powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Wrocław. Dyrektor Jasińska do byłych pracowników Teatru Arka

Wszystko jest dobrze , póki są pieniądze , wtedy każdy siedzi cicho i jest zadowolony, lecz gdy ich nie ma to ludzie widzą tylko złe strony - tak zaczyna się list Renaty Jasińskiej ws. kłopotów wrocławskiego teatru, który od niedawna istnieje w zmienionej formule prawnej.

Trzy osoby z Teatru Arka próbują zalać falą nienawiści mnie i Teatr Arka. Donoszą nieprawdziwe informacje do władz Wrocławia. Ukazał się artykuł, który w niesprawiedliwy sposób określa Teatr Arka i mnie. Głównie są to kalumnie i oszczerstwa, którymi mnie obrzucają. Są to nieprawdziwe i niesprawiedliwe oceny.

Teatr Arka z osobami niepełnosprawnymi na pokładzie jako aktorami działał pod opieką prawną Stowarzyszenia od 2004 roku. Od roku 2004 do roku 2015 zrealizowaliśmy mnóstwo projektów na rzecz osób niepełnosprawnych, średnio rocznie grając dla około 1000 osób niepełnosprawnych, w kilku województwach, co daje pokaźną liczbę 11 tysięcy osób z niepełnosprawnościami, w ciągu jedenastu lat naszego grania dla ludzi wykluczonych społecznie.

Ponadto pracowałam i uczyłam się pracy z osobami niepełnosprawnymi we Francji, przygotowując przedstawienia teatralne. Mam pisemne pozytywne rekomendacje z tej pracy. Mam również dobre opinie od polskich profesjonalnych terapeutów. Posiadam duże doświadczenie i dorobek zarówno w pracy osobami niepełnosprawnymi - 16 lat, jak i w pracy artystycznej. Mam 36 lat pracy na scenie za sobą, pracowałam na rzecz walki z komunizmem w latach 1982-90, byłam prześladowana i prześladowana była moja rodzina, dostałam nagrody za moja pracę artystyczną i jako twórcy Teatru Arka.

Prowadzony przeze mnie artystycznie Teatr Arka stał się perełką artystyczną. Ma w dorobku dużo nagród i jeździ na międzynarodowe festiwale teatralne. A ponadto okazało się ,że osoby niepełnosprawne mogą świetnie grać na scenie...

Niestety trzy osoby, terapeutka, osoba niepełnosprawna i matka osoby niepełnosprawnej związane poprzednio ze Stowarzyszeniem Przyjaciół Teatru Arka, próbują to zniszczyć. Pewnie jak na 30 osób ,które tu regularnie na etatach pracowały, to nie za dużo ale ich niegodziwość sprawia, że rozpętała się znowu dyskusja.

Nie będę polemizować z osobą niepełnosprawną ruchowo, gdyż głęboko współczuję tej osobie, chciałam jej pomóc. Uważam ,że jest bardzo utalentowana, pięknie śpiewa i nie musi w taki sposób walczyć aby zdobyć swoje miejsce na ziemi. Nie jest to droga, która pozbawia radości, sensu życia i poczucia własnej wartości inne osoby niepełnosprawne , które są w naszym teatrze. Nie jest to sposób na własne bycie skoro robi to kosztem swoim (wszak tu też pracowała i rozwijała to miejsce) swoich kolegów i koleżanek z pracy, z którymi pracowała i które ją tak szanowały i ufały, tym bardziej, że są to ludzie z niepełnosprawnością intelektualną a Ona jest niepełnosprawna ruchowo. Niech Ją Bóg ma w swojej opiece i wybaczy Jej to co robi, bo chyba nie wie co czyni. Ja Jej wybaczam.

Drugą osobą tak agresywnie działającą przeciwko Arce i mnie jest młoda osoba, początkująca, bez osiągnięć i doświadczenia terapeutka. (...) W roku 2015 w styczniu, przyjęłam do pracy tę młodą osobę, która u nas uczyła się pracy z osobami niepełnosprawnymi poprzez bycie w naszej Akademii Integracyjnej. (...) Niestety Ona nie pomagała mi, tylko przeszkadzała. Wreszcie zwolniła się. Jesteśmy Jej winni pieniądze - nieduże (...)

Następną osobą jest matka osoby niepełnosprawnej. Syn jej w teatrze był 6 lat i jak określają to terapeuci rozwinął się bardzo. Stworzył wiele pięknych ról, niestety matka nie zapytała go czy On chce aby tak źle mówiła jego matka o Arce, o mnie, nikt nie zapytał się Go, czy podoba mu się czyn Jego matki, donoszącej do władz Wrocławia nieprawdziwe informacje. Nie zapytali się Go. Dlaczego? A on grał na scenie i uczył się tekstów. On nie jest ubezwłasnowolniony. On tez jest człowiekiem , innym ale jest. W Arce miał dać egzamin aktorski.

Pozostaje pytanie dlaczego, jeżeli tym osobom nie podobały się warunki w Teatrze Arka nie zrezygnowały z pracy. Po co dalej męczyli się ze mną? Dlaczego nie poszli do Wydziału Kultury w roku 2012, 2013, 2014, 2015 i nie poskarżyli się na mnie? Przecież wtedy pracowali w Teatrze Arka i ja wtedy tez byłam. Dlaczego dopiero teraz? .Musimy mieć szanse na możliwość spłaty długów jakie zaciągnęło stowarzyszenie, musimy mieć takie możliwości abyśmy mogli Wam zapłacić Chcemy tego! Ale musimy mieć takie możliwości!(...) Nie uniemożliwiajcie wreszcie swoim kolegom - 22 osoby - odzyskania swoich pieniędzy za pracę. Oni też tu pracowali. I im też powinniśmy oddać. Nie tylko Wam! W końcu musimy oddać też kredyty jakie zaciągnęliśmy na Was i nie tylko, na cały teatr, a to jest niemała suma. To, że dostawaliście pieniądze, może nie regularnie ale dostawaliście, to dzięki funduszom inwestycyjnym, które nam pożyczyły pieniądze. NA WAS!!!!

Renata Jasińska