powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Bydgoszcz. Franaszek z monodramem w Salonie Hoffman

20 października o godz. 17 w Salonie Hoffman Kujawsko-Pomorskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy odbędzie się spektakl "Siedem grzechów głównych" w opracowaniu i wykonani Mieczysława Franaszka.

Mieczysław Franaszek (na zdjęciu), ur. 1944 roku. Aktor teatralny i filmowy, podróżnik, absolwent Wydziału Aktorskiego PWST w Krakowie (1968). Debiutował w 1966 roku w Teatrze "STU", którego był współzałożycielem. Pracował w kilkunastu teatrach w Polsce, zagrał kilkadziesiąt znaczących ról. Od czterdziestu lat współpracuje z kilkoma ośrodkami TVP oraz redakcjami radiowymi wielu miast. W 1986 roku zagrał główną rolę w filmie "Bohater roku" w reż. F. Falka. Brał udział w krajowych i międzynarodowych festiwalach teatralnych, na których otrzymywał wiele nagród aktorskich. Zajmuje się również fotografią (autor kilku wystaw indywidualnych).

O pospolitej grzeszności i jej wizerunkach.

O monodramie Mieczysława Franaszka "Siedem grzechów głównych", monodramie stworzonym na podstawie dwóch powieści Krzysztofa Vargi "Tequili" i "Trocin" głośno było w Bydgoszczy już od kilku miesięcy. I wreszcie stało się - 15 września znakomity aktor zaprezentował swój monodram w wypełnionej po brzegi "Galerii Autorskiej" Jana Kaji i Jacka Solińskiego. Mieczysław Franaszek oczarował publiczność bogactwem stanów emocjonalnych, które zaprezentował na scenie. Niewielu mamy w Bydgoszczy aktorów, którzy w intymnej przecież relacji widz - aktor, tak charakterystycznej dla monodramu, równie znakomicie i profesjonalnie sobie radzą jak właśnie Mieczysław Franaszek. Emocje odtwarzane przez aktora były powściągliwe. Grane skromnym gestem i mimiką umiaru. I żadnej przy Franaszkowej prezentacji owych sławnych grzechów głównych nie było egzaltacji, przerysowań, karykatur. Siedem grzechów głównych bydgoskiego aktora nie miało siły jakichś demonicznych objawień, barwnego kolorytu zła. Przeciwnie, przerażająca była w prezentacji Franaszka pospolitość zła, jakby jego powszedniość, zwykłość i codzienność. Franaszek, posiłkując się tekstem Vargi powiadał nam ze skromnej sceny "Galerii Autorskiej" - ależ zło, które się współczesnemu człowiekowi przytrafia, grzechy, które są jego udziałem, nie są barwnymi fajerwerkami, powtórzeniem wizji Hieronima Boscha. Nie, nie, grzeszność współczesnego człowieka, jego pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, obżarstwo, gniew i lenistwo powstają w M-3, na jakimś zapomnianym blokowisku, w kilkunastoletnim samochodzie, z kilkutysięcznym kredytem, często przy lichej pensji. To nie jest grzeszność królów, książąt, czy biskupów. To grzeszność pospolita, chciałoby się wręcz powiedzieć, grzeszność maluczkich. I taką ją odtwarzał Mieczysław Franaszek.

Krzysztof Derdowski

Fragment tekstu pochodzi z audycji "Śniadanie z muzami" wyemitowanej 18.09.2016 w Radiu "PIK"