powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Boska-sześć i papa

Przez resztę Boskiej Komedii będę bardziej w robocie niż "na wolnym wybiegu", więc już się zamknę, już podsumowanie - O 9. Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Boska Komedia w Krakowie pisze Maciej Stroiński.

Co się naoglądałem, to moje, a jeszcze dojdzie, będzie "na czym pracować" przez najbliższe pół roku. Było and will be fajnie and niefajnie, JAK W ŻYCIU. Na Boskiej jest dużo wszystkiego i różnego, teatralna "fasolka wszystkich smaków", ale widownia, co by nie mówić, nie jest randomowa. Z rozmów czy, jak na fejsie, REAKCJI wynika, że Pierre Bourdieu miał rację - gust to sprawa klasowa. Choćbyś nie chciał, istnieją widełki, co może, a co lepiej nie, ci się podobać. Zwłaszcza w takim zgęszczeniu dobrego towarzystwa, gdzie pewne zachowania wytrącają się jak osad w reakcji chemicznej. Dzięki Bogu jury jest i zawsze było niepolskie, niewiedzące "jak jest". I nie tylko twórców czeka konfrontacja. CO SIĘ NASŁUCHAŁEM na swój własny temat, też moje. Oczywiście nie od jurorów, lecz od "pokrzywdzonych". Ja bynajmniej nie narzekam, na co dzień to oni się ode mnie nasłuchują! Na festiwalu, na razie, najlepiej mnie obsłużyły propozycje najbardziej naiwne, najbardziej kochane: "Drugi spektakl", "Dybuk", "Między nami dobrze jest", "Każdy dostanie to, w co wierzy", "The Institute of Memory", "Plastiki", "Biała siła, czarna pamięć". Dużo prostej, nieprzekombinowanej energii, co się dobrze składa, skoro komunikacja oznacza wymianę ciepła, nie wiem jak dla Państwa. Może artyści chcieli, żeby wyżej wymienione spektakle były super wysuczone, a jeżeli tak, to się nie udało, wyszło SYMPATYCZNIE i teraz trzeba z tym żyć. Z tej mąki doktoratu nie będzie... A czy dzieło miłe, "mające się podobać", jest wciąż ARTYSTYCZNE? Czy "postawa krytyczna" nie znaczy przypadkiem zadzieranie nosa? I czy wobec tego masz odwagę nie gwiazdorzyć, nie traktować widza z góry? Dasz radę być FAJNYM?