powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Łódź. Rozmowy z Lupą na wiosnę

Wiosną przyszłego roku, nakładem Wydawnictwa Szkoły Filmowej, ukaże się dwujęzyczny, polsko-angielski tom rozmów z Krystianem Lupą zatytułowany "Koniec świata wartości" / "The End of the World of Values". Autorem książki jest Łukasz Maciejewski.

"Ta książka to suma trwającej wiele lat, ale już chyba zamkniętej intensywnej wymiany myśli, spostrzeżeń i wątpliwości" - pisze we wstępie Łukasz Maciejewski.

Zamieszczone w tomie rozmowy były publikowane przede wszystkim w "Notatniku Teatralnym", ale także w "Dzienniku", "Filmie", "Machinie", innych czasopismach. Są również materiały przygotowywane do programów teatralnych, recenzje, eseje, rozmowy z aktorami Lupy, teksty prywatne, rozproszone albo nigdy niepublikowane.

To rozmowy o dzieciństwie reżysera, pierwszych zawodowych latach, fascynacji Swinarskim i polemice z jego sztuką, o teatrze, kinie, plastyce, ale i o życiu społecznym, polityce.

W spotkaniach dziennikarza i artysty powracają najważniejsze dla teatru Lupy nazwiska pisarzy: Bernhard, Musil, Broch, Dostojewski, Czechow; miasta które ukształtowały jego wrażliwość (Jastrzębie-Zdrój, Kraków, Łódź, Jelenia Góra, Wrocław, Warszawa, Wiedeń, Moskwa, Paryż); pojawia się temat aktorstwa, przekroczeń w sztuce, kondycji artysty w XXI wieku.

To znamienny paradoks. Tom "Koniec świata wartości" został opublikowany nakładem wydawnictwa Szkoły Filmowej w Łodzi - uczelni, z której Krystian Lupa został wyrzucony za - uwaga - "brak talentu". "Usłyszałem, że jestem opętany seksem i narcyzmem oraz że nie nadaję się do dalszego szkolenia" - opowiada Maciejewskiemu reżyser.

Strata polskiego kina okazała się szczęściem teatru. A dzięki tej książce Krystian Lupa powraca po latach do Łodzi i do Szkoły Filmowej. Przyjmujemy ten powrót z wdzięcznością i z nadzieją na dalszy ciąg.

***

Ze wstępu Łukasza Maciejewskiego: "Zaczęło się od Tarnowa. Krystian Lupa to dla mnie nie tylko nazwisko wizjonera, dzięki któremu na dobrą sprawę zainteresowałem się kiedyś teatrem. To również nazwisko, które znam od najwcześniejszego dzieciństwa. Lupa całe życie przyjaźnił się z moim nieżyjącym już wujem, bratem ojca, wybitnym malarzem Zbysławem Markiem Maciejewskim. Był często obecny we wspomnieniach, niekiedy spotykaliśmy się w Tarnowie albo na wystawach wujka Zbyszka. Kiedy poznałem Krystiana Lupę, miałem najwyżej sześć, siedem lat.

Przełomem było jednak liceum i czas studiów w Krakowie. Boję się wielkich słów, ale to był dla mnie okres niemal zaczadzenia teatrem Lupy. Kiedy kilka lat temu oglądałem wyśmienitą "Wycinkę Holzfällen" Bernharda w jego reżyserii, przypominały mi się tamte legendarne spektakle w krakowskim Starym Teatrze - "Kalkwerk", "Lunatycy", "Rodzeństwo", "Bracia Karamazow". Znam je na pamięć, widziałem po wielekroć, w znacznym stopniu ukształtowały moją wrażliwość: widza i dziennikarza. Byłem i jestem bezradny wobec siły tych przedstawień, począwszy od intelektualnej precyzji, kongenialnej adaptacji tekstów, przez zespołowe aktorstwo, jakiego w polskim teatrze raczej się nie ogląda, kończąc na scenografii, kostiumach czy komplementarnych wobec treści dramatu nawiązaniach muzycznych. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że tamte teatralne doświadczenia odmieniły moje życie zawodowe, wiele im zawdzięczam (...) Lupa odegrał i odgrywa nadal ważną rolę w moim życiu. Jestem wdzięczny Krystianowi, że zechciał poświęcić mi tak wiele czasu, z entuzjazmem zgodził się na wydanie tej książki, przede wszystkim jednak za to, że przez te wszystkie lata był dla mnie kimś w rodzaju intelektualnego przewodnika i mentora: fascynującego i twórczego".

***

Na zdjęciu: fragment okładki książki.