powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Warszawa. Wniosek o odwołanie dyrektora i konkurs w Teatrze Studio

Zespół aktorski warszawskiego Teatru Studio przedstawił wczoraj (27 stycznia), na sesji Komisji Kultury i Promocji m. st. Warszawy wniosek o odwołanie dyrektora naczelnego teatru - Romana Osadnika.

Roman Osadnik nie poradził sobie z powierzonymi mu zadaniami, a jego działalność jest niezgodna z misją i statutem teatru, doprowadził do rezygnacji z funkcji dyrektor artystycznej i głównego reżysera teatru - Agnieszki Glińskiej i skonfliktował zespół artystyczny. W konsekwencji aktorzy postulują o rozpisanie otwartego konkursu na nowego dyrektora. Podstawą rozstrzygnięcia konkursu powinna być całościowa koncepcja naprawy sytuacji w Teatrze. Kandydaci powinni przedstawić plan zarówno w sprawach artystycznych i organizacyjnych. Zespół artystyczny jest przekonany, że zasługuje na istotny wpływ na zasady i rozstrzygnięcie konkursu.

Aktorzy zwrócili się do członków Komisji Kultury i Promocji m.st. Warszawy o uruchomienie forum, na którym zostaną opracowane zasady konkursu i przedstawili propozycje kandydatów do komisji, która miałaby przeprowadzić konkurs. Znaleźli się w niej: wiceprezydent Warszawy - Jarosław Jóźwiak, dyrektor Biura Kultury Urzędu m.st. Warszawa - Tomasz Thun-Janowski, eksperci niezależni: dyrektor Instytutu Teatralnego - Dorota Buchwald, prezes Związku Artystów Scen Polskich - Olgierd Łukaszewicz, prezes Unii Polskich Teatrów - Maciej Englert oraz Julian Mere - prezes Związku Zawodowego Aktorów Polskich. Zespół artystyczny Teatru Studio mieliby reprezentować: szef Komisji Zakładowej Związku Zawodowego Aktorów Polskich przy Teatrze Studio - Wojciech Żołądkowicz oraz aktorzy - Dominika Ostałowska, Marcin Bosak i Modest Ruciński.

Jako główny cel aktorzy stawiają ochronę Teatru jako instytucji artystycznej, bo taka jest prawna i statutowa misja Teatru Studio.

Na przełomie stycznia i lutego na wniosek zespołu artystycznego w Teatrze Studio ma być przeprowadzona kontrola finansowa Biura Kultury m.st. Warszawy. Aktorzy chcą aby urzędnicy miejscy ujawnili wyniki kontroli właśnie na forum eksperckim, w obecności tych, którzy znają mechanizmy finansowania teatrów publicznych. Wokół Teatru Studio wyrastają kolejne instytucje z odrębnym programem artystycznym, "Bar Studio" i "Plac Defilad". W obu przypadkach kontrowersje budzą sposoby ich finansowania. "Barem Studio" zarządza znany warszawski animator kultury Grzegorz Lewandowski, do kierowania projektem "Plac Defilad" delegowana została odpowiadająca do tej pory za PR Teatru Studio - Marta Bartkowska.

"Wielokrotnie stawialiśmy pytania właśnie o transparentność finansową, nie chcemy posługiwać się pomówieniami, chcemy poznać mechanizmy tych przepływów. Ponieważ dotychczasowe apele kierowane do przedstawicieli Urzędu Miasta nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Proponujemy aby wyjaśnić sprawę w gronie fachowców i ekspertów. "Plac Defilad" otrzymał podobno prawie milionową dotację od urzędników miejskich, która wpłynęła na konto Teatru Studio. Nie wiemy na jakiej zasadzie odbyło się przekazanie tak potężnej kwoty, skoro w statucie teatru jest jasno określone, że każda przekazana dotacja może być spożytkowana wyłącznie na cele statutowe teatru. Cały projekt "Plac Defilad" nie ma nic wspólnego z działalnością teatralną, i w tym sensie jest komercyjnym przedsięwzięciem - mówi Łukasz Simlat, aktor Teatru Studio - mało tego Roman Osadnik zatrudnił właśnie na etacie w Teatrze Studio nowego menedżera - Aldonę Machnowską Górę, która ma się zajmować pozateatralną działalnością "Placu Defilad". Natomiast brak w teatrze dyrektora artystycznego. Machnowska Góra, Bartkowska, Lewandowski wreszcie sam Osadnik wszyscy zarządzają działaniami pozateatralnymi. Wynik jest prosty 4:0 dla biznesu. Dlatego nie możemy przegrać teatru i o niego walczymy."

Aktorzy postulują o transparentność przepływów finansowych pomiędzy wszystkimi podmiotami związanymi umowami z Teatrem Studio tj. "Baru Studio" i "Placu Defilad", ale przede wszystkim chcą rozmawiać o celach statutowych publicznego teatru miejskiego jakim jest Studio.

"Nastąpiła kompletna marginalizacja teatru, nawet trudno się zorientować, gdzie się do niego wchodzi. Obecnie trzeba przebrnąć przez lodowisko, budki z grzańcami, "Bar Studio", w którym odbywa się koncert, i gdzieś w tym chaosie odnaleźć drogę na widownie" - mówi Mirosław Zbrojewicz, od 10 lat na etacie w Teatrze Studio. Normalnie graliśmy około 40 spektakli miesięcznie, teraz grywamy 15 do 20 - dodaje".

Cała sprawa zaczęła się od konfliktu kompetencyjnego pomiędzy dyrektorem naczelnym Teatru Studio - Romanem Osadnikiem i pełniącą funkcję dyrektora artystycznego teatru - Agnieszką Glińską. Kwestie kompetencyjne miał regulować Regulamin Organizacyjny Teatru Studio, który jak się okazało nigdy nie został przez obie strony podpisany. Zespół artystyczny domaga się stworzenia Regulaminu, który precyzyjnie rozdzieli kompetencje dyrektorów naczelnego i artystycznego, w sytuacji w której w konkursie wyłonionych zostanie dwóch dyrektorów: naczelny i artystyczny.

"Roman Osadnik przesłał projekt nowego Regulaminu do konsultacji ze Związkami Zawodowymi, ale to co w nim proponuje jest nie do zaakceptowania. Regulamin praktycznie wyklucza dyrektora artystycznego z decydowania o wszystkim włącznie z repertuarem, i powierza praktycznie pełnię władzy dyrektorowi naczelnemu" - Wojciech Żołądkowicz Przewodniczący Komisji Zakładowej Związku Zawodowego Aktorów Polskich Teatru Studio.

"Roman Osadnik stracił w naszych oczach wiarygodność. Nie radzi sobie z powierzonymi mu zadaniami. Dlatego wnosimy o jego odwołanie i rozpisanie konkursu na dyrektora, który przede wszystkim będzie posiadał kompetencje artystyczne. Będzie twórcą, a nie tylko sprawnym menedżerem" - dodaje Modest Ruciński.