Herba-teatr

"Wziołowstąpienie" Piotra Tomaszuka w reżyserii autora w Teatrze Wierszalin w Supraślu. Pisze Kamila Łapicka w tygodniku W Sieci.

«Szeptuchy i szeptuni dostali powołanie na scenę. W Teatrze Wierszalin w Supraślu ma miejsce "Wziołowstąpienie".

Z inspiracji opowieściami z Podlasia, ziołowymi receptami ojca Klimuszki i dokonaniami "medycyny niekonwencjonalnej" wyrasta ten spektakl. Lokalna magia, do której nieprzekonanych nikt nie przekonuje. W swoim kolejnym autorskim przedstawieniu Piotr Tomaszuk chce raczej ocalić kolor tych stron, zamykając swoją opowieść w kilku obrazach z życia "normalnej ludności miejscowej". Pojawia się też na scenie jako aktor (!) w roli Konstantego Organa Szczątkowskiego - demiurga świata szeptów i ziół. Jakby tego było mało, spod jego palców wydobywa się dźwięk liry korbowej - jednego z najpiękniejszych instrumentów.

Teatr, który w 2016 r. będzie świętował 25-lecie, rozsławiły spektakle takie jak "Wierszalin. Reportaż o końcu świata", "Turlajgroszek" czy "Ofiara Wilgefortis". Czerpiące z kultury pogranicza, ludyczne, mistyczne. Mówiące gwarą podlaską, w której pobrzmiewają echa języka cha-chłackiego, białoruskiego, ukraińskiego. Ten unikatowy język słychać także we "Wziołowstąpieniu". Prym wiedzie tam Rafał Gąsowski, czołowy aktor Wierszalina, który (dosłownie!) obracając się na pięcie, potrafi się przepoczwarzyć z bazyliszkowatego szeptuna w poczciwego Kastusia, a następnie w przedstawiciela podupadłej miejscowej elity - profesora nauk medycyny.

Dobry autor wyprzedza czas. Kiedy Werek Weremiejczuk od Górki (Dariusz Matys, pyszny, że palce lizać aż po łokcie!) zaczyna ze sceny tłumaczyć, na czym polega audyt, zorientowana w środowiskowych wojenkach publiczność od razu biegnie myślą z Podlasia do Małopolski. Wiadomość, że repertuar Starego Teatru prowadzonego przez Jana Klatę zostanie poddany artystycznej rewizji przez Konrada Szczebiota, nomen omen pochodzącego z Podlasia krytyka teatralnego, nowego doradcę ds. teatru w Ministerstwie Kultury, wywołała już, zgodnie ze staropolskim zwyczajem, falę życzliwych komentarzy pełnych "komisarzy" i "cenzorów". Wielu komentatorów boli to, że minister zlecił urzędnikowi ocenę podległego teatru. A komu mają zlecić? Po to ma urzędników. Przydałaby się jakaś "żarnowa" na to "poruszenie" (po wyjaśnienie obu terminów odsyłam do Supraśla).

Gdy coraz chętniej wracamy do tradycji w różnych dziedzinach, wyjątkowość spektakli Wierszalina jest szczególnie atrakcyjna. Zanim spotka nas więc "kara za życie" przywołanego na scenie Biało-szewskiego, warto na chwilę "w-zioło-wstąpić" z Tomaszukiem.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego