powiększwersja do drukupoleć znajomemu

"Życie Jadzi według mnie"

"Życie Jadzi według mnie" Zam Believingood w reż. Pawła Paszty. Pisze Witold Sadowy.

Sławomir Holland jest w tej chwili wolnym strzelcem i uznanym wykonawcą monodramów. Ale wciąż jeszcze grywa w Teatrze Ateneum w "Kolacji dla głupca". .Sztuce cieszącej się niesłabnącym powodzeniem od czasów, kiedy dyrektorem tego teatru był jeszcze Gustaw Holoubek. Po jego odejściu Holland rozstał się z teatrem, kiedy rządy objęła Izabella Cywińska. Postanowił zmierzyć się z najtrudniejszym gatunkiem sztuki aktorskiej. Z monodramem. Ambitny i szalenie pracowity, spróbował i odniósł zwycięstwo. Przez półtorej godziny, sam na pustej scenie, potrafi zafascynować widza tak, że słucha go z ogromnym zainteresowaniem. Wyczarowuje sugestywnie wszystkie postacie, które biorą udział w akcji. To wielka sztuka. Ma w swoim repertuarze kilka monodramów o różnej tematyce. Część z nich widziałem. Jestem pod ich wrażeniem. Poprzez dramat, kabaret i komedię. Prezentuje je w różnych miejscach w Warszawie i w całej Polsce. Kilka dni temu zaprosił mnie do Domu Kultury Prom. Na Saskiej Kępie. Na premierę prasową najnowszego monodramu "Życie Jadzi według mnie" autorstwa tajemniczego Zama Believingooda, a właściwie - jak się dowiedziałem z programu - Zbigniewa Moskala. Powstał on na podstawie jego książki pod tym samym tytułem. Jest to historia samotnie żyjącego człowieka, który poza pracą nie zna innego życia. Starzejącego się kawalera. Dopiero dzięki Jadzi poznaje uczucie miłości. Zostaje ojcem i odkrywa dobre i złe strony otaczającego go świata. Jest to w pewnym sensie także ukłon w stronę pań. Ten ze wszech miar interesujący monodram na tle doskonale dobranej muzyki powstał we współpracy z reżyserem Pawłem Pasztą .Dodatkową atrakcją jest efektowny taniec łabędzia z baletu Piotra Czajkowskiego "Jezioro łabędzie", który Sławomir Holland wykonuje prześmiesznie. Budząc aplauz i radosny śmiech. W układzie choreograficznym Joanny Lichorowicz. Scenografia i kostiumy Eweliny Brudnickiej. Na premierze przy wypełnionej po brzegi widowni przyjmowano bohatera długo niemilknącymi brawami i obdarowano kwiatami.