powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Harper

"Harper" to opowieść o kobiecie uwięzionej w rolach matki i żony, a co najważniejsze i zarazem najgorsze, głowy rodziny. Mąż, Seth Regan, niegdyś oskarżony o robienie zdjęć pornograficznych dzieciom, nie jest już ciekawym pracownikiem dla żadnego pracodawcy. Role w rodzinie są odwrócone, to on gotuje, odpytuje córkę z lekcji, jest "panią domu" - o "Harper" Simona Stephensa w reż. Natalie Ringler w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pisze Paulina Janas z Nowej Siły Krytycznej.

Premiera dramatu Simona Stephensa w reżyserii Natalie Ringler to teatr realistyczny, choć Harper Regan - tytułowa bohaterka - odbywa niemal mityczną wędrówkę ku odnalezieniu samej siebie.

"Harper" to opowieść o kobiecie uwięzionej w rolach matki i żony, a co najważniejsze i zarazem najgorsze, głowy rodziny. Mąż, Seth Regan, niegdyś oskarżony o robienie zdjęć pornograficznych dzieciom, nie jest już ciekawym pracownikiem dla żadnego pracodawcy. Role w rodzinie są odwrócone, to on gotuje, odpytuje córkę z lekcji, jest "panią domu". Harper jest troskliwa o tyle, o ile potrzebuje kontaktu. Jej największą potrzebą jest znalezienie przyjaciół, którym mogłaby się wypłakać, opowiedzieć o nieszczęśliwym życiu. Nie doświadcza takiego wsparcia od rodziny. Ich rozmowy to raczej zakrzykiwanie się niż słuchanie. Wydaje się jej, że powierników odnajduje w siedemnastoletnim uczniu i w mężczyźnie, z którym spędza noc w hotelu po śmierci ojca. Ale są to osoby zainteresowane nią seksualnie.

Relacje między bohaterami są trudne, mówią obok siebie, a nie do siebie. Harper nie potrafi dogadać się także z szefem. Kobieta szuka ukojenia poza tym światem, ucieczka kosztuje ją zwolnienie z pracy, zdradzenie męża. Wydawałoby się, że to niepowodzenia, ale to one krok po kroku wyciągają Harper z więzienia życiowych ról. Kolejny krok - przyjazd po latach do rodzinnego miasta - uwalnia tłumione emocje. Bohaterka zapomina o codziennym życiu, pozwala porwać się chwili. Odnajduje zagrzebaną w sobie Harper, dzięki czemu rewiduje także relacje matka - córka. Sarah (jak Harper) przelewa całą miłość do rodziców na ojca, gardzi matką. Dopiero po śmierci ojca Harper dowiaduje się od matki, że to on był winien temu, o co ją zawsze obwiniała. Podobne wyznanie czyni swojej córce. Okazuje się, że to jedyny sposób, by zachować przy sobie Sarah. Uśmiechy przy stole w końcowej scenie świadczą o odbudowanym zaufaniu, bliskości.

Przyczyn degradacji społeczeństwa angielski dramatopisarz szuka w Internecie (niemal wszystkim bohaterom sieć służy do przeglądania stron pornograficznych: Seth wpadł przez Internet, szef Harper chlubi się oglądaniem filmów kompromitujących ludzi czy pornografii), w postrzeganiu kobiety jako obiektu pożądania (podtekst seksualny przejawia się w wypowiedziach niemal wszystkich mężczyzn, z którymi rozmawia Harper, może tylko poza mężem).

Scenografia Anety Suskiewicz stara się oddać ten rodzaj relacji międzyludzkich. Na scenie widzimy jedynie stół i zasłony, które są tak cienkie, że widać i słychać wszystko, co dzieje się po drugiej stronie. Bohaterowie budują sobie jednak obraz innych na podstawie tego, co im się wydaje, co uda im się dojrzeć. Nie chcą zbliżyć się, pytać. Mamy stół, ale nie zasiada przy nim szczęśliwa rodzina. Bohaterowie spotykają się przy nim, żeby wylać żale.

Psychologiczny portret Harper został znakomicie przedstawiony przez Agnieszkę Warchulską. Kiedy trzeba, jest nieszczęśliwą, pełną żalu, samotną, odczuwającą pustkę kobietą (w scenie z szefem, czy w rozmowie z rodziną), innym razem pełną życia, wybuchową i zaskakującą (w barze po śmierci ojca). Adam Ferency w wiarygodny sposób przemienia się ze srogiego i zboczonego szefa (Elwood Barnes) w łagodnego, kochającego ojczyma Harper (Duncan Woolley). Podwójne a nawet potrójne role drugoplanowe grają także pozostali aktorzy. Otara Saralidze zapamiętujemy szczególnie jako Mickey'ego Nestora, czyli ćpuna, antysemitę i rasistę, nienawiść do świata emanuje z jego ruchów, paradoksalnie niezwykle plastycznych, wręcz tanecznych, Nie sposób zapomnieć rozbrajającej sceny, w której Halina Łabonarska (Alison Woolley, matka Harper) z uśmiechem na ustach wyraża zadziwienie, że jest w tym samym wieku, w którym są emeryci. Marcin Sztabiński, zarówno jako Seth Regan, jak i James Fortune, przekonująco gra facetów nieodznaczających się energią życiową. Martyna Kowalik rolę kapryśnej i pewnej siebie Sarah może dopisać do listy udanych, a ma już ich kilka w Teatrze Dramatycznym.

Reżyserka, Natalie Ringler, to Szwedka polskiego pochodzenia, córka emigrantów Marca '68, studiowała reżyserię w Krakowie, pracuje i w Szwecji (wystawiła na przykład "Naszą klasę" Tadeusza Słobodzianka i "Między nami dobrze jest" Doroty Masłowskiej), i w Polsce (to jej druga premiera w Dramatycznym w Warszawie, pracuje też w innych miastach). Jej biografia sprawia zapewne, że relacje międzyludzkie, wewnętrzne spory bohaterów widzi w sposób szczególny. W wywiedzie dla "Wysokich Obcasów" powiedziała: "[w Polsce] Czułam się inna. Rozczarowanie, bo w Szwecji też się tak czułam i chyba sobie wyobrażałam, że w Polsce poczuję się jak u siebie. Było to naiwne z mojej strony. Moja inność nie polegała zresztą tylko na tym, że byłam ze Szwecji. Zaczynałam właśnie rozumieć niuanse polskości i to, że dla różnych Polaków polskość jest czymś innym. Oraz że polskość moich rodziców ma niewiele wspólnego z polskością wielu innych ludzi w Polsce"*.

Stephens toczy spory nie tylko na gruncie pokoleniowym, ale także rasowym i lokalnym (Harper pochodzi z Axbridge, miasteczka położonego z dala od wymarzonego Londynu). Reżyserka żongluje uprzedzeniami do Polaków, pokazuje stołecznej widowni jej odbicie: proszę, przejrzyjcie się, czy właśnie tak nie wyglądacie?

*N. Ringler w rozmowie z Katarzyną Tubylewicz, "Wysokie Obcasy", 23.04.2014.

Paulina Janas - jest studentką piątego roku filologii polskiej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Skończyła specjalizacje teatrologiczną i edytorską.