powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Analiza miasta

"Juárez: Mitologia dokumentalna" Teatr Mitu (Nowy Jork/USA) na XXIII Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym "Kontakt" w Toruniu. Dla e-teatru pisze Katarzyna Waligóra.

To z pewnością ciekawa historia. Na granicy Stanów Zjednoczonych i Meksyku leżą dwa, przyległe do siebie miasta - El Paso po stronie amerykańskiej i Juárez po stronie meksykańskiej. Jeszcze trzy dekady temu Juárez było miejscem bezpiecznym, które zamieszkiwała zżyta ze sobą społeczność. Ale na skutek zintensyfikowania współpracy gospodarczej z USA, rozpoczął się tu proces modernizacji, który mówiąc w dużym uproszczeniu, przekształcił charakter miasta z rolniczego na przemysłowy. Jednocześnie do Juárez zaczęły napływać coraz większe grupy ludzi poszukujących pracy - przyjeżdżających było więcej niż miasto mogło przyjąć. Co więcej w fabrykach popularne stało się zatrudnianie kobiet, które lepiej radziły sobie z wymagającą szczególnej precyzji pracy przy taśmach produkcyjnych. Dzięki temu kobiety zyskały pewną niezależność finansową, a ze względu na pracę nie mogły już całego czasu spędzać w domach. Siłą rzeczy doszło do zmian w tradycyjnym modelu rodziny. A na to mężczyźni nie byli przygotowani. Co więcej, do miasta razem z ludnością napływową w poszukiwaniu pracy przybywało wiele młodych kobiet. Zamieszkiwały slumsy, nie miały rodzin, które mogłyby się interesować ich miejscem pobytu czy udzielić pomocy. Oba te czynniki - duża ilość młodych dziewczyn pozostawionych samym sobie oraz rozpoczynająca się wraz ze zdobyciem pracy emancypacja - doprowadziły do niebywałej eskalacji przemocy wobec kobiet. Zjawisko zostało określone mianem kobietobójstwa (feminicide). Zbrodniarze pozostawali bezkarni przez opieszałość policji. Wiele kobiet porywano, torturowano, gwałcono, następnie mordowano, a wszystkie te działania sprawcy nagrywali, by produkować tak zwane filmy ostatniego tchnienia - zakazane filmy pornograficzne, które można było sprzedać za olbrzymie sumy. Ponadto na ogromną skalę rozwinął się w Juárez przemysł narkotykowy. Z czasem miasto całkowicie opanowały kartele. Władze państwa nie radziły sobie z ich pacyfikacją (być może były zamieszane w ich działalność), a policja stała się równie niebezpieczna jak bossowie mafii narkotykowych. W ten sposób w 2008 roku Juárez stało się najniebezpieczniejszym miastem świata. Jednocześnie amerykańskie El Paso cieszyło się mianem jednego z najbezpieczniejszych dużych miast w kraju.

Spektakl "Juárez: Mitologia dokumentalna" Theater Mitu otwiera nagranie wideo, na którym widzimy zapis tradycyjnej lokalnej zabawy (koronowanie królowej). Męski głos, który przedstawia się jako reżyser (Rubén Polendo) pektaklu, tłumaczy, że nagranie pochodzi z jego rodzinnego archiwum. Wideo dokumentuje życie w Juárez zanim w mieście zaszły nieodwracalne zmiany. Sam reżyser wyjechał do USA jeszcze w tym spokojnym okresie, ale teraz chce odkryć, co sprawiło, że jego rodzinne miasto tak bardzo się zmieniło. O pomoc poprosił swój zespół. Materiał, na podstawie którego powstaje spektakl jest więc niezwykle ciekawy: tworzą go głównie liczne rozmowy z mieszkańcami Juárez i El Paso. Niestety interesujący materiał nie pociągnął za sobą równie dobrego spektaklu.

Przedstawienie zostało podzielone na cztery części. W pierwszej skrótowo zostają nam zreferowane geograficzne, socjologiczne i polityczne okoliczności zmian, jakie zaszły w Juárez. To część o tyle najciekawsza, że przedstawia dane i fakty, sprawnie zebrane i uporządkowane. Jednocześnie informacje podawane są w bardzo szybkim tempie, co wymusza na słuchających wzmożoną uwagę. Na kolejną część składają się wspomnienia sprzed okresu przemian w mieście. Juárez wyrasta w nich na miejsce idylliczne, doskonale zharmonizowane, spokojne, szczęśliwe. Pamięć, zwłaszcza przywoływana z perspektywy aktualnej, złej sytuacji, musi ulegać wybieleniu i idealizacji. Juárez dawne jest we wspomnieniach tak doskonałe że aż niemożliwe, dlatego wszystkie historie są podane za pomocą śpiewu. Kołysankowa nuta świadczy o ironicznym dystansie do podawanego materiału. Część trzecia, najdłuższa, poświęcona jest Juárez z czasu kryzysu. Zostają w niej powtórzone wszystkie informacje z części pierwszej, ale w nowej formie. Jednocześnie miesza się tu różne środki wyrazu, fragmenty opowieści, choć ostatecznie łączą się w spójne całości, są poszatkowane i podawane naprzemiennie. Słyszymy opowieść porwanego obywatela Juárez, który cudem uniknął śmierci z rąk mafii narkotykowej, historię porywanych i zabijanych młodych dziewczyn, opowieść o ciałach zabitych odnajdowanych na obrzeżach miasta, zwierzenia członka gangu, działaczy społecznych i artystów pracujących na rzecz poprawy sytuacji w mieście i tak dalej. Podobnie jak w innych częściach, aktorzy wcielają się w różne postaci, a o tym, kto w danym momencie mówi informuje napis wyświetlany na małym ekranie z boku sceny. Zdjęcia wszystkich osób, z którymi rozmawiał zespół, będziemy mogli poznać w finale spektaklu, kiedy to fotografie zostaną wyświetlone na ekranie wraz z opisami informującymi, kto jest kim. Zespół sięga po różne środki wyrazu: elementy teatru cienia i teatru lalkowego, songi, sceny stylizowane na anonimowe zwierzenie w programach typu talk show, materiały fotograficzne wyświetlane na ekranie. Wreszcie czwarta część poświęcona jest zmianom, jakie zachodzą w Juárez od 2013 roku. Wraz ze zmianą władzy, rozpoczęła się utajona wojna z kartelami narkotykowymi. Miasto powoli odzyskuje nadzieję na poprawę, widać zachodzące w nim stopniowo przemiany, coraz silniejsze są działania aktywistów miejskich i artystów. Ale ostatnia informacja jest pesymistyczna: kilka dni temu Meksyk wydał zgodę na ekstradycję jednego z bossów narkotykowych, a mieszkańcy Juárez spodziewają się w związku z tym ponownego nasilenia przemocy.

Niestety "Juárez: Mitologia dokumentalna" choć poświęcona ciekawemu i niewątpliwe ważnemu społecznie tematowi, teatralnie jest dość mierna. Informacje zostały tak słabo uporządkowane, że w spektaklu dochodzi do nieustannego powtarzania tych samych faktów. Jednocześnie w samej inscenizacji poszczególnych wątków zastosowano zbyt wiele różnych środków wyrazu, przez co, mimo że część scen wydaje się mocna i udana, część pozostaje naiwna i słaba dramaturgicznie. Zbyt słabo został też wykorzystany potencjał tkwiący w rozmowach przeprowadzonych z różnymi grupami interesu - wszystkie punkty widzenia zostały podporządkowane tworzeniu obrazu Juárez, a nie przedstawianiu różnych sieci wpływów i zależności warunkujących funkcjonowanie miasta. I wreszcie: niezwykle miałko wypada optymistyczne zakończenie przedstawienia. Oglądamy w nim nagranie ojca reżysera, a z offu poznajemy historię o pianinie, które po wielu latach zostało odbudowane ze zniszczeń w pożarze. Gdybyśmy się jeszcze nie domyślili, narrator informuje nas, że opowieść o pianinie jest metaforą losu Juárez, które z pewnością podniesie się po ciężkich doświadczeniach. Spektakl zamyka wyświetlony na ekranie napis: "Niech żyje Juárez". Po tym co zostało powiedziane wcześniej, finał brzmi jak przymusowy happy end, dopisany w ostatniej chwili. Naprawdę? Tylko na taką pointę zasługiwało Juárez?