powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Gustaw Konrad Adam Nekrošius?

Eimuntas Nekrošius wystawił w Teatrze Narodowym w Warszawie całe "Dziady" Adama Mickiewicza. Z poszczególnych części utworu wybrał fragmenty i przełożył je na język teatru. W spektaklu obok postaci dramatu możemy doszukać się samego Mickiewicza, w dodatku jest on jednocześnie Gustawem Konradem. Pisze Klaudia Kozakiewicz z Nowej Siły Krytycznej.

W pierwszej scenie widzimy prawie pustą przestrzeń, otuloną mroczną aurą, która będzie z nami przez cały czas trwania spektaklu. Przywołuje ona klimat wiejskiej nocy, tajemnicy i strachu. Odczuwa się obecność oddziałujących na siebie kilku wymiarów świata: zderzenia sfer zmarłych i żyjących, czasów minionych i współczesnych zarówno nam, jak i Mickiewiczowi, kreacji scenicznej, ale i prywatnych imion i zachowań aktorów.

Na scenie Dziewica i większa od niej dwukrotnie makówka. Ten element scenografii daje widzowi perspektywę mikrokosmosu, ustawia w pozycji obserwatora zjawisk zachodzących w przyrodzie i społeczeństwie. Główka maku kojarzy się również z sennością, narkotycznością, wiecznym snem, czyli śmiercią. Kolejnym elementem natury w scenografii są świerki a dokładniej ich fotoreprodukcje. Gigantyczne zdjęcia znajdują się po obu stronach proscenium, przed oknem sceny. Są zakrywane i odkrywane za pomocą czarnych zasłon. W przestawieniu możemy zaobserwować również inne drewniane rekwizyty, na przykład ołówki, będące metaforą świerkowej gałązki (przyjaciel), jaką trzymał Gustaw - tu jako atrybut poety. Grał każdy rozrzucony ołówek, noga od składanego stolika, akordeon, deska.

Przez cały spektakl nie dawała mi spokoju śmieszna myśl, którą można wyrazić cytatem z Jana Brzechwy: "Niech mi każdy powie szczerze,/ Skąd się wzięły dziury w serze?" [1]. Podłoga jest pełna dołków. Czy to zabieg mający utrudnić aktorem poruszanie się po scenie? Ale w jakim celu? Czy to rozkopane groby, z których przywoływane są dusze zmarłych podczas obrzędu dziadów? Czy to znak rozgrzebania przeszłości, która utrudnia nam poruszanie się w teraźniejszości? To kratery po bombardowaniu? Skutki konfliktów? Element przyrody? Poszukiwanie skarbu? A może znaczenie zależy od nas samych?

W tylnej ścianie sceny wycięty jest kontur, który kształtem odzwierciedla pomnik Mickiewicza, pojawiający się w niej czasem jako płaska figura. Gdy forma zostaje pusta, widać za nią lekką poświatę i dym. Czy to przejście do zaświatów? Jak interpretować pojawianie się pomnika Mikiewicza? Czym dziś jest pomnik? Wpisanym w przestrzeń miejską symbolem danego człowieka lub pamiątką po mienionym ważnym wydarzeniu? Jedno i drugie godne zapamiętania i zamienione w patos formy, niezauważalnej już w codzienności, niebudzącej refleksji. Czy tak jest z pomnikami i z Mickiewiczem? Czy my interpretujemy "Dziady" mechanicznie, przez pryzmat wielkości poety?

Sprowadzenie nie dwóch a trzech postaci w jedno ciało, czyli Gustaw zamieniający się w Konrada jako Adam Mickiewicz i wszyscy w ciele Grzegorza Małeckiego. Trzy postaci zagrane tak samo sztywno, przemądrzale, pysznie i nudząco. Wielka Improwizacja zupełnie nie skupia uwagi widzów, podczas niej myśli się o jutrzejszym obiedzie. Co zupełnie mija się z oczekiwaniem wobec sceny, na którą wszyscy czekają, łącznie z wykonującym ją aktorem. Omdlały Konrad zostaje pogrzebany w trumnie zbudowanej z dzieł Mickiewicza. Czy miało to pokazać dezaktualizację twórczości poety? Ale w takim wypadku po co były te "Dziady" już enty raz realizowane na scenie, skoro są już nieważnym dziełem? Może chodzi tu o nasze interpretacje, które popadły w uwielbienie, niezrozumienie, zatrzymały się na szkolnej analizie.

U Nekrošiusa to Widzenie Księdza Piotra powala publiczność na kolana a nie Improwizacja Konrada. Mateusz Rusin kreuje postać pokornego i odważnego kapłana. Emanuje z niego prawda i siła. Bóg nie odpowiedział Konradowi na Wielką Improwizację - przez jego pychę, ale odpowiedział Piotrowi - za jego pokorę. Ksiądz ukorzył się przed Bogiem, nazywając się "prochem". U Nekrošiusa upokorzenie ma miejsce przed reflektorami, czy to znak, że robi to na pokaz? Ksiądz ubiera się w czerwone rajstopy, co jest krepującą i nieco zabawną czynnością, w pewnym stopniu poniżającą. Czerwone rajstopy okazują się nogami bociana, dochodzą skrzydła z blachy, jest dziób z patyka - i Ksiądz Piotr odlatuje. Wizja Ksiądz dotyczy przyszłości Polski. Patrzy na ojczyznę z lotu szczególnego ptaka (symbolu polskości) i "widzi". Znakomity pomysł.

U boku Księdza Piotra pojawiają się Aniołki (Paulina Korthals i Paulina Szostak), ustawiają reflektory, niosą światło, są jakby ciepłym wiatrem spektaklu; wcześniej widzieliśmy je w podobnej roli w Scenie więziennej (zatartej niczym wspomnienie z imprezy); a także jako Dzieci w rozmowie Gustawa z Księdzem. Znakomite w ekspresji ruchowej, ale nie w słownej.

Podczas obrzędu tłum pełni wiele ról: uczestnicy pogańskiego rytuału, kruki Gromada wydała mi się mało skupiona na tym, co robi. Czy to nieuwaga, czy może potrzeba czasu, aby zaangażować się w obrzęd? Na Balu u Senatora mamy obraz Litwina na salonach. Ale czy to Litwin, czy Polak nazywającym się Litwinem? Postać męcząca, skarżąca się na swój los, proszącą o datki "na Wilno", niechciana w towarzystwie. Czy tak nas widziała Europa? Czy widzi tak nas nadal?

Oklaski milkną, a Guślarz zostaje, ludzie wychodzą z widowni, on dalej stoi w rogu sceny, przyklejony plecami do świerku. My zostawiamy "Dziady" wychodząc z teatru, obrzęd będzie istniał, sztuka będzie wystawiana przez innych twórców. Mickiewicz zostanie taki sam, ale może nasze podejście, interpretacje się zmienią? Dzięki wyobraźni reżysera z Litwy.

***

[1] J. Brzechwa, "Wrona i ser", http://www.wiersze-dla-dzieci.dic.pl/wierszyki_6.htm, dostęp 15.11.2016.

Klaudia Kozakiewicz - ukończyła studia I stopnia na kulturoznawstwie, specjalizacje teatralna i zarządzanie kulturą, na Uniwersytecie Stanisława Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie. Obecnie na studiach II stopnia kulturoznawstwa UKSW.