powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Głos chóru

Terzopoulos wyreżyserował antyczną tragedię osadzając ją w skomplikowanej i trudnej przestrzeni greckiej polityki - o spektaklu "Prometeusz w okowach" w reż. Theodorosa Terzopoulosa na Olimpiadzie Teatralnej we Wrocławiu pisze Dominika Bremer z Nowej Siły Krytycznej.

Scenografię "Prometeusza w okowach" Theodorosa Terzopoulosa tworzy koło wysypane ziemią, otoczone kręgiem z kamieni. Przypomina orchestrę, ale także ogromne palenisko, na którym Prometeusz może rozpalić skradziony bogom ogień. W tak skomponowaną przestrzeń wkracza siedmiu mężczyzn, ubranych w zniszczone garnitury, bez butów - wyglądają jakby przed chwilą wyszli spod zburzonego budynku. Wśród nich jest Prometeusz. Mężczyźni w garniturach to chór, składający się nie tylko z reprezentantów narodu greckiego. Słowa Hefajstosa i Przemocy wypowiadane są w językach tureckim i niemieckim. Mężczyźni do końca pozostaną w ograniczonej przez kamienny krąg przestrzeni. Częściej w pozycji leżącej niż stojącej, na ziemi, w niewygodnych, napiętych pozycjach, z rękami zwiniętymi na plecach, leżąc na boku, bez ruchu wypowiadają kwestie chóralnie, głośno, rytmicznie, akcentując najwyraźniej, najmocniej i najczęściej jedną frazę, wypowiadaną w różnych językach: "Nadejdzie dzień".

W takiej formie rozgrywa się cały spektakl. Od początku do końcu mamy do czynienia z wypowiedzą chóru. Prometeusz jest jednym z siedmiu aktorów obecnych w kręgu, jednym ze zbiorowości. Protagonistą okazuje się podmiot zbiorowy, który siłą głosu i ciał woła o inne, tajemnicze, bo tak naprawdę nieokreślone czasy: "Nadejdzie dzień". Swoistym przewodnikiem chóru, który przez cały czas trwania spektaklu siedzi przed kręgiem, tyłem do widowni, ze scenariuszem w ręku, jest reżyser Theodoros Terzopoulos. Nie włącza się w chóralne okrzyki, komentuje solowym lamentacyjnym śpiewem rozpad świata, który ma przed sobą: kręg wysypany ziemią, otoczony kamieniami, a w nim postaci w zniszczonych ubraniach, leżące na ziemi z rękoma zwiniętymi do tyłu, jakby związanymi na plecach. Rozpad świata ziemskiego i boskiego Olimpu, rozpad więzi między ludźmi, rozpad państwa... Rozpad, który dotyka warstwy zewnętrznej, zniszczonych ubrań, zburzonych murów, nie dotyczy jednak ciała, jego siła wciąż tkwi pod ubraniami, gruzami, ta fizyczność jest wciąż manifestowana. Nadzieje reżyser lokuje we wspólnocie, jej projektowanej i domniemanej niezłomności, widocznej przede wszystkim w działaniu fizycznym - napięciu ciał, chóralnych okrzykach.

Do Narratora dołączają Io i Prometeusz - siadają po obu jego stronach i przyglądają się mężczyznom w garniturach. Ważna liczba trzy, charakterystyczna dla scenicznej struktury teatru antycznego, ustępuje miejsca podmiotowi zbiorowemu - chórowi. Chór nie jest tylko obserwatorem i komentatorem działań trzech aktorów na scenie (jak to wyglądało w klasycznym modelu teatru antycznego), ale sam staje się głównym bohaterem. Czym jest gest oddania głosu i przestrzeni chórowi? Co znaczy brak protagonisty? Czy nie są to znaki rozpadu wspólnoty politycznej, która traci przedstawiciela?

"Prometeusz w okowach" to spektakl silnie zakorzeniony w sytuacji politycznej i społecznej Grecji sprzed kilku lat. Przyglądając się tradycji, umiejętnie korzystając z narzędzi, które dostarcza, włączając tekst Ajschylosa w aktualny (czasowi premiery, czyli 2010 rokowi) obieg polityczny, reżyser dokonał smutnej rewizji sytuacji społecznej. Nawet jeżeli, tak jak mnie, obserwacji tych działań towarzyszy początkowo poczucie pretensjonalności, może niezrozumienia, to jednak przychodzi moment refleksji i odrzucenia wątpliwości. To spektakl polityczny, ale nie krytyczny. Nie opowiada się po jednej ze stron konfliktu, nie tworzy alternatywnych możliwości walki z kryzysem, jedynie diagnozuje społeczną i polityczną rzeczywistość.

Terzopoulos wyreżyserował antyczną tragedię osadzając ją w skomplikowanej i trudnej przestrzeni greckiej polityki. Zrobił to jednak niedosłownie (posługując się mitem), pozostawiając widza z frazą "Nadejdzie dzień" i pytaniem, czego tak naprawdę ona dotyczy: rezygnacji czy nadziei.

Problemem okazała się zmiana przestrzeni, kontekstu społecznego i politycznego (spektakl oglądałam na Olimpiadzie Teatralnej we Wrocławiu w 2016 roku). Reżyser zdecydował się na zbudowanie pomostu pomiędzy doświadczeniami Greków a Polaków: "Nadejdzie dzień" słyszymy również w języku polskim. Ale czy te brzegi nie należą do dwóch różnych rzek?

***

Ajschylos

"Prometeusz w okowach"

Reżyseria, dramaturgia, scenografia: Theodoros Terzopoulos

Premiera: 9 lipca 2010 w Grecji, Teatr Attis w koprodukcji z Festiwalem Ateńskim, Europejskimi Stolicami Kultury 2010 - Stambułem i Essen

Nurt Główny w ramach Olimpiady Teatralnej we Wrocławiu, 7 listopada 2016

Wystepują: Sophia Hill, Meletios Ilias, Kerem Karaboga, Antonis Myriagkos, Andree Osten Solvik, Savvas Stroumpos, Theodoros Terzopoulos (Narrator), Alexandros Tountas, Nikiforos Vlassis

**

Dominika Bremer - studentka III roku wiedzy o teatrze na Uniwersytecie Jagiellońskim, członkini Fundacji Kontra/Banda.