki jest stosunek twórczości aktorskiej do tekstu roli i sztuki? Wiemy, że bywał rozmaity i ulegał zmianom w przeszłości. Inaczej bywało w okresie sztuk o ostro zarysowanej intrydze i zaledwie zaznaczonym rysunku postaci, inaczej wtedy, gdy górowały plastyczne charaktery, którym służyła akcja. Jak jest dzisiaj w przełomowej chwili narodzin nowej i formalnie często niedoskonałej dramaturgii? Jakie są proporcje tego, co aktor bierze z tekstu, od autora, w stosunku do tego, co powinien czerpać i czerpie z własnych przeżyć, obserwacji, z własnej indywidualnej koncepcji życia? Wiemy, że postawa ideowo-artystyczna aktora niemal zawsze przemawia do widza poprzez rolę. Jak to zjawisko pogodzić z koncepcją "odtwórczości"? A czy rzeczywiście podług ulubionego porównania stosunek pisarz - aktor równa się stosunkowi kompozytor - pianista (lub skrzypek)? Czyżby słowo było znakiem równie precyzyjnym jak nuta? Czy tekst ustala kształt sceniczny dzieła literackiego w tej samej mierze, w jakiej partytura ustala formę dźwiękową utworu muzycznego?

A jaką rolę w ukształtowaniu pojęcia "odtwórczości" odegrało potoczne, jak wiadomo, zwodnicze i zupełnie mylne mniemanie o "łatwości" zawodu aktorskiego?

Z tych paru rzuconych pytań - a można by je mnożyć i rozwijać - wynika jasno, że sprawa "odtwórczości" bynajmniej nie jest tak prosta, jak myślą niektórzy, i nie powinna być lekkomyślnie przesądzana.

Wydaje się, że postulat zanalizowania problemu "odtwórczości" czy "twórczości" aktora w naszych konkretnych warunkach - jest aktualny. Przemyślenie i właściwe rozwiązanie zagadnienia - dyskutowanego obecnie przy każdej okazji - przyczyni się do bardziej świadomej współpracy teatru z pisarzem i pisarza z teatrem. Powinno również znaleźć odbicie w przepisach, zarządzeniach i regulaminach pracy teatralnej. Powinno znaleźć odbicie w paragrafach prawa autorskiego w dziedzinie radia i telewizji.

Erwin Axer "Listy ze sceny", Czytelnik, Warszawa 1955, s. 9-12.