powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Posuwając się w wojnę

Pokazał nam Zadara Brechta w czystej postaci, jakiego znamy. Historia pełna sloganów i uniwersaliów. Rzecz o wojnie pociągającej za sobą ofiary, znacznie kosztowniejszej niż pokój, o rozkrzyczanych żołnierzach, zabawiających ich prostytutkach, o gwałconych dziewczynach. O "Matce Courage i jej dziecach" Bw Teatrze Narodowym w Warszawie pisze Sławomir Szczurek z Nowej Siły Krytycznej.

Także o ludziach, którzy w trakcie wojny musieli się przebranżowić: Pastor (Zbigniew Zamachowski), kiedyś słynął z płomiennych kazań, dziś w dresie rąbie drewno na opał; jeden z synów Matki Courage - Eilif (Paweł Paprocki) - zaciąga się wbrew jej woli do wojska, bo przecież ktoś walczyć musi. Mamy tu także szybkie awanse społeczne - z dziwki w pułkownikową (rewelacyjna Ewa Konstancja Bułhak). Są walki o pieniądze, zaprzedawanie innych, by tylko uratować siebie, bądź - o zgrozo - oddawanie człowieka za bydło, bo coś przecież jeść trzeba.

Jest też obraz zmieniających się czasów, coś co wcześniej uznawane było za bohaterstwo, tolerowane i powszechnie akceptowane (jak gwałty), po zakończeniu wojny traktowane jest jako zbrodnia. I nie ma najmniejszego znaczenia, że wcześniej było się jednym z najlepiej służących i oddanych armii żołnierzy. Zacząć od nowa muszą prawie wszyscy. Rzeczywistość nakazuje odnaleźć się w nowych warunkach. Niezależnie od tego, czy jest czas wojny, czy też pokoju, bitwa ciągle trwa. Bitwą tą jest życie, jeśli się je udało zachować.

Wojna przedstawiana jest w spektaklu dość łaskawie. Nie widzimy walk, jedynie zaplecze - to, co jej towarzyszy. Jej pokłosie. Nie jest także demonizowana. Bohaterowie wręcz rozwodzą się nad jej zaletami, sugerując, że wojna to też pokój, że czyni ona porządki, a pokój należy brać w dwa palce jak zasmarkaną chustkę, z wojny są zyski, można się nieźle obłowić.

Jest też tytułowa bohaterka, Matka Courage (Danuta Stenka), podążająca za wojną, mimo że traci po kolei swoje dzieci, wojenna hiena. Chodzi jej o to, by ona i jej dzieci mogły wyżyć - z wozu markietanki. Przeżyła tylko ona. Czy założony plan się ziścił? Jaką cenę przyszło jej zapłacić za niezłomność? W postaci kreowanej przez Stenkę niezłomności i odwagi jest pełno. Non stop w gotowości do prezentowania nieugiętości, zawziętości, demonstrowania siły psychicznej i fizycznej, mimo zmieniających się okoliczności. W scenie identyfikowania zwłok drugiego syna powieka jej ani drgnie, wyrzeka się własnego dziecka i wraca spokojnie do gry w karty.

Niezłomność ma jednak granice, nie można ciągle udawać, że nie ponosi się strat. Bardzo potrzebna spektaklowi była scena, w której Stenka kopie w stół na wieść o zgwałceniu córki. Pierwszy raz bohaterka uzmysławia sobie beznadziejność sytuacji, odpowiedzialność za słowa i być może winę. Nie nazywając zajścia po imieniu, zwraca uwagę jedynie na zranione oko córki, uspokaja, iż śladu nie będzie i ogłasza, że nie ma już co wyczekiwać pokoju. Jeszcze tylko raz ujrzymy Matkę Courage bez tej charakterystycznej formy, gdy trzyma na kolanach zmarłą córkę; sugeruje, że śpi, by zaraz potem rzucić chłopom pieniądze na pochówek i dalej pchać pusty już wóz, tłumacząc, że musi wrócić do interesów.

Niepodzielnie najważniejsza na scenie, jak i w dramacie, jest Matka Courage, czyli Stenka. Rządzi niczym prawdziwy babochłop, rozdaje karty, wymyśla plany działania, sugeruje rozwiązania i negocjuje. Nie ma innych, widocznych postaci (prócz Barbary Wysockiej - Kattrin). Jest Stenka, dźwigająca na wątłych, choć umięśnionych, barkach ciężar postaci, wydarzeń i tempo spektaklu. Niezależnie od tego jaka idea przyświecała tytułowej Courage, jest ona nie do zakwestionowania, obroniona grą i śpiewem Stenki.

Natomiast Michałowi Zadarze zabrakło tytułowej odwagi (fr. le courage) do polemiki ze stereotypową wizją wojny przedstawioną w dramacie Bertolta Brechta i do tego, co ma w zwyczaju reżyser, odkurzania klasyki. Skorzystał wprawdzie z uniwersalności tekstu, który przeniósł do współczesności, wyposażając aktorów w złote nerki (Courage), skórzane legginsy (Yvette), modne trójpaskowe dresy (Pastor), hełmy Unii Europejskiej (Żołnierze) oraz (rewelacyjną skądinąd) makietę aktualnej Warszawy, stanowiącą element scenografii. Ale to wszystko za mało do wyjścia poza oczywiste ujęcie wojny. Wystarczająco jednak, by przywołać myśl, że każdego dnia toczymy jakąś wojnę, że pchamy swój wózek, w którym czasem przybywa a czasem ubywa, że w sytuacjach kryzysowych gotowi jesteśmy na wiele, również na postępujące znieczulenie, wycenianie wartości i godzenie się z wieloma stratami i faktami.

Wielokrotnie jako ludzie prosimy się, mówiąc kolokwialnie, o wojnę, zatarg, stan niepewności, o coraz to nowsze i bardziej targające nami emocje. Stan pokoju nie może trwać wiecznie, bywa nużący, nudny i rozleniwia. Natomiast wojna nie rozstrzyga zbyt wiele, po niej zawsze dokonać należy rachunku zysku i strat. Courage straciła dzieci, zyskała życie. Tylko co to za życie? W spektaklu padają słowa "z wojny zwykły człek gówno ma". Niewiele z niej zostało i Matce Courage, która myślała, że nie jest zwykłym człowiekiem.

Korzystając ze słów padających ze sceny, o spektaklu Zadary powiedzieć można, że to nic innego niż to, co mieliśmy już okazje widzieć, że to jest dokładnie to samo, co znamy, natomiast nie można powiedzieć, że to było nic.

Bertolt Brecht

"Matka Courage i jej dzieci"

Przekład: Jacek St. Buras

Teatr Narodowy w Warszawie, sala Bogusławskiego

Reżyseria: Michał Zadara

Premiera: 26 listopada 2016.

Obejrzany spektakl: 29 listopada 2016

Obsada: Kamilla Baar-Kochańska, Ewa Konstancja Bułhak, Anna Gryszkówna, Kinga Ilgner, Anna Lobedan (muzyk), Sławomira Łozińska, Danuta Stenka, Barbara Wysocka (gościnnie), Bartłomiej Bobrowski, Karol Dziuba, Oskar Hamerski, Arkadiusz Janiczek, Robert Jarociński, Mirosław Konarowski, Waldemar Kownacki, Paweł Paprocki, Paweł Tołwiński, Zbigniew Zamachowski, Adrian Zaremba

**

Sławomir Szczurek - mieszka w Katowicach, z wykształcenia filolog polski (Uniwersytet Warszawski), wielki miłośnik teatru.